urodaiwlosy.pl

FBemailTwitterlinklink

sobota, 25 kwietnia 2015

Włosy przed wielkim wyjściem - jak uzyskać efekt WOW?

Nie wiem jak Wy, ale ja osobiście na co dzień raczej nie stylizuję włosów i tak naprawdę poświęcam im rano 5 minut. W moim przypadku za 99% ich wyglądu odpowiada po prostu dobrana pielęgnacja, która działa lepiej niż każda prostownica, jednak czasem w życiu każdej z nas są takie okazje, że chcemy, aby nasze włosy wyglądały niczym włosy gwiazdy z czerwonego dywanu. ;) Wesele, osiemnastka, randka, impreza - to własnie wtedy chcemy, aby nasze włosy wyglądały na maksimum swoich możliwości, których nie wykorzystujemy na co dzień, często wiążąc je w kucyk. Dziś mam właśnie dzisiaj kilka tricków i rad jak przygotować włosy na wielkie wyjście, aby wyglądały najlepiej, jak to tylko możliwe. 


ODŻYWIANIE NOC PRZED

Odpowiednie odżywienie włosów na noc przed planowanym wyjściem da Wam gwarancję, że włosy po czasie nie spuszą się ani nie będą suche, co często się zdarza w przypadku stylizacji włosów bez odpowiedniego ich odżywienia. W innym przypadku prawdopodobnie będą wyglądać dobrze na godzinę po np. prostowaniu, natomiast później mogą wyglądać gorzej niż przed nim, ze względu na utratę nawilżenia. Opcji odżywiania włosów w nocy jest wiele, a ich wybór zależy od tego, jaki efekt chcecie uzyskać. Jeśli zależy Wam na dociążonych włosach, warto użyć po prostu sprawdzonego oleju. Jeśli chcecie uzyskać efekt gładkich i nawilżonych włosów, najlepiej przed użyciem oleju spryskać włosy nawilżającą mgiełką (np. z wody i soku z aloesu lub zielonej herbaty), lub zastosować olejowe serum, czyli mieszankę wody, oleju i humektantowej odżywki bez silikonów. 

MYCIE TEGO SAMEGO DNIA

Sama myję włosy zazwyczaj wieczorem, jednak jeśli zależy mi na ich nienagannym wyglądzie, wybieram mycie tego samego dnia, jednak najlepiej rano, co najmniej na kilka godzin przed wyjściem. Unikniemy wtedy odgnieceń czy brzydkiego skrętu, jakie mogą pojawić się przez noc, ale także ewentualnego puchu zaraz po umyciu, który dotyka wiele dziewczyn.


SPRAWDZONA MASKA I SILIKONOWA ODŻYWKA

W dniu, kiedy nienaganny wygląd włosów jest dla nas najistotniejszy, nie warto sięgać po nowości i eksperymentować z łączeniem różnych produktów. Już na pewno tragicznym pomysłem jest testowanie zabiegów, których efekt może być bardzo różny, np. laminowania. Najlepiej wybrać sprawdzony zestaw, czyli maskę, która zawsze sprawdza się dobrze oraz koniecznie silikonową odżywkę. Moją ulubioną maską, która nigdy mnie nie zawodzi i po której mogę spodziewać się świetnych efektów bez względu na użyte wcześniej czy później produkty jest maska NaturVital, o TA. Podobnie działa na moje włosy również część Biovaxów, choć w ich wypadku włosy lubią być kapryśne. Jeśli nie znalazłyście jeszcze swojej maski-pewniaka, koniecznie postarajcie się jej poszukać. Warto potrzymać maskę na włosach dłużej, bo około 40 minut, pod ręcznikiem. Możecie nawet pokusić się o lekkie ogrzewanie ręcznika suszarką, aby wzmocnić jej działanie. Drugą niesamowicie ważna sprawą jest użycie koniecznie silikonowej odżywki. Silikony odpowiadają za nienaganny wygląd włosów i ich błysk oraz brak problemów z rozczesywaniem. Sama użyłabym w takim wypadku na pewno mojej ulubionej odżywki, czyli jak na pewno wiecie Nivei Long Repair :) W przypadku odżywki również dobrym pomysłem będzie pozostawienie jej na włosach dłużej, około 20 minut. 

PŁUKANKA ZAKWASZAJĄCA I SILIKONOWE SERUM

Płukanki zakwaszające są chyba jednym z ulubionych elementów mojej pielęgnacji, a od kiedy odkryłam, że twarda woda powoduje od pewnego czasu wypadanie moich włosów, stosuję je również z powodzeniem na skórę głowy. Twarda woda odbiera włosom połysk i sprawia, że są one usztywnione. Informację na temat twardości wody w swoim mieście możecie bez problemu znaleźć w internecie :) Płukanka zakwaszająca ma lekko kwaśne pH, które neutralizuje pH zasadowe twardej wody, nadając włosom błysku, miękkości i ułatwiając rozczesywanie. Moją ulubioną płukanką jest octowa z octu jabłkowego lub winnego. Jeśli nie próbowałyście - naprawdę polecam. Silikonowe serum natomiast powinno być podstawą codziennej pielęgnacji, ponieważ zabezpiecza końcówki przed uszkodzeniami. W przypadku większego wyjścia warto nałożyć je nieco wyżej, zwłaszcza, jeśli planujecie pozować do zdjęć :) To świetny trick, dzięki któremu włosy będą pięknie odbijać światło.


SUSZENIE ZIMNYM NAWIEWEM NA SZCZOTCE

Suszenie włosów zimnym nawiewem, choć zajmuje dużo czasu, to kolejny trick, który pozwoli Wam osiągnąć gładkość i domknąć łuski włosa. Jeśli użyjecie dodatkowo szczotki, włosy lekko rozprostują się i ładnie wywiną na końcach, dzięki czemu być może unikniecie stylizacji na gorąco :) Jeśli szukacie odpowiedniej suszarki, zerknijcie np. na tę serię.

STYLIZACJA I UTRWALENIE

Dobra prostownica/lokówka to więcej niż połowa sukcesu. Jeśli kręcicie włosy, warto wykorzystać trick z przypinaniem każdego loka wsuwką u nasady zaraz po nakręceniu go. Po zakręceniu wszystkich warto pochodzić troszeczkę z podpiętymi lokami, aby włosy w 100% wystygły, dzięki czemu loki będą o wiele bardziej zdefiniowane i przede wszystkim o wiele bardziej trwałe. To świetna metoda szczególnie dla tych z Was, u których skręt trzyma się bardzo krótko. Koniecznie przetestujcie :)

Choć lakier do włosów nie jest najlepszym przyjacielem włosów, stosowany od czasu do czasu na pewno nie wyrządzi krzywdy. Moje ulubione lakiery to te z Taft, Welli oraz Elnett w złotym opakowaniu. Lubię też bardzo zapach tego ostatniego. Na koniec warto użyć również wyjątkowo nabłyszczacza do włosów, jednak nie przesadźcie z ilością, bo tego typu produkty działają też często lekko jak lakier. Dopełnieniem całej fryzury może być kilka psiknięć mgiełką zapachową, jednak nie róbcie tego często, ze względu na zawartość alkoholu. :)


A jakie są Wasze tricki na piękne włosy z okazji wielkiego wyjścia? :)
Czytaj dalej

wtorek, 21 kwietnia 2015

Co warto kupić w Rossmannie z okazji promocji -49%? Produkty do makijażu twarzy

Na pewno większość z Was słyszała już, że od piątku po raz kolejny będziemy miały okazję zrobić kosmetyczne zakupy w Rossmannie o połowę taniej. Pierwszy tydzień obejmuje podkłady, pudry, korektory, bronzery i róże. Dodatkowo od wczoraj w Naturze -40% na kosmetyki kolorowe i do -40% na kosmetyki do włosów, w końcu :) (KLIK KLIK).Sama nie zamierzam szaleć, bo mam wszystko, czego potrzebuję i to też radzę Wam. Pamiętajcie, że zamiast wykupić pół szafy Lovely w ciemno, ze względu na bardzo niskie (kilkuzłotowe) ceny, lepiej kupić jeden porządny i sprawdzony kosmetyk. W związku z tym, że w tamtym roku zrobiłam Wam listę z moimi typami w kategorii makijaż oczu (KLIK) oraz usta i paznokcie (KLIK), dzisiaj mam dla Was uzupełniająco listę z produktami do makijażu twarzy, na które faktycznie warto zwrócić uwagę i które są moim zdaniem warte swojej regularnej ceny, a co dopiero jej połowy. 


1. Podkład Bourjois, Healthy mix - lekki, przyjemny podkład dla cery suchej lub normalnej, delikatny, niepozostawiający maski. Coś dla Was, jeśli szukacie lekkiego krycia i wyrównania kolorytu cery. Jego dodatkowym plusem są żółte, ciepłe odcienie pozbawione różowych tonów. Cena w promocji: 30,59 zł*.

2. Podkład Rimmel, Wake me up - bardzo dobry podkład dający efekt zdrowej, wypoczętej cery przy jednoczesnym dobrym kryciu. Raczej nie dla cer tłustych, chociaż nie w każdym przypadku. Ma również całkiem fajną kolorystykę, chociaż najjaśniejszy kolor nie jest aż tak jasny, jak mógłby być. Cena w promocji: 21,41 zł*.

3. Podkład Revlon, Colorstay (wersja do cery tłustej i mieszanej) - część Rossmannów ma szafy Revlon, w których dostaniecie właśnie ten podkład. Występuje w dwóch wersjach, więc uważajcie, jeśli szukacie tego mocno kryjącego i matującego. Revlon bardzo szybko zasycha na mat i jest nie do zdarcia przez cały dzień. Cena w promocji: 35,69 zł.*

4. Puder Manhattan, Soft matt loose powder - osobiście jestem fanką pudrów sypkich, szczególnie tego z MySecret (KLIK), który nie jest dostępny w Rossmannie. Manhattan jest jednak również godnym uwagi produktem, który dobrze matuje bez efektu "ciasta". Cena w promocji: 15,29 zł.*

5. Róż Maybelline, Dream touch blush - róż w kremie, który polubią posiadaczki cer suchych. Daje bardzo przyjemny, zdrowy efekt. Cena w promocji: 20,39 zł.*

6. Róż Bourjois, Pastel Joues - róż w kamieniu, występujący w wielu odcieniach do wyboru do koloru. Baaardzo wydajny i bardzo trwały. Cena w promocji: 26 zł.*

7. Rozświetlacz Wibo, Diamond illuminator - objawienie blogosfery ostatnich tygodni :) Prawdopodobnie bardzo szybko zniknie z półek, więc weźcie sobie jeden egzemplarz, jeśli tylko na niego traficie. Moim zdaniem najlepszy rozświetlacz dostępny w drogeriach stacjonarnych, choć tych mało, bo poza nim najłatwiej dostać Revlon lub Inglot. Cena w promocji: 4,99 zł.* Na mojej twarzy wygląda tak:

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Marta (@urodaiwlosyblog)


8. Bronzer Bourjois, Delice de Poudre - ładny kolor, piękny wygląd czekoladki, raczej uniwersalny, więc powinien się sprawdzić u większości osób. Cena w promocji: 33,14 zł.*

9. Korektor Maybelline, Dream lumi touch - korektor rozświetlający pod oczy o całkiem fajnym kryciu jak na korektor tego typu. Jeśli macie małe sińce, które chcecie ukryć i nadać twarz wypoczętego wyglądu, to coś dla Was. Cena w promocji: 19,37 zł.*

10. Korektor Maybelline, Affinitone - jeden z lepiej kryjących korektorów na niedoskonałości, przynajmniej wśród tych dostępnych w Rossmannie. Warto pozwolić mu podeschnąć kilkadziesiąt sekund a później delikatnie go rozetrzeć, zapewnia wtedy duże krycie. Cena w promocji: 14,27 zł.*

*Ceny obliczone na podstawie cen podanych na rossnet.pl

Co zamierzacie kupić? :)

Czytaj dalej

niedziela, 19 kwietnia 2015

Olej lniany jako suplement diety - na piękne włosy, cerę i paznokcie

Dzisiaj mam dla Was post w sumie "na zamówienie", bo bardzo interesuje Was kwestia picia oleju lnianego, o której kilka razy przy różnych okazjach wspominałam. Na pewno część z Was, włącznie ze mną, pije lub piło samo siemię lniane jako kurację przede wszystkim na włosy, jednak to właśnie olej lniany ze wszystkich "lnianych" produktów działa najlepiej i najszybciej. Jest jednak nieco droższy od siemienia i dla niektórych może być bardziej kłopotliwy w przyjmowaniu, ale o tym niżej.


O CO TAK W OGÓLE CHODZI?

Olej lniany jest jednym z najzdrowszych olejów, ze względu na bardzo dużą zawartość kwasu omega-3. Jak pewnie wiecie, kwasy tłuszczowe są niezbędne w naszej diecie, jednak często znajduje się ich w niej zbyt mało. Głównymi źródłami są ryby oraz właśnie tłuszcze a także niektóre nasiona, w tym oczywiście siemię lniane. Olej lniany powstaje po prostu z nasion lnu, czyli dobrze znanego większości siemienia, więc można roboczo określić go jako po prostu ich "koncentrat". To własnie o kwasy tłuszczowe rozchodzi się głównie w piciu siemienia lnianego, ze względu na ich zawartość w nasionkach. Co więcej, w obecnej diecie Europejczyków (u Azjatów wygląda to zupełnie inaczej), ilość spożywanego kwasu omega-3 jest zbyt mała w stosunku do omega-6, co przez naukowców określane jest powodem wielu chorób. Olej lniany wpływa pozytywnie na wiele rzeczy, zaczynając na obniżaniu cholesterolu, zapobieganiu cukrzycy czy nawet depresji, na działaniu przeciwzapalnym kończąc.

To, co pewnie interesuje Was najbardziej, to jednak fakt, że jest to wspaniały suplement diety, który genialnie wpływa na stan skóry, włosów i paznokci. Sama od paru już lat od czasu do czasu sięgam po mniej więcej dwie butelki, robiąc sobie lniane kuracje. Zawsze zauważam przede wszystkim baaardzo duże nawilżenie skóry a szczególnie cery, błysk włosów i wzrost nowych włosków, przyspieszony ich porost, wzmocnienie paznokci oraz ogólnie lepszy stan organizmu i odporności. Picie oleju lnianego może pomóc także osobom borykającym się z problemami skórnymi, ponieważ działa jak najlepszy krem nawilżający od zewnątrz :)

JAKI OLEJ WYBRAĆ? JAKI JA PIJĘ?

Istnieją bardzo poważne przesłanki by sądzić, że zwykły sklepowy olej przechowywany na półce pozbawiony jest większości drogocennych właściwości. Dzieje się tak ze względu na to, że olej lniany jest olejem mocno uwrażliwionym na światło i temperaturę, dlatego powinien być zawsze w ciemnej butelce, przechowywany w lodówce. Nie jest to jednak moim zdaniem aż tak do końca oczywiste. Jeśli uda Wam się znaleźć olej ze świeżej dostawy, co do którego macie pewność, że nie stał długo na sklepowej półce poza lodówką a butelka jest ciemna i wykonana z grubego szkła, możecie zaryzykować. Jedynym ryzykiem będzie mniejsza ilość pozytywnych efektów :). Od razu po otwarciu butelki powinna ona jednak trafić do lodówki. Szukajcie też przedewszystkim olejów o krótkiej dacie przydatności, nie dłuższej niż mniej więcej trzy miesiące. Oczywiście tłoczonych na zimno, to podstawa. Sama stosowałam różne oleje, zaczynając od specjalnie przeznaczonego do suplementacji oleju dr Budwig, przez inne apteczne po sklepowe właśnie i efekty były różne. Zdarzało mi się osiągnąć takie same za pomocą dobrze przechowywanego oleju sklepowego, jak te przy oleju budwigowym. Ceny oleju lnianego to od 10 zł po ok. 30-40 za olej dr Budwig.

Na zdjęciach w dzisiejszym poście widzicie TEN olej (KLIK), który kupiłam po raz pierwszy skuszona bardzo atrakcyjną ceną (9,99) za 250 ml, czyli 20 zł za 500 ml, co jest sporą okazją. Z tego co wiem od Was, dostępny jest w stałej ofercie w tej samej cenie :) Piję go od paru dni i na razie nie powiem Wam, jak się sprawdził, ale na pewno dam Wam znać za jakiś czas. Na pewno mogę polecić Wam, abyście zaryzykowały, bo olej ten jest taniutki, tłoczony na zimno, w ciemnej butelce i z krótką datą przydatności. 


JAK PIĆ OLEJ LNIANY?

Szkoły picia oleju lnianego są różne. Wspomniana już wyżej kuracja dr Budwig zaleca miksowanie oleju lnianego z twarożkiem, ponieważ ma się on w takim wypadku lepiej wchłaniać. Taka opcja jest też przyjaźniejsza dla osób, które z jakichś powodów nie mogą przełknąć oleju solo. Sama zjadam po prostu jedną łyżkę dziennie, czasem popijając ciepłą wodą. Oleje dodaję również do smoothie, sałatek itd., ale nie liczę tego do bezpośredniej kuracji :) Moim zdaniem olej lniany ma dobry smak, który przypomina bardzo smak siemienia lnianego. Tylko raz zdarzyło mi się kupić olej lniany, który mimo dobrej daty przydatności pachniał rybą :)

Kuracja powinna trwać minimum miesiąc, a najlepiej dwa lub trzy. Olej lniany można pić też po prostu stale bez przerw, ponieważ nie ma ku temu przeciwwskazań. Pierwsze efekty widać po mniej więcej miesiącu, a najlepsze właśnie po kilku. Półlitrowa butelka wystarcza na miesiąc picia, więc koszt kuracji mniej więcej 20-30 zł miesięcznie.

Koniecznie dajcie mi znać, czy pijecie oleje i czy miałyście styczność z olejem lnianym :)


Czytaj dalej