urodaiwlosy.pl

FBemaillinkTwitterlink

sobota, 25 marca 2017

Jak ulepszyć maskę do włosów? Sposoby dla włosów suchych oraz cienkich i bez objętości

Parę lat temu każda nakładana przeze mnie maska miała pełno dodatków, wśród których próbowałam odnaleźć te najlepiej działające - keratyna, pantenol, mleczko pszczele były tylko wierzchołkiem góry lodowej! Tego typu eksperymenty kończyły się zazwyczaj różnie, jednak dzięki nimi odkryłam, że ulepszanie maski do włosów potrafi przynieść niesamowite efekty! 

jak ulepszyć maskę do włosów

Uprzedzając pytania - płaszczyk/narzutka ze zdjęcia STĄD, paseczki kupicie TUTAJ, a spodnie są z zeszłego sezonu, ale podobne TUTAJ.


Dziś sięgam głównie po dwa dodatki do masek, w zależności od tego, czy moje włosy potrzebują treściwej konsystencji i dociążenia, czy może lekkości i nawilżenia. Dzięki temu mogę dopasować produkt do potrzeb moich włosów bez konieczności posiadania całego arsenału masek, lub wykorzystać te niespecjalnie dobrze działające, zmieniając ich właściwości. Jeśli zastanawiacie się jak ulepszyć maskę do włosów na własną rękę, zapraszam na moje dwa sposoby!

jak ulepszyć maskę do włosów

Jak ulepszyć maskę - włosy suche, zniszczone lub kręcone


Najlepszym i zdecydowanie niezawodnym dodatkiem do masek dla tego typu włosów jest zdecydowanie olej. Jego ilość należy dostosować do potrzeb Waszych włosów, ale nie bójcie się większej ilości, jeśli są one wyjątkowo suche. Ja w pewnym momencie życia moich włosów, kiedy były one zniszczone, dodawałam do porcji maski aż łyżkę olejku, jednak moje włosy chłonęły wówczas oleje jak wodę, a zaczynały wyglądać na nieświeże dopiero po tygodniu. Dzisiaj wystarcza mi ilość połowy łyżeczki na porcję maski.

jak ulepszyć maskę do włosów

Odpowiednią ilość olejku dodajemy po prostu do porcji maski przełożonej do miseczki i dokładnie mieszamy, a następnie nakładamy jak zawsze. Nie bójcie się o tłuste pasma. Jeżeli dopasujecie ilość oleju, nic takiego się nie stanie. Maski zawierają bowiem zawsze emulgatory, czyli substancje pozwalające związać tłuszcze i wodę, dzięki czemu maska zmywa się z włosów i nie pozostawia na nich tłustej warstwy. Tak samo stanie się z dodatkiem własnego oleju! Nie każdy olejek się nada, gdyż niektóre mają zbyt gęstą i lepką konsystencję, jak np. olejek rycynowy, który polecam stosować głównie przed myciem. Jako dodatki do maski dla suchych włosów najlepiej sprawdzają się z kuchennych oliwa z oliwek, olej lniany i olej winogronowy, a z tych bardziej kosmetycznych np. mój ulubieniec ostatnimi czasy, czyli TEN OLEJEK lub olejek z nasion malin TEN (który jest jednocześnie filtrem UV dla włosów). Możecie pokusić się też o dodanie gotowych mieszanek, o ile mają one w składzie tylko oleje. 

jak ulepszyć maskę do włosów

Jak ulepszyć maskę - włosy cienkie, przetłuszczające się, bez objętości


Tego typu włosy potrafią wyglądać źle po większości zbyt treściwych masek, a co dopiero po tych z dodatkiem oleju. W ich przypadku idealnie sprawdzi się jednak aloes, przy czym najlepsze efekty daje aloes w formie żelu. Tutaj zasada jest prosta - im bardziej niskoporowate, cienkie lub przetłuszczające się włosy tym więcej żelu w stosunku do maski. Zacznijcie od łyżeczki żelu na porcję maski, a jeśli macie bardzo przetłuszczające się włosy, możecie dodać go nawet w proporcji 1:1. Żele aloesowe polecam trzech firm. Dwa są tańsze, dokładniej TEN oraz TEN żel, a trzeci to nieco droższy żel Holika Holika (KLIK), który zawiera dodatkowo roślinne, nawilżające ekstrakty. Jeżeli Wasze włosy są bardzo mocno przetłuszczające się, możecie spróbować dodatku soku z aloesu zamiast żelu, jednak łatwo tutaj o zbyt rzadką, spływającą konsystencję. 

***
PS pamiętajcie o Refunderze, który nadal zwraca 25 zł na konto za pierwsze zakupy, a następnie zawsze kilka % za kolejne zakupy ❤ TUTAJ wyjaśnione szczegóły 

jak ulepszyć maskę do włosów

Czytaj dalej

środa, 22 marca 2017

HIT! Cudowny preparat na porost włosów i baby hair, czyli wielkie odkrycie - FLORADIX

Do preparatu, który chcę Wam dzisiaj przedstawić byłam na początku nastawiona sceptycznie, ale gdy zauważyłam dość szybko efekty zaczęłam nieśmiało liczyć na to, że odkryłam prawdziwy hit. Na blogu nie wspominałam o nim do dzisiaj ani razu, ale w lutym opowiadałam o dotychczasowych efektach czytelniczkom, z którymi spotkałam się na warsztatach ze mną. Dziś jestem po trzech miesiącach stosowania syropu Floradix Żelazo i witaminy i mogę powiedzieć to już z całą pewnością - działa cuda!

Floradix Żelazo i witaminy

O co chodzi?! Floradix Żelazo i witaminy


Dobre kilka miesięcy temu moja babcia miała poważne problemy ze zdrowiem, a jej poziom żelaza i witamin był bardzo, bardzo niski. W tym samym czasie moja mama usłyszała od kogoś właśnie o syropie Floradix, babcia zaczęła go pić i po paru tygodniach cała jej głowa usłana była małymi igiełkami - nowymi włoskami. Następną testerką została kolejna osoba z mojej rodziny i identycznym efektem, więc oczywiście musiałam przetestować rzekomo cudowny preparat na sobie i kupiłam pierwszą butelkę Floradixu w wersji "Żelazo i witaminy". Dziś po trzech miesiącach mam nową grzywkę, a do tego baby hair rosną w zadziwiającym tempie! Są na całej głowie, przez co przez większość czasu wyglądam jak postrzelona piorunem i mogę zapomnieć na razie o gładkich kucykach :) Moje czoło wygląda tak jak na zdjęciu niżej i przyznam, że przy spiętych włosach muszę wygładzać lekko bejbiki lakierem:

Floradix Żelazo i witaminy


Czym jest Floradix i ile kosztuje?


Floradix to syrop (tonik) o bardzo dużej zawartości dobrze przyswajalnego żelaza oraz witamin B2, B6, B2 i C, a także wyciągów z warzyw i owoców. Pije się po 10 ml rano oraz wieczorem (razem 20 ml) i tak też spożywam syrop ja. Ma całkiem dobry, owocowy smak z dość mocnym posmakiem żelaza, ale nie powoduje mdłości jak niektóre żelazowe preparaty. 

Floradix występuje w dwóch pojemnościach: 250 ml oraz 500 ml. Zdecydowanie bardziej opłaca się kupić 500 ml, gdyż ta pojemność wychodzi znacznie taniej i jedna butelka wystarcza na 25 dni stosowania. Najtaniej Floradix kupicie TUTAJ. Nie przepłacajcie, bo niektóre apteki stacjonarne życzą sobie po 50 zł za małą butelkę, a ja płacę mniej za dużą. :)

Floradix Żelazo i witaminy

Jakie efekty Floradixu zauważyłam?


1. WŁOSY - przede wszystkim ogromny wysyp baby hair, które rosną w szalonym tempie i jak tak dalej pójdzie, to mocno zagęszczą moje włosy na długości. Pozostałe włosy także dostały sporego kopa. Mimo wizyty u fryzjera w zeszłym miesiącu i podcięciu około 7 cm, dzisiaj są dłuższe niż w momencie rozpoczęcia kuracji. 

2. PAZNOKCIE - moje paznokcie są z natury dość słabe i raczej mało co wpływa na ich stan. W przypadku Floradixu zauważyłam jednak ich wzmocnienie i szybszy wzrost. Odrosty przy hybrydach pojawiają mi się już po tygodniu na poziomie tych normalnych z dwóch tygodni. 

3. CERA - moja cera wygląda na zdrowszą i mniej zmęczoną oraz wzmocnioną. Ma ładniejszy koloryt i mniej się przesusza.

Floradix Żelazo i witaminy

Komu polecam Floradix?


Wersja "Żelazo i witaminy" jest przeznaczona głównie dla kobiet i nie jest to preparat stricte na włosy, jednak u mnie i u każdej znanej mi osoby, która stosowała syrop, to właśnie po włosach najbardziej widać jego działanie. Ogólnie preparat polecam jeżeli chcecie wzmocnić swój organizm, oraz dorobić się nowych włosów i zagęścić je. 

Jak wspomniałam wyżej, obecnie Floradix Żelazo i witaminy stosuję trzy miesiące. Zamierzam przeprowadzić łącznie sześciomiesięczną kurację, a następnie zrobić przerwę. Pierwsze efekty zauważyłam już po miesiącu stosowania, więc jestem bardzo ciekawa tych po pół roku! Podobne do grzywki baby hair mam na całej głowie, niżej kark:

Floradix Żelazo i witaminy

***
Koniecznie dajcie mi znać, czy spotkałyście się z tym produktem. Dla mnie jeszcze kilka miesięcy temu była to zupełna nowość, a dzisiaj zaliczam go do jednych z najlepszych, jak nie do najlepszego produktu tego typu! :)
Czytaj dalej

poniedziałek, 20 marca 2017

Smokey eyes w pięć minut - mój sposób z użyciem jednego pędzla

Uwielbiam efektowne makijaże, których wykonanie nie wymaga spędzenia godziny przed lustrem i arsenału dziesiątek kosmetyków. Do tych łatwych i przyjemnych należy zdecydowanie mój sposób na smokey eyes, do którego wykonania potrzebujecie tylko dwóch produktów oraz jednego pędzla. Co najlepsze, w ten sam sposób wykonacie zarówno dzienne smokey z użyciem jaśniejszych cieni, jak i to wieczorowe, z użyciem ciemnych brązów. Zapraszam!

smokey eyes


Kurtkę ze zdjęcia kupicie TUTAJ, a paseczki to dopinane ramiączka, które znajdziecie TUTAJ


Ja dzisiaj postawiłam na nieco ciemniejsze cienie, ale w ten sam sposób wykonuję bardzo często dzienne smokey, do którego wykorzystuję jasne brązy i jeżeli nie jesteście wprawione w tego typu makijażu lub nie nosicie ciemnych makijaży, zacznijcie od takich właśnie kolorach. Zdecydowanie odradzam czerń, ciemne brązy będą znacznie lepsze! 

smokey eyes


Smokey eyes - krok #1


Całość zaczynamy od bazy - czegoś ciemnego o dosyć kremowej konsystencji, do której dobrze przyczepią się cienie i co jednocześnie podbije ich kolor. Ja użyłam do tego celu cienia w kredce Rimmel (KLIK), którym pokryłam całą powiekę górną powiekę dosyć niedbale oraz którą namalowałam również kreskę na dolnej powiece do miejsca zaznaczonego kropkami. W tym kroku ważne jest, aby bazą (czyli u mnie kredką) nie wyjeżdżać poza obszar powieki ruchomej, czyli malować maksymalnie do załamania. W roli bazy idealnie sprawdzi się również cień w kremie Maybelline Color Tattoo. Szczególnie w tym konkretnym kolorze.

Smokey eyes - krok #2


W drugim kroku po prostu rozcieramy wcześniej nałożony cień w kredce rozcierając jego krawędzie. Możecie wykonać to płaskim pędzlem, albo po prostu palcami, jeżeli jest Wam tak wygodniej, a ja sama często nie sięgam nawet w tym momencie po żaden pędzel. :)

smokey eyes

Cienie w kredce Rimmel są wręcz idealne jako bazy właśnie do smokey lub pod inne makijaże. Jaśniejsze odcienie sprawdzą się świetnie przy dziennych makijażach. Mają również świetną trwałość, dlatego trzeba je rozcierać dość szybko, bo po kilkudziesięciu sekundach są nie do zdarcia! Nieco tańsza opcja cieni w kredce to dostępny w Biedronce i wielu drogeriach online cień Bell (KLIK).

smokey eyes


Smokey eyes - krok #3


W trzecim kroku sięgamy po puchaty pędzelek do blendowania o nie za dużym ani nie za małym rozmiarze (u mnie Hakuro) i przy pomocy cienia w wybranym kolorze lub mieszanki kilku cieni rozblendowujemy go kolistymi ruchami (w kształcie i kierunku do wewnątrz, jak strzałka na zdjęciu) na całej powiece rozcierając jednocześnie cień nieco wyżej poza załamanie powieki. Rozblendowanie cienia nad załamanie jest konieczne - inaczej mocno zmniejszycie sobie oczy, zamiast je powiększyć. To jak bardzo należy "wyjechać" poza załamanie zależy od kształtu Waszych oczu. Im głębiej osadzone, tym mocniej należy "wyciągnąć" powiekę. To samo robimy z powieką dolną. Efekt widzicie na zdjęciu obok. Jeżeli powstały jakieś niedociągnięcia, możecie lekko "wyczyścić" obszar między brwiami, a granicą cienia pędzelkiem z cielistym cieniem. Ja do dzisiejszego makijażu użyłam trzech zaznaczonych niżej cieni z palety Urban Decay Ultimate Basics (KLIK), która jest GE-NIA-LNA i jeżeli tylko macie ochotę wydać na nią 200 zł, nie wahajcie się. Obecnie trwa promocja na -15% na zakupy po wpisaniu kodu AFF317 w koszyku. Z tańszych opcji polecam pojedyncze, matowe cienie My Secret, które dostaniecie w Naturze. 

smokey eyes

***
Jeżeli macie do mnie jakieś pytania - piszcie! :)
Czytaj dalej