urodaiwlosy.pl

FBemailTwitterlinklink

czwartek, 21 maja 2015

Kallos Banana, czyli maska bananowa

Coraz lepsza stacjonarna dostępność kosmetyków Kallos niesamowicie mnie cieszy, ponieważ są to maski godne uwagi, szczególnie ze względu na niskie ceny i ich uniwersalność. Ostatnio w moje ręce wpadła po raz pierwszy wersja bananowa czyli maska Kallos Banana, o której chciałabym Wam dzisiaj nieco opowiedzieć. 

kallos banana

Do tej pory moim ulubieńcem wśród masek Kallos była wersja Color, ze względu na obecność oleju lnianego raz przydatność do mycia. Olej lniany, zaraz obok oliwy z oliwek jest jest za to ulubieńcem moich włosów, więc sięgając po wersję Banana właśnie z oliwą w składzie spodziewałam się, że wpłynie na moje włosy podobnie jak Color, z tym, że Banana zawiera dwa silikony, z którymi również moim włosom po drodze. 

kallos banana

Kallos Banana, podobnie jak Kallos Color wygładza moje włosy przy jednoczesnym nadawaniu im objętości i ładnego blasku. To tego typu maska, która specjalnie ani nie dociąża jak te silnie emolientowe, ani nie nawilża jak humektantowe, ale sprawia, że włosy wyglądają o wiele lepiej. Są również podatne na stylizację i łatwiej się rozczesują. Przede wszystkim jednak są lekkie ale nie spuszone, co na pewno spodoba się tym z Was, których włosy obciąża praktycznie wszystko. Osobiście bardzo lubię ten efekt, a gdy mam ochotę na mocno dociążone włosy sięgam po prostu po coś innego. Jak widzicie maska ta to głównie standardowa dla Kallosów baza plus oliwa z oliwek z małym dodatkiem dwóch leciutkich silikonów i m.in. ekstraktu z banana i np. pantenolu. Mój egzemplarz w cenie 12 zł/1000 ml.

kallos banana

To co jest jednak ogromnym w mojej opinii plusem tej maski to jej GENIALNY zapach. Na pewno jest to kwestia sporna, bo jestem pewna, że wielu osobom jego intensywność się nie spodoba, jednak mi podoba się on bardzo. Maska ta pachnie mocno i słodko bananami, ale nie prawdziwymi bananami, tylko takimi, które pewnie znacie ze słodyczy bananowych jak np. żelki, bananowych soków dla dzieci czy podrasowanych w smaku sklepowych bananów w czekoladzie. Jest to jak najbardziej sztuczny banan, ale za to jaki uroczy :) Nakładanie jej dzięki temu jest czystą przyjemnością, a ku mojemu zadowoleniu zapach utrzymuje się na włosach również po myciu, choć staje się wtedy o wiele bardziej delikatny. Niemniej jednak zapach maski powoduje reakcję ślinianek :) Konsystencja jest natomiast standardowa dla Kallosów, raczej rzadka niż gęsta, ale nie lejąca.

kallos banana

Niżej możecie zobaczyć moje włosy noc po nałożeniu maski Kallos Banana solo na 30 minut, bez żadnej odżywki. Dodatkowo pokręciłam je grubą lokówką z Biedronki za 29,90 (KLIK), którą udało mi się dorwać wczoraj i której efekty chciałam Wam pokazać przy okazji dzisiejszego postu. 

gruba lokówka efekty

Dajcie znać, czy znacie wersję Banana i który z Kallosów jest Waszym ulubionym :)
Czytaj dalej

wtorek, 19 maja 2015

Co kupić w związku z -40% na pielęgnację twarzy w Rossmannie? Kremy, olejki, toniki, peelingi, pielęgnacja oczu

Pewnie z Was już wie, że od jutra Rossmann kusi nas kolejną sporą promocją, tym razem -40% na kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Dziś mam na Waszą prośbę moje typy, którym warto przyjrzeć się właśnie teraz, choć Rossmann nie należy do moich ulubionych sklepów pod względem pielęgnacji. Zdecydowanie za dużo tam przeciętnych lub kiepskich składowo kosmetyków, dzięki czemu trudno znaleźć perełki, które jednak gdzieś tam między półkami są :) Mam nadzieję, że moje trzy listy ułatwią Wam sprawę. Kosmetyki podzieliłam na te do pielęgnacji twarzy czyli kremy i olejki, te do oczyszczania, peelingowania i tonizowania oraz do pielęgnacji skóry pod oczami.

Te z Was, które słyszą o promocji po raz pierwszy zapraszam tutaj: KLIK, gdzie wypisane są daty promocji i kategorie nią objęte. 



1. Czysty, 100% kwas hialuronowy Eveline - cena (20 zł) nieco wyższa niż kwas hialuronowy ze sklepów z półproduktami, ale warto mu się przyjrzeć. Produkt ten genialnie nawilża i świetnie sprawdzi się mieszany z olejkami.

2. Ziaja, liście manuka, złuszczający krem z kwasem midgałowym - chyba najtańszym krem z kwasami na rynku, przez niektórych kochany a przez niektórych nienawidzony :) Myślę, że przy okazji tej promocji warto zwrócić na niego uwagę.

3. Serum Bielendy - zarówno wersja zielona (z kwasami), różowa (z retinolem) oraz niebieska (z kwasem hialuronowym i peptydami) mają przepiękne składy, jakich pozazdrościć im może większość polskich firm. Sama na pewno jutro wybiorę się właśnie po nie i nie wiem, czy nie kupię od razu wszystkich trzech właśnie. Jak wiecie niebieska wersja trafiła do moich obecnych ulubieńców

4. Alterra, olejek do twarzy - kosztuje około 10 zł i zawiera mieszankę różnych olejków. Nie powinien zapychać, ale jeśli nie lubicie olejków w pielęgnacji twarzy, zawsze możecie kupić go na końcówki lub do olejowania paznokci. W promocji kosztował będzie 6 zł, więc warto.

5. Alterra, krem nawilżający - krem o bardzo dobrym składzie na bazie olejków. Odpowiednie dla tych z Was, które stosują naturalną pielęgnację, ale nie tylko. 

6. Bielenda, Argan face oil - kolejny olejek do twarzy a raczej ich mieszanka, tym razem wzbogacona jednak dodatkowo retinolem, który jest jedną z nielicznych substancji, której udowodniono faktyczne działanie przeciwzmarszczkowe.

7. Rival the loop, kapsułki - przeznaczone do przeprowadzenia tygodniowej kuracji, którą można powtarzać co jakiś czas. Najlepsze składowo ze wszystkich rossmannowskich ampułek, z olejkami i retinolem także.

8. Garnier, lekki krem do cery suchej i normalnej - krem, który posiada w miarę tradycyjny, nieinwazyjny i standardowy skład. Nada się dla młodszych dziewczyn, które nie potrzebują skomplikowanej pielęgnacji i chcą postawić na coś tańszego. 


1. Colline Pharma, GlycoLique 12% - peeling-krem z zawartością 12% kwasu glikolowego. W dość wysokiej standardowej cenie, która wynosi około 50 zł, więc tym bardziej warto przyjrzeć mu się w czasie jutrzejszej promocji. 

2. Perfecta, peeling enzymatyczny - jeden z lepszych peelingów enzymatycznych, zawiera naturalną papainę, czyli złuszczający enzym. Dla cer wrażliwych, naczynkowych.

3. L'Oreal, ideal soft, płyn micelarny - bardzo dobry płyn micelarny, który zaraz obok tego z Bourjois jest moim zdaniem najlepszym płynem micelarnym dostępnym w Rossmannie.

4. Lirene, peeling drobnoziarnisty - peeling ten nie posiada w składzie SLS ani SLES, choć nie jest do końca całkowicie drobnoziarnisty. Określiłabym go raczej jako peeling o średnim poziomie złuszczania, więc miejcie to na uwadze, jeśli szukacie czegoś leciutkiego. Jest jednak wart polecenia.

5. Bielenda, tonik korygujący z kwasami - odsyłam tutaj do postu z ulubieńcami pielęgnacji twarzy :) 

6. Lirene, delikatny kremowy żel do mycia twarzy - jeden z moich ulubionych produktów do mycia, bardzo delikatny, niewysuszający twarzy. Nie zawiera SLS ani SLES. O innych delikatnych produktach do twarzy pisałam Wam tutaj. Żele typu Lirene genialnie sprawdzają się w połączeniu ze szczoteczkami do twarzy. Nawet z takimi taniutkimi jak ta ręczna z Rossmanna lub ta na baterie za 20 zł: KLIK

7. Ziaja, liście manuka, oczyszczająca pasta - antybakteryjna pasta myjąco-oczyszczająca z zawartością glinki. 

8. Perfecta, peeling drobnoziarnisty z minerałami morskimi - świetny skład, choć ciężko go dostać. W Rossmannach częściej występuje w jednorazowych saszetkach.

9. Soraya, peeling morelowy - ponoć zamiennik sławnego peelingu St. Ives, ale nie mogę Wam tego potwierdzić :) Jest to jednak bardzo dobry produkt, który spełnia swoje zadanie wzorowo.

10. Dermika, tonik z kwasami AHA - na zdjęciu widzicie wersję do cery dojrzałej, występuje również wersja "do każdego rodzaju skóry". Ta pierwsza jednak składowo wypada lepiej.


1. Flos Lek, żele pod oczy - niekoniecznie wersja ze zdjęcia, gdyż jest ich bardzo dużo i większość jest dobra. Żele te mają leciutką, galaretkowatą konsystencję, więc sprawdzą się lepiej u młodych osób, również pod makijaż.

2. Alterra, krem pod oczy z orchideą - również ciekawy składowo, ale przede wszystkim cenowo krem.

3. Eveline, skoncentrowany rozświetlający krem pod oczy - zawiera w swoim składzie kwas hialuronowy oraz mocznik.

4. Bielenda, laser xtreme, serum pod oczy - ten produkt składowo miażdży konkurencję, choć nadaje się bardziej dla starszych osób. Jeśli szukacie czegoś dla swoich mam, powinien być strzałem w dziesiątkę. Zawiera sporą ilość peptyd, kwas hialuronowy oraz mocznik wysoko w składzie.

5. Dermika, hialuronowy krem pod oczy i na powieki - dość dobry krem z odpowiednią ilością kwasu hialuronowego. Nadaje się również na powieki, ponieważ nie podrażnia oczu.

6. AA, nawilżająco-rozjaśniający krem pod oczy - krem dla młodszych dziewczyn, zarówno pod makijaż jak i do nawilżenia okolic oczu w codziennej pielęgnacji.

7. Ziaja, krem pod oczy z bławatkiem - podobnie jak wyżej, nada się dla młodszych dziewczyn. Zawiera m.in olej palmowy oraz nawilżający i łagodzący pantenol.

8. Rival the loop, krem pod oczy Q10 - bogatszy pod względem składu krem z rossmannowskiej serii. Taniutki i całkiem dobry.

Oczywiście nie są to jedyne dobre kosmetyki dostępne w Rossmannie. Jeśli macie jakieś pytania co do innych, zadajcie je śmiało w komentarzu :)
Czytaj dalej

sobota, 16 maja 2015

Ulubieńcy obecnej pielęgnacji twarzy

Moja cera od dłuższego czasu nie sprawia mi większych problemów za sprawą odpowiedniego balansu między nawilżaniem i natłuszczaniem a złuszczaniem. Choć jest lekko sucha i potrzebuje częstego i intensywnego nawilżania, jest jednocześnie bardzo kapryśna i większa ilość zwykłego kremu lub taki o niewłaściwym składzie od razu skutkują pogorszeniem jej stanu. Łatwo się zapycha i nie toleruje paru konkretnych składników jak np. parafina, dlatego potrzebuje stałego, ale dość delikatnego złuszczania. Dziś mam dla Was kilku ulubieńców mojej obecnej pielęgnacji twarzy, którzy zasługują zdecydowanie na parę słów. 


Wyżej możecie zobaczyć moją skórę kompletnie bez makijażu. Jak widzicie jest raczej bezproblemowa pod względem wyprysków, ale jest dość cienka i ma gdzieniegdzie przebarwienia czy przebijające naczynka.


Zaczniemy od produktu, o którym wspominałam Wam już nie raz i który jest moim największym ulubieńcem w tej kategorii już od paru lat. Mowa o kremie La Roche-Posay Effaclar Duo [+], a dawniej bez "plusa". Jest to jeden z nielicznych produktów, które ciężko byłoby mi czymś zastąpić w razie ich wycofania, jednak mam nadzieję, że nigdy nie będę do tego zmuszona :) Effaclar w dużej mierze odpowiada za brak wyprysków czy zaskórników na mojej cerze a jego działanie jest baaardzo szybkie. Zdarzają mi się przerwy w jego stosowaniu, ale wracam do niego zawsze wtedy, gdy z moją cerą coś zaczyna się dziać, bo jest po prostu pewniakiem. Bardzo widocznie i szybko wygładza cerę, pozbywając się praktycznie wszelkich niedoskonałości. Jest niezastąpiony na tzw. "kaszkę" czyli drobne, podskórne grudki. Jego regularna cena to około 70 zł. Na allegro jednak można dostać go już za 40 zł.

Obok widzicie żel-peeling Avonu Clearskin z 2% kwasem salicylowym. Stosuję go jako peeling i produkt mocno oczyszczający średnio raz w tygodniu. Choć nie przepadam specjalnie za Avonem, produkt ten jest godny polecenia, ale na pewno nie do stosowania jako żel na co dzień!


Drugim ulubieńcem jest zdecydowanie serum nawilżające Super Power Mezo Serum Bielendy. Dłuższej nazwy nie dało się wymyślić :) Zawartość mojej buteleczki dobija już dna i na pewno kupię następną. Serum jest bardzo lekkie i wchłania się natychmiastowo, dzięki czemu nadaje się genialnie pod makijaż i działa nawet nieco jako baza, bo przedłuża trwałość podkładu i sprawia, że wygląda on naturalniej. Sprawdza się też świetnie pod krem czy jako mieszanka z olejkami, z którymi dobrze się łączy tworząc emulsję. Dobre dla osób, które nie lubią lepkiego efektu na twarzy lub np. szukają czegoś pod makijaż dla tłustej skóry, co jednocześnie nie pogłębi świecenia się cery. W moim przypadku sprawdza się jako wielofunkcyjny nawilżacz. Kosztuje około 25 zł.


Olejeku Evree Magic Rose używam właśnie w połączeniu z serum ze zdjęcia wyżej. Połączenie to genialnie nawilża cerę i sprawia, że rano wygląda na zdrową i wypoczętą. Solo również sprawdza się dobrze, jednak wolę tę dwójkę razem. Zdarza mi się również wcierać olejek w paznokcie i skórki :) Jego plusem jest ładny, różany zapach i ogromna wydajność, jak na olejek przystało. Jego cena to około 30 zł, olejki Evree dostępne są w Rossmannach


Hipoalergiczny krem intensywnie nawilżający Bielendy to moje ostatnie wielkie odkrycie. Ogólnie większość nowych kosmetyków tej firmy ma bardzo ciekawe składy, więc wnioskuję, że firma obrała nowy tor w tej kwestii, gdyż wcześniej zupełnie mnie nie interesowała. Spora ilość kremów lubi mnie zapychać a po większość z góry na pewno bym nie sięgnęła, jednak skład kremu Bielendy jest całkiem ciekawy. Kompletnie nie zapycha, dzięki czemu mogę nałożyć go grubszą warstwą, co uwielbia moja sucha cera. Jest dedykowany to takiej właśnie cery i ma sporo olejów i maseł w składzie, jednak nie jest gęsty i bardzo tłusty a wręcz przeciwnie, jest dość lejący w swojej konsystencji. Nie jest to jednak wchłaniający się do matu krem. Dodatkowo zawiera aż 5% mocznika. Moją cerę nawilża genialnie. Skład dla ciekawskich:


Jak widzicie krem w swoim składzie posiada między innymi olej makadamia, mocznik, masło kakaowe olej awokado, kwas laktobionowy i kwas hialuronowy (oba nawilżające). Cena: około 25 zł.


Kolejnym ulubieńcem jest korygujący tonik Bielendy na bazie kwasu migdałowego i laktobionowego. Bardzo fajna opcja dla osób, które z jakiegoś powodu boją się kosmetyków z kwasami. Dość delikatny w swoim działaniu tonik nie powoduje żadnego złuszczania płatami czy pieczenia, ale delikatnie złuszcza martwy naskórek i wpływa na stan cery. Oba kwasy nie są fotouczulające, więc nie wymagają stosowania filtrów. Cena to około 10 zł.


Ostatnim już ulubieńcem jest najdelikatniejsza z glinek, glinka biała. Obecnie sięgam po nią najczęściej ze wszystkich. Jeśli jesteście ciekawe glinek w pielęgnacji, tutaj pisałam o nich nieco więcej.

PS komuś udało się dorwać biedronkowe słodkie balerinki za 17,99? :) KLIK KLIK
Czytaj dalej