urodaiwlosy.pl

FBemaillinkTwitterlink

piątek, 11 stycznia 2019

Ładniejsza cera w 3 minuty? Ekspresowe maseczki MIYA Cosmetics

Maski są jednym z moich ulubionych sposobów na dbanie o cerę, zaraz obok peelingów. Jeśli uda nam się znaleźć te faktycznie działające, odsiane od niestety wielu zwykłych kremów w saszetkach czy tubkach, to efekty możemy zauważyć już po pierwszym użyciu. Powinny być bowiem bardziej skoncentrowane i o bogatym składzie, który powinien sprawić, że nasza cera wyglądać będzie ładniej już w kilka minut. Regularnie stosowane powinny znacząco wpływać na stan naszej cery. Jak wygląda to w przypadku nowości MIYA Cosmetics, czyli dwóch ekspresowych maseczkach w słoiczkach. Firma po raz kolejny stawia na innowacje, bo obiecuje działanie już po 3 i 5 minutach!

 Ekspresowe maseczki MIYA Cosmetics

Ekspresowe maseczki MIYA


Maski mają gęstą konsystencję przypominającą odpowiednio rozrobioną glinkę. Nie bez przyczyny, bo obie glinkę w składzie posiadają. Wersja zielona zawiera glinkę białą, a wersja różowa glinkę różową i białą także. Mają działać ekspresowo, bo 3 i 5 minut. Jeżeli potrzebujemy silniejszego działania, producent dopuszcza również stosowanie na odrobinę dłużej, bo 5-10 minut. Dzięki czemu nadają się do stosowania przez najbardziej zabiegane kobiety, a także w sytuacjach last minute, gdy do wyjścia zostało 15 minut, a cera jakaś szara i bez blasku. Bo właśnie to jest ich największą zaletą - sprawiają, że cera jest jakby... ładniejsza? Błyszcząca, świeża i zdrowsza, ale po kolei...

 Ekspresowe maseczki MIYA Cosmetics

MIYA myBEAUTYexpress, maska wygładzająca


Wersja idealna do skóry z problemami typu trądzik, zanieczyszczona cera, rozszerzone pory, przetłuszczanie, wągry i zaskórniki. Zawiera aktywny węgiel kokosowy, więc idealnie wpływa właśnie na tego typu niespodzianki, a dodatkowo rozjaśnia i wyrównuje koloryt. Wygładza naskórek i bardzo mocno oczyszcza. W składzie zawiera również białą glinkę, olej z pestek winogron oraz ekstrakty i witaminy. Stosuje się ją na dosłownie 3 minuty! Taki czas zalecany jest przez producenta i ja również się pod tym podpisuję. Maska ma naprawdę intensywne działanie. Po jej nałożeniu skóra delikatnie i przyjemnie mrowi. Mimo olejku w składzie nie pozostawia tłustej warstwy. Po zmyciu samą wodą można nakładać od razu makijaż. Cera jest nawilżona i miękka. Skład i informacje:  KLIK

Kiedy ją stosuję?


Kiedy tylko zauważę, że coś złego dzieje się z moją cerą i potrzebuje ona porządnego oczyszczenia.  Gdy pojawiają się na niej zaskórniki, pory nie wyglądają idealnie, a cera zaczyna się przetłuszczać. Przed nałożeniem lubię wykonać porządny peeling, aby maseczka mogła dotrzeć lepiej do skóry. Nakładam ją zazwyczaj wieczorem. Poprawę skóry widzę od razu po jej zmyciu - pory są zmniejszone, a skóra nabiera blasku i jest lekko rozjaśniona. Rano wygląda świetnie, szczególnie, jeśli dodatkowo zastosuję wtedy wersję oczyszczającą.

 Ekspresowe maseczki MIYA Cosmetics

MIYA, myPUREexpress, maska oczyszczająca


Ta wersja przeznaczona jest do stosowania na 5 minut. Ma lekko delikatniejszy skład, ale za to bogaty w kwas azelainowy (5%) oraz glicynę. Działa oczyszczająco i zwężająco, matuje cerę i ogranicza wydzielanie sebum. Ja dodatkowo widzę dość intensywne działanie przeciwzaskórnikowe i przeciwzapalne, najprawdopodobniej właśnie dzięki kwasowi azelainowemu w składzie, którego główne przeznaczenie to właśnie walka z zaskórnikami, przebarwieniami i zapaleniami na skórze. Maseczka także lekko złuszcza i pozostawia cerę niesamowicie miękką, gładką i odświeżoną. Informacje i skład: KLIK

Kiedy ją stosuję?


Po tę wersję sięgam gdy widzę, że na mojej cerze pojawiają się zaskórniki zamknięte oraz gdy zauważam efekt niedostatecznego złuszczenia, czyli np. suche skórki, warzący się makijaż, wrażenie szarej i zmęczonej cery. Sięgam po nią najczęściej rano, bo idealnie nadaje się jako przygotowanie pod makijaż. Szczególnie wtedy gdy wiem, że będę nosić cięższy podkład, który wymaga idealnej cery. Stosuję ją na 5 minut, ale czasem przedłużam do 7. Ze względu na dodatek dwóch glinek maska ma nieco delikatniejsze działanie niż wersja wygładzająca. 


Multimasking, czyli podwójna oszczędność czasu


Pamiętacie mój tekst o multimaskingu? Ekspresowe maseczki MIYA idealnie się do niego nadają, co dodatkowo oszczędza nasz czas, choć tutaj jest już wyjątkowo oszczędnie :) W zależności od potrzeb naszej skóry możemy nałożyć obie maski na raz, celując w określone partie naszej cery. Dla przykładu, na zdjęciu wyżej użyłam maski oczyszczającej na strefę T, gdzie zaczęły pojawiać się zaskórniki, na które chciałam zadziałać kwasem azelainowym, a resztę cery potraktowałam wygładzającą wersją, całość zmyłam po 5 minutach. Zastosowanie obu masek na różne partie cery jest dowolne, ja sama często zamieniam "kolory" miejscami, albo stosuję je nawet tylko miejscowo, np. na kilka minut na samą strefę T podczas mycia zębów. W ten sposób nie muszę wygospodarować dodatkowego czasu przed wyjściem z domu na nałożenie maseczki i czekanie minimum 20 minut. Jest to wręcz idealne rozwiązanie dla mnie, bo ostatnio obowiązków mi nie ubywa, a wręcz przeciwnie :) Zdarzyło mi się również nakładać maski na szybko pod prysznicem, nawet bez użycia lusterka :D Są naprawdę super łatwe w użyciu (nie wymagają rozrabiania, otwierania, precyzyjnego nakładania jak maski w płachcie) i przynoszą świetny efekt w kilka minut.

Regularne stosowanie maseczek jest jednym z moich urodowych postanowień noworocznych i zachęcam Was do podjęcia podobnej decyzji, bo to jeden z najprzyjemniejszych sposobów na dbanie o urodę. Nie ukrywam, że skrócenie kilkukrotnie czasu, jaki muszę na to przeznaczyć, bardzo mi w tym pomaga! :)


***
Czy znalazłybyście 3-5 minut w swoim grafiku na ekspresową maskę? :) Koniecznie dajcie mi znać, czy stosujecie maseczki do twarzy, a jeśli tak, to jak często?

Czytaj dalej

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Nowości w mojej pielęgnacji twarzy + bon 100 zł na kosmetyki dla ciebie

W 2018 roku z powodu częstych wyjazdów i rozjazdów bardzo zminimalizowałam swoją pielęgnację, zarówno w przypadku twarzy jak i włosów. Objęłam też trochę inny kierunek w tej kwestii, szukając jak najbardziej skoncentrowanych składowo produktów, ale niekoniecznie o bardzo treściwych i ciężkich konsystencjach, bo moja cera zdecydowanie potrzebowała intensywnej, ale nadal lekkiej pielęgnacji. Choć nie jestem do końca fanką postanowień noworocznych bo wierzę, że zmiany wprowadzić można w każdym momencie roku, w tym roku postanowiłam jeszcze bardziej przyłożyć się do mojej pielęgnacji, wybierając tylko produkty o dobrych, jak najbardziej naturalnych składach. Dzisiaj zapraszam Was właśnie na nowości, które wprowadziłam do swojej pielęgnacji. Mam też dla Was bon na 100 zł do wydania na dowolne kosmetyki na końcu tekstu!


Nowości w mojej pielęgnacji


"Mniej chemii" to moje pielęgnacyjne hasło na 2019 :) Nie zamierzam co prawda ograniczać się tylko do ściśle organicznych marek, ale postanowiłam ograniczyć w mojej pielęgnacji jak najwięcej zbędnych składników. W końcu kosmetyki pielęgnacyjne nakładamy na nasze twarze nawet kilka razy dziennie, więc warto mocno przyłożyć się do analizy ich składu. W tej kwestii jak zawsze polecam Wam tę stronę. Możecie sprawdzić tam składy większości produktów lub przeanalizować dowolny skład. Obecnie moja codzienna pielęgnacja wygląda następująco:


Rano - tonizacja i aloes


Choć moja cera ma tendencje do przesuszania się, rano zdecydowanie woli lekką, nawilżającą pielęgnację, a mocniejsze produkty woli w "diecie" wieczornej. Moim zestawem pod makijaż jest więc obecnie tonik imbirowo-cytrynowy Orientany oraz w dalszej mierze ukochany żel z aloesu Holika Holika. Tonik to nowe odkrycie. Jak wiecie z kilku poprzednich tekstów, bardzo po drodze mi z tą właśnie marką. Tonik imbirowo-cytrynowy tonizuje, odświeża, oczyszcza i działa przeciwtrądzikowo. Pachnie bardzo świeżo, więc daje rano małego kopa :) Spryskuję nim rano obficie twarz i przecieram wacikiem. Następnie nakładam żel aloesowy, bez którego właściwie nigdzie się nie ruszam od długiego już czasu. Na zdjęciu widzicie wersję "kieszonkową", ale mam go też w dużej pojemności. Świetnie sprawdza się pod makijaż. Używam nie tylko do twarzy, ale i do włosów!


Po wieczornym oczyszczaniu twarzy - woda różana


Wieczorem, zaraz po oczyszczeniu twarzy spryskuję ją wodą różaną. Rose water Make Me BIO ma świetny skład, bo tylko i wyłącznie hydrolat z płatków róży. Bez zbędnych dodatków. Uwielbiam ten moment w ciągu dnia, kiedy obficie spryskuję nią moją twarz. Zapach bardzo relaksuje, a skóra od razu jest mniej napięta i uspokojona, szczególnie gdy poprzednio wykonałam peeling czy zastosowałam oczyszczające maseczki. Hydrolat różany może być stosowany zamiast toniku, bo ma również właściwości tonizujące, czyli wyrównujące pH, a ta czynność jest niezbędna w pielęgnacji twarzy - zbyt wysokie pH może wysuszać skórę i powodować wypryski, a niestety oczyszczanie twarzy często je podnosi na lekko zasadowe.


Wieczorem - pielęgnacja przeciwzmarszczkowa


Jak dobrze wiecie, chociażby z tego tekstu, moje podejście do pielęgnacji przeciwzmarszczkowej zakłada prewencję zamiast naprawę szkód po. Poza tym, jestem już niestety bliżej trzydziestki niż dwudziestki :D Z tego względu wieczorem stawiam właśnie na pielęgnację przeciwzmarszczkową, a dokładniej kolagen, kwas hialuronowy i witaminę C. Kolagen nakładam w czystej formie zaraz po aplikacji wody różanej, gdyż lubi on lekko wilgotne podłoże. Stosuję ten 100% z BingoSpa. Długo stosowałam bardzo drogi kolagen innej firmy, bo taki za ponad 200 zł, więc na pewno dam Wam znać czy widzę różnicę po dłuższym czasie. Na razie nie widzę :) Po 15 minutach, kiedy kolagen cały już się wchłonął, nakładam eliksir z firmy Vianek. Tutaj uwaga, bo eliksir ma kompletnie skład niż serum! Eliksir to głównie witamina C, kwas hialuronowy i pantenol, natomiast serum to głównie olejki. Ja, jako że stawiam właśnie na lekkie konsystencje, upodobałam sobie eliksir. Jest świetny! Mocno napina i nawilża twarz, cudownie pachnie poziomkami. Wchłania się do prawie matu, ale zostawia miłe wrażenie bardzo delikatnej skóry.


Pomarańczowy krem Orange Energy Make Me BIO


O tym, że bardzo chciałabym w końcu przetestować ten krem wspominałam Wam w poprzednim tekście z moją pielęgnacją. Wiele razy polecałyście go mi również Wy, więc w końcu postanowiłam nadrobić zaległości w tej kwestii, bo zbiera on same cudowne recenzje. Punktem kulminacyjnym mojej obecnej pielęgnacji stał się więc właśnie krem Orange Energy od Make Me BIO. Nie dziwią mnie zupełnie Wasze zachwyty! Po pierwsze, krem ma świetny skład. Na bazie wody pomarańczowej, z dwoma olejami oraz ukochanym przez moją cerę masłem shea. Mimo tak bogatego składu nie jest w ogóle tłusty i olejowy, a całkiem dobrze się wchłania, choć nie do kompletnego matu. Nawilża na piątkę z plusem! Zapach ma oczywiście pomarańczowy, ale bardzo naturalny. Kilka razy usłyszałam, że pachnę jak mandarynki po jego użyciu :) Dużym plusem jest brak parabenów i silikonów w składzie.

Z kodem urodaiwlosy możecie zrobić zakupy na eZebra z darmową wysyłką  Wyjątkiem jest wysyłka za pobraniem. Kod można wpisać tutaj: ezebra.pl/code :) Jest ważny do 11.01


KONKURS!

Wygraj bon na 100 zł do wydania na stronie ezebra.pl! Na co tylko chcesz - na nowy zestaw pielęgnacyjny, albo kosmetyki do makijażu :)

Aby zgarnąć bon, należy pod tym tekstem opublikować odpowiedź na pytanie oraz podać mail do kontaktu:

"Gdybym mogła/mógł używać tylko jednego produktu do pielęgnacji twarzy, to..."

Będzie mi miło, jeśli dodatkowo zaobserwujecie na instagramie profil mój: @martagrzegorzak oraz @ezebra.pl

Konkurs trwa od dzisiaj (07.01.2019) do 14.01.2019. Wyniki zostaną opublikowane pod tym postem w ciągu trzech dni od zakończenia. Udział w konkursie oznacza akceptację regulaminu: REGULAMIN

Powodzenia! :)


Czytaj dalej

sobota, 5 stycznia 2019

Jak dbać o włosy pomiędzy myciami? Brzydkie włosy dzień po myciu

Zaraz po myciu włosy wyglądają zazwyczaj pięknie - są idealnie nawilżone, błyszczące, sypkie... Jednak często już następnego dnia tracą na urodzie, wyglądają na suche, oklapnięte, mimo że nie wymagają mycia. Mycie ich codziennie nie wchodzi w grę, ale fajnie byłoby utrzymać efekt jak po myciu chociaż przez dwa, trzy dni? Na szczęście są na to sposoby! Dzisiaj o kilku z nich, czyli jak dbać o włosy pomiędzy myciami.


Brzydkie włosy dzień po myciu


Jak zaradzić temu problemowi i skąd się właściwie bierze? Włosy zaraz po myciu są bardzo dobrze nawilżone, stąd efekt zdrowszych włosów. Nawet gdy wydają się już całkowicie suche, wilgoć po myciu może utrzymywać się nawet kilka-kilkanaście godzin. Po pewnym czasie, w przypadku niektórych włosów (suchych, wysokoporowatych) i niektórych warunków atmosferycznych (sucho, wietrznie), tracą one nawilżenie i wyglądają gorzej. Na szczęście nie trzeba od razu myć włosów każdego dnia na nowo tylko po to, aby wyglądały lepiej. Można sięgnąć po sposoby, które pomagają włosom odżyć między myciami!

Jak dbać o włosy pomiędzy myciami


Mgiełki ułatwiające rozczesywanie


Jednym ze sposobów jest sięgnięcie po mgiełkę do włosów, jednak niekoniecznie zwykłą, a dokładniej mgiełkę ułatwiającą rozczesywanie. Dlaczego? Bo tego typu produkty zawierają składniki kondycjonujące, nabłyszczające i przede wszystkim zmiękczające. Działają ekspresowo, bo mają za zadanie ułatwić właśnie rozczesywanie, a więc przede wszystkim nadać włosom miękkości i śliskości. W składzie warto szukać silikonów, ale nie tylko. Moim ulubionym składnikiem w tej dziedzinie jest polyquaternium, czyli składnik filmotwórczy, jednak nieobciążający i nieprzetłuszczający. Tworzy na włosie śliski, jakby jedwabny film i przynosi ekspresowy efekt, jeśli chodzi o ładniejszy wygląd włosów dzień po myciu. Tutaj polecam Wam mgiełkę dla dzieci Marion, bo jej skład opiera się właśnie na tym składniku. W teorii przeznaczona jest do spryskiwania włosów zaraz po myciu, ale polecam stosować ją nawet na suche włosy, bo automatycznie nadaje im miękkości. Moim drugim ulubieńcem jest Detangler od Indola. Ten produkt dodatkowo zawiera błyszczące drobinki, które pięknie mienią się w słońcu.

Jak dbać o włosy pomiędzy myciami

Kremowe lub silikonowe serum do włosów


Silikonowym serum do włosów możemy zarówno przedłużyć efekt nawilżenia nakładając je zaraz po myciu, ale i również pomiędzy myciami, choć ta opcja sprawdzi się tylko na końce. Jeśli zależy Wam na odświeżeniu całej fryzury, warto sięgnąć po wersje kremowe, czyli wszelkiego rodzaju kremy do włosów, odżywki bez spłukiwania i nieolejowe serum. Ja najczęściej sięgam po Oleo-Kremy Biovax. Do wyboru jest kilka rodzajów, w zależności od typów włosów. Ja lubię lekko spryskać włosy wodą lub hydrolatem i wgnieść we włosy odrobinę kremu. Ta opcja świetnie sprawdzi się również przy włosach kręconych!

Jak dbać o włosy pomiędzy myciami

Mycie maską pomiędzy normalnymi myciami


W kryzysie, gdy nic nie pomaga moim włosom albo są one np. zbyt mocno odgniecione po poprzedniej fryzurze, sięgam po mycie maską. To mój ukochany sposób od lat! Zajmuje mi nie więcej niż 5 minut, a przynosi efekt podobny do standardowego mycia szamponem z odżywką i maską po. O myciu włosów maską więcej pisałam Wam tutaj. Ja wyjątkowo upodobałam sobie do tego celu dwie maski bananowe - Kallos i Mila! Zazwyczaj włosy maską myję dwukrotnie, jednak jeśli jest to tylko mycie między normalnymi myciami, to jeden raz w zupełności wystarczy. Wykonuję nią porządny masaż skóry głowy i dokładnie spłukuję.

***
Czy Wy też miewacie problem z gorszym wyglądem włosów między myciami? Koniecznie dajcie mi znać! :)
Czytaj dalej