urodaiwlosy.pl

FBemaillinkTwitterlink

piątek, 25 maja 2018

Czy warto ściąć włosy? Plusy i minusy fryzury long bob

Od czasu kiedy dość drastycznie ścięłam włosy minęły już dwa miesiące, więc dzisiaj mam dla Was obiecany tekst o plusach i minusach fryzury long bob. Opowiem Wam też o tym, czy nadal nie żałuję ścięcia i czy warto podjąć taki krok, jeśli wciąż się wahacie. Jeżeli więc chodzi Wam po głowie pomysł ścięcia Waszych włosów na boba lub long boba, ten tekst jest właśnie dla Was!

Plusy i minusy fryzury long bob

Plusy fryzury long bob


Pozwólcie, że zacznę od plusów, bo jest ich po prostu więcej, a przy okazji są nimi sytuacje, których sama nie spodziewałam się przed ścięciem. Co prawda mogłabym podać ich naprawdę sporo, jednak postaram się skupić na tych najważniejszych. 

Wygoda!

Ja sama należałam do długowłosych osób, które słysząc pogląd, jakoby krótsze włosy miały być wygodniejsze. przewracała oczami. Jak to? Przecież mi w moich długich włosach było wygodnie. Wierzcie mi jednak, że porównując do krótszych włosów, nie jest to nic nawet bliskiego wygody. Zero włosów w jedzeniu (której długowłosej dziewczynie nigdy nie wpadł kucyk do talerza, niech pierwsza rzuci kamieniem), zero włosów przytrzaskiwanych drzwiami samochodu i zero ludzi przytrzaskujących moje włosy w transporcie publicznym. Brak grzejącego dywanu na plecach!

Brak bad hair day

Tego nie spodziewałam się zupełnie! Mówiono mi, że moje włosy zaczną się kręcić, wywijać, że będę musiała je stylizować albo już na pewno chociaż suszyć suszarką, że taka fryzura jest ciężka do utrzymania. Nic bardziej mylnego! Oczywiście na pewno w dużej mierze zależy to od typu włosów, jednak moje od czasu ścięcia wyglądają ciągle tak samo - dobrze! Nie zdarza im się dzień, w którym są przyklapnięte, bo ciągle mają objętość. Nie zdarza im się dzień, w którym końcówki wyglądają smętnie i sucho, bo są równie, zdrowe i gęste. Nawet zmierzwione wiatrem czy dopiero co rozpuszczone po całym dniu w koku wyglądają dobrze, bo taki niekontrolowany ład bardzo służy tej fryzurze. Końcówki ciągle są w dobrym stanie i łatwiej jest o nie zadbać.

Plusy i minusy fryzury long bob

Oszczędność produktów do włosów

Na samym początku po ścięciu, z przyzwyczajenia nakładałam na nie naprawdę dużą ilość masek i odżywek. Tyle potrzeba było moim długim włosom. Szybko jednak odkryłam, że nałożenie ilości maski wielkości łyżeczki jest zupełnie wystarczająca. Teraz nawet drogie i małe maski, które kiedyś zużywałam w ciągu dwóch tygodni, wystarczają mi na ponad miesiąc lub dłużej. Podobnie sprawa wygląda w przypadku szamponów, olejków i wszelkich innych produktów. 

Mniejsze wymagania włosów, szybsza pielęgnacja

Przed ścięciem spośród wszystkich włosowych produktów najchętniej sięgałam po te bardzo bogate, ciężkie, z dużą ilością olejków. Sporo masek było dla mnie po prostu za lekkich. Co prawda widziałam ich potencjał, jednak to nie do końca było to. Teraz? Bajka! Nawet leciutkie maski świetnie się sprawdzają, dociążając końce i pięknie nawilżając włosy. Olejki wystarczy nałożyć na krócej i w mniejszej ilości, znacznie łatwiej zadbać o końce nakładając bardzo małą ilość silikonowego serum. 

Bardzo twarzowa fryzura

Z długimi włosami jest tak, że są piękne, ale często tylko same w sobie i niekoniecznie pasują nosicielce, albo czasem mają dni, podczas których wyglądają zbyt smętnie, odbierając urody. W lobie jestem zakochana, bo zawsze wygląda dobrze, świeżo i dziewczęco. Przerzucony na jedną stronę twarzy wygląda świetnie, ale w sekundę można uzyskać bardziej grzeczny wygląd z przedziałkiem na środku. 

Plusy i minusy fryzury long bob

Łatwa do uzyskania objętość

Lob jest pełen objętości sam w sobie, ze względu na lekkość, długość i prosto ścięte końce. Jednak jeśli użyjecie specyfiku dodającego objętości lub chociażby suchego szamponu, uzyskacie naprawdę sporą objętość bardzo szybko i przede wszystkim na długo! W przypadku długich włosów często po 15 minutach wracają one do pierwotnego stanu.

Łatwe układanie

O ile nie macie kręconych/falowanych włosów, układanie tej fryzury nie powinno być dla Was problemem. Moje włosy nie są idealnie proste, ale zupełnie nie przeszkadza mi, gdy lekko falują się na końcach przy tym cięciu. Czasem suszę je na szczotce, jeśli chcę uzyskać idealnie prosty efekt, ale w większości przypadków suszę je po prostu w najzwyklejszy sposób suszarką, lub zostawiam do naturalnego wyschnięcia. W zależności od dnia i użytych produktów są mniej lub bardziej proste, ale zawsze wygląda to dobrze! :)

Plusy i minusy fryzury long bob

Minusy fryzury long bob


Tak naprawdę, szczerze mówiąc, nie ma ich tak wiele. Mogą być jednak na tyle istotne dla niektórych dziewczyn, że lepiej będzie odpuścić sobie ścięcie. Jest to oczywiście kwestia całkowicie subiektywna, więc jeśli macie inne doświadczenia z lobem, koniecznie dajcie znać!

Nie są to długie włosy

Po prostu! Czasem uwielbienie do długich włosów jest tak duże, że bez nich łatwo poczuć się prawie jak bez ręki. Na fryzurze typu long bob nie uzyskacie pukli ala Victoria's Secret, nie osiągniecie romantycznego efektu opadających na ramiona loków, nie zapleciecie długiego do pasa kłosa. Niby to oczywista sprawa, ale przed ścięciem należy to sobie uświadomić. To zupełnie inna fryzura, która wygląda i zachowuje się inaczej. Jeśli jesteście przyzwyczajone do długiego warkocza, musicie uświadomić sobie, że ten nowy będzie wyglądał troszkę nędznie :) Co prawda zyskujemy inne zalety nowej fryzury, jednak przyznam szczerze, że choć sama nie żałuję ścięcia, to czasem z nostalgią patrzę na wyjątkowo ładne, długie włosy na ulicach. Mi osobiście moich własnych jednak nie brakuje :) Nad długi warkocz przekładam objętość i brak bad hair day!

Problem ze spięciem i upięciem

Szczególnie w nocy! Zwykły koczek ślimaczek się rozpada, ciężej też je podpiąć. Ja zazwyczaj śpię w luźnym kucyku/warkoczu, ewentualnie dzielę włosy na dwie części i robię dwa koczki. Zbyt wysoki kucyk też raczej odpada, chyba że podpięty od dołu wsuwkami. Koczek też lubi się rozwalać. Generalnie trzeba się bardziej nakombinować, powpinać trochę wsuwek.

Plusy i minusy fryzury long bob

***Czy możecie dopisać coś do listy? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!
Czytaj dalej

czwartek, 17 maja 2018

Frezarka do hybryd i żeli za 30 zł?! Czy naprawdę warto?

Frezarkę do paznokci znaną powszechnie jako "różowa frezarka" (cóż za odkrywcza nazwa!) pokazywałam Wam kilka razy na insta stories i zawsze pojawiało się o nią naprawdę sporo pytań. Czy warto? Jak się ma w porównaniu do salonowych frezarek? Czy nada się do żelu? Dzisiaj rozwiejemy wszystkie tego typu wątpliwości, jeśli chodzi o frezarkę za... 30 zł!

różowa frezarka

Różowa frezarka - co to w ogóle jest?


Różowa frezarka ta zdobywa szczyty popularności ze względu na cenę, która oscyluje w granicach 30 zł na AliExpress. Można dorwać je również na allegro, a czasem i stacjonarnie w sklepach z akcesoriami do paznokci. Służy do ściągania/piłowania hybryd lub żelu, ewentualnie do opracowywania skórek, do czego ja osobiście jej nie stosuję. Nie jest to w żadnym wypadku frezarka do użytku salonowego. Każda profesjonalna manikiurzystka pracująca na frezarkach o dziesięciokrotnie większej mocy na pewno przewraca oczami widząc ten tekst, bo różowa frezarka nadaje się tylko i wyłącznie do użytku domowego. Ale za to jak się nadaje! No świetnie się nadaje!

różowa frezarka


Jak używam mojej frezarki?


Różowej frezarki używam tylko do ściągania hybryd lub żelu, co znacznie przyspiesza ten proces i jest zupełnie obojętne dla paznokci (o ile wiemy, jak jej używać), w przeciwieństwie do np. acetonu. W zestawie jest sześć frezów i nakładek, ale dużo dziewczyn kupuje sobie dodatkowe wymienne i silniejsze frezy na AliExpress, jednak zgodnie z Waszą prośbą pokazuję Wam dziś jak to wygląda w przypadku oryginalnego zestawu. 

Ściąganie hybryd


Jeśli na paznokciach mam tylko hybrydy, frezarką pracuję dość delikatnie i ściągam tylko top oraz kolor upewniając się, że baza nadal znajduje się na paznokciach, dzięki czemu nie dotykam naturalnej płytki. Część osób ściąga frezarką hybrydy do zera, jednak moim zdaniem to zabójstwo dla paznokci i NIE POLECAM :) Pozostałą bazę ściągam zmywaczem, co trwa 3 minuty. 



Ściąganie żeli


Tutaj mogę sobie już pozwolić na większą moc frezarki (jest ona regulowana) i ściągam całe hybrydy do zera, czyli do żelu, który następnie opracowuję (opiłowuję ewentualne zapowietrzenia) i uzupełniam. Jeśli potrzebuję spiłować więcej żelu do bardzo cienkiej warstwy, frezarka również sobie z tym poradzi. Ściąganie hybryd frezarką do gołego żelu zajmuje mi jakieś 5 minut. Zero nakładania wacików, zawijania w folię, zero bezbronnego siedzenia z obezwładnionymi dłońmi! :) Przy mocniejszym przyciśnięciu i mocniejszej mocy lakier spiłowuje się błyskawicznie. To nie jest jednak profesjonalna frezarka, którą w ciągu jednej sekundy dobijemy się do gołego paznokcia, co w moim odczuciu jest tylko na plus. Bardzo ciężko zrobić sobie nią krzywdę czy przepiłować płytkę. Przy minimalnej ostrożności w przypadku różowej frezarki jest to wręcz niemożliwe! 

różowa frezarka

Różowa frezarka - czy warto?


Jeśli oczekujesz profesjonalnej frezarki o salonowej mocy, którą zamierzasz ściągać żele koleżanek i domowych klientek - nie warto. Lepiej zainwestuj w coś porządnego. Jeśli jednak paznokcie wykonujesz sama w domu i szukasz czegoś tylko i wyłącznie dla siebie, a jednocześnie przeraża Cię wizja pokaleczenia się silną, profesjonalną frezarką, jak najbardziej tak! Ten sprzęt do domowego użytku jest wręcz idealny, zupełnie nie mogę na niego narzekać. Od kiedy ją mam, w ogóle nie ściągam hybryd przy pomocy folii, także jak najbardziej polecam! Kupicie ją TUTAJ! :)


Czytaj dalej

sobota, 12 maja 2018

Niekosmetyczni ulubieńcy ostatnich tygodni - akcesoria, siłownia, seriale, buty i inne

Kosmetycznych ulubieńców mam dla Was w zanadrzu, ale dziś zapraszam Was na tych niekosmetycznych, czyli rzeczy, które umilały mi życie w ostatnich tygodniach. Będzie nowo odkryta strona z butami w dobrych cenach, akcesoria, trochę odnośnie siłowni i parę innych kwestii. Zapraszam!



Słuchawki bezprzewodowe Sudio


Słuchawki te mam od ponad roku, jednak w ostatnich miesiącach wyjątkowo mocno je eksploatuję. Głównie dlatego, że na siłowni sprawdzają się wręcz genialnie! Są bezprzewodowe, więc nie mam problemu z plączącym się wokół mnie kablem czy spadającym telefonem. Zasięg jest na tyle dobry, że mogę spokojnie położyć telefon w jednym miejscu i poruszać się po całej siłowni bez konieczności zabierania go wszędzie ze sobą. Bateria wytrzymuje naprawdę sporo, bo ładuję je raz na tydzień. Są też porządnie wykonane - od ponad roku nie pojawiła się na nich ani jedna ryska. Dodatkowo są po prostu ładne, nie sądzicie? KLIK


Leginsy na siłownię H&M


Jeśli jesteśmy w temacie siłowni, koniecznie muszę polecić Wam model leginsów H&M, który świetnie się u mnie sprawdził. Jeśli ćwiczycie siłowo na pewno wiecie, że o dobre legginsy naprawdę ciężko. Takie, które nie będą prześwitywać podczas przysiadów albo spadać po każdym powtórzeniu. Ostatnio jestem zakochana w TYCH leginsach z H&M i szczerze mówiąc sięgam własnie głównie po nie podczas moich treningów. Na zdjęciu akurat inna wersja kolorystyczna, ale to ten model - z szeroką gumą, która ani trochę się nie rozciąga, a mam je już kilka miesięcy. Polecam!

Treningi Whitney Simmons

Na instagramie mam zaobserwowane chyba dziesiątki fit kont, bo lubię podpatrywać tam nowe ćwiczenia na siłownię, ale ostatnio do gustu bardzo przypadła mi Whitney Simmons. Sporą część jej ćwiczeń wprowadziłam do swojego treningu, więc koniecznie sprawdźcie jej konto na instagramie oraz youtube. Jeśli nie ćwiczycie na siłowni, Whitney ma również trochę treningów do wykonania w domu - @whitneyysimmons


Adidas Gazelle


Pastelowe adidasy chodziły za mną już od dłuższego czasu, chociaż z drugiej strony zazwyczaj kupowałam białe lub czarne, czyli najbardziej uniwersalne modele. Adidas Gazelle w różu jednak skradły moje serce, chociaż muszę przyznać, że myślę nad drugą parą w granacie lub szarości. Jeżeli lubicie sportowe buty, zamówiłam je TUTAJ. Podaję Wam linka do strony głównej, bo często po chwili przeglądania butów lub dodaniu ich do koszyka, cena obniża się nawet o kilkadziesiąt złotych :)


Granatowe espadryle


Razem z powyższymi Adidasami na tej samej stronie zamówiłam te espadryle głównie dlatego, że kosztowały grosze, ale szybko okazało się, że chodzę w nich praktycznie cały czas! Są przewygodne i jako nieliczne buty nie obtarły mnie po pierwszym ubraniu. Jeśli lubicie espadryle, bardzo je Wam polecam, szczególnie teraz na lato.


Seriale - Las Chicas del Cable & Riverdale


Tym razem mam Wam również do polecenia dwa seriale, choć szczerze mówiąc ostatnio mam bardzo mało czasu na ich oglądanie, więc moje tempo serialowe bardzo się obniżyło. :) Pierwszy z nich to Las Chicas del Cable, czyli telefonistki. Serial hiszpański, który zaczęłam oglądać głównie w celu szlifowania hiszpańskiego, ale szybko spodobał mi się sam w sobie. Akcja dzieje się w Madrycie w latach 20. To takie trochę Desperate Housewives w wersji hiszpańskiej i nieco retro!

Drugim serialem jest Riverdale, który z jakiegoś powodu zaczęłam oglądać dopiero teraz. Zdaję sobie sprawę z tego, że chyba wszyscy już go oglądali, ale jeśli nie - dajcie mu szansę. Ja sporo słyszałam o tym, jakoby to drugi sezon miał być o wiele gorszy od pierwszego, jednak sama nie mam takiego wrażenia. To typowy "odmóżdżacz" o nastolatkach z tajemnicami i dramatami w tle. Jeśli lubicie ten typ - polecam!

***
Jeśli macie coś do polecenia, koniecznie dajcie znać w komentarzu! Piszcie również śmiało, jeśli macie jakiekolwiek pytania! :)
Czytaj dalej