środa, 28 października 2015

Włosy w październiku i nowości w pielęgnacji

Moje włosy ostatni raz podcinałam na początku lipca, kiedy to dość znacznie (jak na mnie) skróciłam ich długość, jednak końcówki po czterech miesiącach nieruszania ich wyglądają całkiem dobrze. Mimo tego kusi mnie wizyta u fryzjera z racji tego, że cała fryzura przestała już tak fajnie się układać, więc prawdopodobnie jakoś niedługo stracę kilka centymetrów. Dziś mam dla Was tradycyjnie włosy październikowe i nie mogę uwierzyć, ze przed nami już prawie listopad! Cała październikowa pielęgnacja wyglądała praktycznie identycznie do tej sprzed miesiąca, poza kilkoma nowymi kosmetykami, o których niżej. Nie będę więc się powtarzać, za to odeślę Was do minimalistycznej pielęgnacji z września: KLIK . Choć miesiąc temu nie mogłam na nie w ogóle narzekać, w październiku pokazały kilka razy pazurki w związku z jesienną, deszczową pogodą i dużą wilgotnością powietrza, jednak nie było to nic nie do opanowania :) O tym jak ograniczyć puszenie włosów pisałam TUTAJ . Październik upły

Czytaj więcej »

poniedziałek, 26 października 2015

Promocja -49% w Rossmannie - moja lista zakupów plus inne polecane kosmetyki

Parę dni temu Rossmann ogłosił kolejną promocję -49% na kosmetyki do makijażu , która rozpocząć się ma już 2 listopada. Po raz kolejny sklep ten kusi nas sporą obniżką, jednak nie wiem jak Wy, ale ja z promocji na promocję jestem coraz bardziej sceptycznie nastawiona do tego typu rossmannowskich okazji. O wiele bardziej ucieszyłabym się z podobnej akcji chociażby w Douglasie czy Sephorze. Na tego typu ruch z ich strony nie ma jednak raczej co liczyć, choć być może sklepy te lepiej poradziłyby sobie z oszalałym tłumem otwierającym po kolei każdy tusz i testującym na własnych ustach każdą pomadkę, odkładając je później oczywiście na półkę. :) Swoją drogą, bardzo dobrze tego typu zachowania i nie tylko opisała Aga, do której wpisu Was zapraszam: KLIK . Niemniej jednak -49% to dużo i jest to idealna okazja do zakupu albo droższych kosmetyków, na które jest nam szkoda pieniędzy w przypadku ich regularnej ceny, albo ulubieńców, których z pewnością i tak kupimy. Moja lista w tym roku jest

Czytaj więcej »

piątek, 23 października 2015

Róż The Balm, Hot Mama! Czy faktycznie jest taki świetny, jak mówią?

Czy znacie kosmetyk The Balm , który zbiera w internecie złe opinie? Szczerze mówiąc mi samej trudno jest podać chociaż jeden przykład. Z pewnego powodu kosmetyki The Balm są uwielbiane przez dziewczyny na całym świecie. Na samym szczycie tej pochwalnej listy stoi zdecydowanie Mary Lou, jednak ja mam Wam dzisiaj do pokazania chyba najbardziej znany róż tej firmy - Hot Mama .  Jak wiecie, uwielbiam rozświetloną cerę. Nad rozświetlaczami mogłabym rozpływać się godzinami i bez problemu napisałabym jakąś odę pochwalną na cześć ich właściwości. Lubię także róże, szczególnie w okresie jesienno-zimowym, o czym pisałam Wam w poprzednim poście. Jeśli jest jednak coś, co lubię bardziej od tych dwóch typów, to będą to zdecydowanie róże rozświetlające. Nie trudno zatem domyślić się, że ja również przepadłam, jeśli chodzi o Gorącą Mamuśkę :) Hot Mama to bowiem łososiowo-brzoskwiniowy róż z przepięęękną złotą poświatą. Na próżno w nim jednak szukać widocznych drobinek. Rozświetlenie

Czytaj więcej »

poniedziałek, 19 października 2015

Trzy typy produktów, bez których nie wyobrażam sobie jesiennego makijażu

Czy Wasz makijaż również zmienia się wraz z porami roku? Mój zdecydowanie tak. Latem to głównie rozświetlona cera, bronzer i róż na ustach, wiosną jasne kolory, zimą kolory intensywne i ciemne, bordowe lub śliwkowe usta a jesienią... o tym właśnie dzisiaj. :)  Jesienią mój makijaż przechodzi powoli z totalnego, letniego minimum w nieco mocniejszą wersję. Często powracam do eyelinera, który latem kurzy się na dnie kosmetyczki, lubię również brązowe smoky. Sam makijaż często się zmienia, ale przewijają się w nim nieustannie trzy typy produktów, które w jakiś sposób zawsze w jego jesiennej wersji znajdują swoje miejsce. Róż do policzków! Może Was to zdziwi, ale róż nie należy do kosmetyków, po które sięgam codziennie. Bardzo je lubię, ale to zdecydowanie bronzer jest moim codziennym must have. Latem róże prawie w ogóle odpuszczam i to właśnie jesienią mają one u mnie swój wielki powrót. Skóra jesienią powoli traci letnią opaleniznę, jest bledsza i często bez "kolo

Czytaj więcej »

piątek, 16 października 2015

Maybelline Affinitone - podkład najlepszy na początek i nie tylko

Moja pierwsza styczność z Maybelline Affinitone miała miejsce dobre kilka lat temu, jeszcze w gimnazjum. Odkrywałam wtedy dopiero pierwsze podkłady, a właśnie Affinitone używała moja koleżanka, u której dawał wtedy bardzo dobry efekt. Zapadł mi wówczas w pamięć jako podkład idealny dla początkujących, młodych dziewczyn ze względu na jego lekką i płynną konsystencję, jednak z jakiegoś powodu w natłoku nowości na rynku po czasie o nim zapomniałam. W międzyczasie formuła Affinitone została ulepszona, a ja sama niedawno zostałam poproszona przez markę o przetestowanie podkładu w nowej wersji. Jeśli jesteście ciekawe, jak podkład Maybelline Affinitone sprawdził się u mnie teraz, zapraszam do czytania! Jednym z moich błędów w pierwszych krokach w makijażu było wybieranie zbyt kryjących i ciężkich podkładów . Borykałam się wówczas z typowymi dla nastolatek pojedynczymi problemami ze skórą, więc nakładanie na całą cerę mocno kryjących produktów wydawało mi się najlepszym wyjściem.

Czytaj więcej »

czwartek, 15 października 2015

Perfumy z Zary - dlaczego je lubię i dlaczego warto zwrócić na nie uwagę przy okazji zakupów

Choć perfumy z Zary zdobywają powoli sporą popularność, wciąż mało osób wie o tym, że takowe w ogóle istnieją. Przez Zarę nie są w żaden sposób promowane, nie można kupić ich w sklepie online, a w sklepach stacjonarnych stoją schowane gdzieś zazwyczaj w okolicach kas na jednej półeczce. Z tych powodów łatwo je przeoczyć, a w większości są moim zdaniem perfumami wartymi uwagi, o ile nie najlepszymi perfumami oferowanymi przez sieciówki. Ja bardzo je lubię z dwóch powodów - większość trafia w moje zapachowe gusta, a do tego mają niskie ceny. W mojej kolekcji perfum znajdują się zarówno zapachy drogie jak i tanie. Tę drugą grupę zazwyczaj traktuję troszkę po macoszemu ze względu właśnie na niższe ceny. Wśród perfum Zary wygląda to różnie, ponieważ przez moją toaletkę przewinęło się już kilka flakonów tej firmy odzieżowej i niektóre zostały wielkimi ulubieńcami, a niektóre traktuję jako zapachy używane w niezobowiązujących sytuacjach i tych zapachów najzwyczajniej nie jest mi

Czytaj więcej »

wtorek, 13 października 2015

Co jest w mojej torebce? Czyli bez czego nie ruszam się z domu

Należę niestety do osób, które mają tendencje do noszenia ze sobą różnych pierdółek, na wypadek gdyby akurat nożyk do tapet miał się kiedyś przydać. Im większa torebka tym większy problem. Staram się jednak na bieżąco hamować swoje zapędy do chomikowania rzeczy po kieszeniach torebek i udało mi się wypracować absolutne minimum niezbędnych rzeczy, bez których nie ruszam się z domu. Jeśli interesuje Was, co jest w mojej torebce , zapraszam do czytania i oglądania :) Oczywiście zwrot "bez czego nie ruszam się z domu" odnosi się do sytuacji, w której faktycznie jestem poza domem dłużej i mogę większości z tych rzeczy potrzebować. W momencie, kiedy wychodzę na krócej staram się nie nosić ze sobą całego domu, podobnie również gdy zabieram tylko małą torebkę. Wtedy cały zestaw ogranicza się tylko do kilku rzeczy - kto zgadnie do których? :) Jedną z rzeczy, bez której praktycznie faktycznie nie wychodzę z domu, jest czytnik ebooków Kindle . Mój to model Kindle Classi

Czytaj więcej »

czwartek, 8 października 2015

Podkłady - jak rozpoznać bubel jeszcze w sklepie i uniknąć nietrafionego zakupu?

Nie wiem czy tak samo wygląda to u Was, ale w moim przypadku podkłady to ta część kosmetyczki, w której przypadku kiedyś najczęściej zdarzały mi się zakupy bubli. Nietrafiony, zbyt różowy odcień, podkłady ciemniejące, podkreślające skórki, ścierające się z prędkością światła - bardzo łatwo kupić je nieświadomie, szczególnie jeśli ktoś lubi testować nowości tak jak ja. :) Na szczęście jest kilka trików i zasad, które sprawiają, że zakup nietrafionego podkładu stanie się raczej rzadkością.  1. DOBIERAJ KOLOR PODKŁADU NA PODSTAWIE INNEGO, KTÓRY JUŻ ZNASZ Wszelkie triki z dobieraniem podkładu na wewnętrznej stronie nadgarstka lub żuchwie na pewno znacie. Zapewne wiecie również, że w żadnym wypadku nie powinno się sprawdzać koloru podkładu na dłoni, jednak te triki nie zawsze się sprawdzają. Po pierwsze dlatego, że w sklepach stosowane jest najczęściej nienaturalne światło, które po prostu przekłamuje kolory, a po drugie dlatego, że nie każdy ma ochotę na nakładanie testerów na tw

Czytaj więcej »

wtorek, 6 października 2015

8 kosmetycznych zastosowań żelu aloesowego - genialny produkt za 10 zł.

Żel aloesowy to w moim przypadku ten typ produktu, który mam w domu zawsze, ale o którym zdarza mi się od czasu do czasu zapominać. Zawsze wtedy po czasie wracam do niego z podkulonym ogonem i do tej pory wypróbowałam już jego czytery warianty. Trzy gotowce, czyli Gorvitę, Optimę, Equilibrę oraz żel z firmy Artemedica a także domową samoróbkę z wyciągu z aloesu ze sklepów z półproduktami. Każda z nich tak naprawdę sprawdza się u mnie podobnie, choć są między nimi drobne różnice składowe. Prawdziwy żel aloesowy powinien mieć przynajmniej 90% aloesu, a najlepsze są te z jego największą zawartością sięgającą prawie 100%. Taki produkt ma dwie ogromne zalety - jest śmiesznie tani i zadziwiająco wielofunkcyjny . Zastosowanie żelu z aloesu jest też banalnie proste. Tak naprawdę żel aloesowy (taki, KLIK )  stosować możemy na dziesiątki różnych sposobów, ale ja mam dzisiaj dla Was dziesięć zastosowań, które są moim zdaniem tymi najbardziej przydatnymi i faktycznie działają najlepiej.

Czytaj więcej »

sobota, 3 października 2015

Włosy we wrześniu

Jesień to w miarę łaskawy, w porównaniu z pełnym latem i mroźną zimą, okres dla włosów, więc i moje mimo mało skomplikowanej pielęgnacji nie miały we wrześni większych wymogów. Na konieczność specjalnego traktowania nie zanosi się i w październiku, więc najbliższy miesiąc planuję poświęcić na to, co wrzesień, czyli zapomniane już przeze mnie domowe metody pielęgnacji. Ogrom dostępnych kosmetyków kuszących mnie z półek sprawił, że od dawna nie sięgałam po maski DIY, nie licząc olejowania.  Domowy wrzesień zaczęłam od zupełnego klasyku w tej kwestii, czyli maski z żółtka i oleju rycynowego, którą zdarzało mi się stosować dawno temu. Niestety i tym razem nie sprawdziła się ona na moich włosach specjalnie dobrze o ile nawet nie gorzej niż parę lat temu, więc raczej nie zamierzam po nią sięgać ponownie. Olej rycynowy zdecydowanie lepiej sprawdza się u mnie w połączeniu z innym olejem niż proteinami z żółtka. Powróciłam jednak również do eksperymentów z siemieniem lnianym, które by

Czytaj więcej »