urodaiwlosy.pl

FBemailTwitterlinklink

piątek, 24 października 2014

Pochwal się włosami - Madie

Tak jak obiecałam w poprzednim, wprowadzającym poście, dzisiaj mam dla Was pierwszą bohaterkę serii "Pochwal się włosami" - Madie. Mi osobiście bardzo podobają się jej ciemne, proste włosy, które wyglądają na absolutnie bezproblemowe! Obcięte na równo końce to zdecydowanie fryzura, która im pasuje. Nie mówiąc o grzywce, w której Madie wygląda ślicznie :) Żałuję jedynie, że z maila nie wynika czy ich kolor jest naturalny czy farbowany, a jeśli farbowany to czym. Zobaczcie same:



"Jak wyglada moja pielęgnacja?

W roli szamponu używam jak zwykle cudownego czarnego mydła Agafii lub szamponu Agafii na łopianowym propolisie, po myciu nakładam maskę Planeta Organica Morze Martwe lub maskę Planeta Organica Afryka z olejem macadamia. Włosy olejuję przed każdym myciem olejem Babydream, a na końcówki nakładam serum Bioelixire. Włosy zwykle spinam w koczka i podpinam spinkami żabkami lub gdy wolę kucyka zakładam gumkę Invisibobboble lub twistband . Aby uzyskać naprawdę mocne przyśpieszenie porostu, w okresie jesienno-zimowym planuję specjalną kurację dla cebulek, wzmocnioną odpowiednią włosową dietą.

Całe 2 lata intensywnej pielęgnacji opisuję na blogu http://madie.randan.pl"



Podobają Wam się ciemne włosy Madie? :) TUTAJ więcej info o tym, jak zgłosić swoje włosy do serii "Pochwal się włosami".


Czytaj dalej
Jesien_750x200

środa, 22 października 2014

Nowa seria - pochwal się włosami

   Dzisiaj mam dla Was krótkie zaproszenie do wzięcia udziału w nowej blogowej serii pt. "Pochwal się włosami". Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad serią, dzięki której byłoby tutaj coś więcej niż ja i moje włosy :) Co prawda mogłyście już zobaczyć kilka postów w tym temacie, jednak chciałam, aby powstała z tego konkretna seria. Stąd pomysł na "Pochwal się włosami" czyli po prostu szansa, na pokazanie swoich włosów szerszej publiczności dla tych z Was, które mają coś ciekawego do powiedzenia, osiągnęły jakiś włosowy cel lub po prostu mają inspirujące, ładne włosy, ale niekoniecznie posiadają bloga (choć blogerskie włosy też milewidziane :)). Jednocześnie przypominam o możliwości zgłaszania się do Włosowej Zagowozdki. Dostaję od Was wiele maili ze zgłoszeniami, jednak niestety nie pasują one do WZ, ponieważ nie zawierają konkretnego, sprecyzowanego problemu. Więcej o WZ tutaj. Przejdźmy jednak do "Pochwal się włosami":


   Jeśli zatem chciałybyście pochwalić się tutaj swoimi włosami, śmiało wysyłajcie mi maila na blogowy adres podany niżej. Zaznaczam, że nie jest ważna długość, kolor, typ skrętu itd. - zgłaszajcie swoje włosy jeśli tylko uważacie, że warto się nimi pochwalić. Może to być ich stan, zapuszczona wymarzona długość, radykalne cięcie, które wydobyło ich piękno, zapuszczone naturalki czy po prostu godna podziwu czupryna :) Jedyne co musicie zrobić to:

1. Wysłać mi dobrej jakości przynajmniej jedno zdjęcie włosów, najlepiej z tyłu. Może być więcej niż jedno, mogą być zrobione komórką czy zwykłą cyfrówką, oby było po prostu dobrze widać włosy. Sceneria nieistotna :) Podpiszcie się także imieniem lub pseudonimem, którym będzie zatytułowany post. Mail musi być zatytułowany "Pochwal się włosami."

2. Opisać dokładnie swoją pielęgnację wraz z używanymi produktami

mail: urodaiwlosyblog@gmail.com


Czekam na Wasze maile i mam nadzieję, że uda mi się opublikować tutaj wiele ślicznych włosów :)


Czytaj dalej

sobota, 18 października 2014

Nowy kolor włosów - jak i dlaczego wyrównałam naturalny kolor z resztą?

   Na początku chciałabym z góry uspokoić wszystkie te z Was, które wraz ze mną zapuszczają naturalki - mój naturalny kolor nie został w żaden sposób tknięty farbą. Rude, wypłowiałe włosy na długości jako pozostałości po hennie denerwowały mnie już jednak tak bardzo, że postanowiłam po raz kolejny dać szansę farbie chemicznej, zakrywając włosy na długości podobnym kolorem do naturalnego. Wybrałam nowość Garniera, czyli Garnier Olia w kolorze 4.0 ciemny brąz. O tym po co, jak i dlaczego właśnie tak dowiedzie się niżej, natomiast niżej możecie zobaczyć efekt końcowy, który część z Was widziała już na instagramie

wyrównanie odrostów, garnier olia 4.0 ciemny brąz

Dlaczego zdecydowałam się wyrównać kolor odrostów z resztą?

   Wiem, że wiele z Was lubiło rudości na mojej głowie. Ja sama nie miałam nic przeciwko ciepłym odcieniom, jednak po czasie jedynie utwierdziłam się w przekonaniu, że do mojego typu urody o wiele bardziej pasują odcienie chłodne, o czym pisałam Wam już w poście na temat zapuszczania naturalnych włosów. Niestety, włosy rok po zaprzestaniu farbowania henną mocno wypłowiały a w połączeniu ze słońcem i morską wodą przybrały dziwny, lekko pomarańczowy odcień. Naturalny odrost sięga mi już do brody i choć mogłam efekt ten nazywać naturalnym ombre, to jednak w moim przypadku wyglądało to niestety zbyt niechlujnie, abym mogła dłużej wytrzymać z takim kontrastem na głowie :) Dodatkowo, moje naturalne włosy są zdecydowanie chłodne, więc całość w żaden sposób nie współgrała. Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem sięgnięcia po farbę w kolorze ciemnego brązu i w końcu postanowiłam dać jej szansę, choć już kiedyś próbowałam przykrywać hennowane włosy farbą bez większego skutku. Na poniższym zdjęciu włosy w świetle dziennym, w słońcu:

wyrównanie odrostów, garnier olia 4.0 ciemny brąz

Jak wykonałam zabieg farbowania? 

   Szczerze mówiąc, było to w pewnym stopniu ryzyko, podjęte przeze mnie świadomie :) Liczyłam się z możliwością uzyskania plam, niezakrycia rudego przejścia między naturalnymi a resztą, zbyt równej granicy czy innych rewelacji, wszystko jednak przebiegło prawidłowo. Włosy podzieliłam najpierw na dwie części, wierzchnią i dolną, a później każdą z nich jeszcze na dwie. Najpierw farbowałam dół, z czym nie było większego problemu, ponieważ ewentualne nierówności nie powinny się rzucać w oczy. Farbę nakładałam od miejsca, w którym zaczynało się rude przejście w dół, zarówno przy wierzchniej i dolnej warstwie. Przy wierzchniej wykonywałam to jednak wręcz z chirurgiczną precyzją, bojąc się o efekt, dlatego farbowanie zajęło mi o wiele więcej czasu niż przed laty, gdy farbowałam włosy chemicznie regularnie. :) Po zakończeniu nakładania farby lekko przeciągnęłam całość o pół centymetra w górę, aby mieć pewność, że cały rudy kolor zostanie zakryty. 

Wczytywanie
Próba trwałego pozbycia się rudych końców bez ruszania odrostu - podejście numer 1. :) #garnier #olia

Czy jestem zadowolona z farby Garnier Olia 4.0 ciemny brąz?

   Na zdjęciu wyżej widzicie włosy bezpośrednio po użyciu Garniera Olia, spłukaniu, nałożeniu dołączonej odżywki i wysuszeniu suszarką. Włosy nie miały kontaktu z żadną maską a odżywkę nałożyłam dosłownie na 2 minuty. Ze stanu włosów jestem zadowolona, choć końcówki bezpośrednio po farbowaniu były lekko przesuszone, co widać na zdjęciach. Następnego dnia efekt jednak minął po użyciu maski NaturVital. Nie mogę wypowiedzieć się na temat ewentualnego wypadania po tej farbie, ponieważ praktycznie nie miała ona kontaktu ze skórą głowy. Zużyłam jedno opakowanie, które wystarczyło mi dosłownie na styk na zafarbowanie 2/3 moich włosów. Gdybym farbowała całość, na pewno musiałabym kupić dwa opakowania. Co zabawne, pierwotnie planowałam zaoszczędzić i zużyć tylko pół, ale na szczęście postanowiłam wymieszać całość :) Co do koloru, według numeracji miał to być chłodny brąz (4.0). Ciemne brązy zazwyczaj oznaczane są cyfrą 3, natomiast jak możecie zobaczyć, właśnie taki kolor uzyskałam. Co więcej, końce wyszły mi nieco ciemniejsze, bo prawie czarne, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Prawdopodobnie i tak wypłuczą się do ciemnego brązu po kilku myciach. Jestem bardzo zadowolona z temperatury odcienia, ponieważ nie ma w niej ani kapki ciepłych poblasków. Ewentualnie cieplejsze pasemka to efekt farbowania na rudym. Jeśli chodzi o skład farby, to nie kierowałabym się tutaj dodatkiem olejków, które figurują na końcu składu. Olię wybrałam ze względu na brak amoniaku, alkoholu i sles, za to ze względu na skład oparty na parafinie, którą potraktowałam jako dodatkową ochronę. Ogólnie jestem zadowolona i myślę, że sięgnęłabym po tę farbę ponownie. Kolor wyszedł baaardzo podobny do mojego naturalnego, a o to głównie chodziło.

wyrównanie odrostów, garnier olia 4.0 ciemny brąz

Dlaczego farba chemiczna, zamiast indygo czy farby aptecznej?

   Na pewno o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby sięgnięcie po indygo lub np. Biokap czy Color&Soin, jednak zależało mi głównie na trwałości. Nie ma co oszukiwać się, że szybko wypłukujące się indygo czy delikatniejsze farby apteczne mogą konkurować pod względem trwałości z farbami chemicznymi, które są po prostu bardziej agresywne i przez to bardziej trwałe. Szczególnie w przypadku farbowania włosów takich jak moje, czyli rudawych po wielokrotnym farbowaniu henną, użycie innej farby zapewniłoby mi efekt na mniej więcej tydzień.

Czy jednorazowe farbowanie rozwiąże problem?

   Niestety, zdaję sobie sprawę, że kolor na 100% wypłucze się znów do ciepłych odcieni. W zależności od tego, jak wyglądał będzie po jakimś czasie, zdecyduję się albo na zostawienie włosów w spokoju albo na kolejne pokrycie farbowanej części farbą. W tym momencie priorytetem jest dla mnie zapuszczenie włosów naturalnych, jednak gdybym musiała dłużej chodzić z wypłowiałym rudym, prawdopodobnie prędzej czy później złamałabym się i znów sięgnęłabym po hennę lub ścięłabym co najmniej kilkanaście centymetrów najjaśniejszych końców. Mimo tego, jestem bardzo zadowolona z efektu i żałuję, że zdecydowałam się na to tak późno :)

Co sądzicie o efekcie?

Czytaj dalej