urodaiwlosy.pl

FBemailTwitterlinklink

niedziela, 28 czerwca 2015

Jak wypełniam/podkreślam moje brwi? Sposób malowania, henna, ulubione produkty.

Pytania o to, jak maluję moje brwi i czego do tego używam pojawiają się niesamowicie często i wiele z Was prosiło mnie o napisanie tego typu wpisu. Szczerze mówiąc sama na pewno nie wpadłabym na taki pomysł, ponieważ to, co robię z brwiami to tylko kilka kroków i produktów, ale skoro interesuje Was ten temat, to oto jestem dziś z mini instrukcją na temat tego, co tak właściwie robię z moimi brwiami. :)

 jak wypełniam moje brwi, jak maluję moje brwi, jak podkreślam moje brwi

Moje włoski są naturalnie dość ciemne, jednak rzadkie i na pewno nie jestem posiadaczką gęstych brwi, które praktycznie nie wymagają żadnej pracy, ale nie mam z nimi również większych problemów. Reguluję je średnio raz na dwa tygodnie, wyrywając zbędne włoski pod łukiem, ale również regulując sam łuk u góry, ponieważ jego naturalny szczyt rośnie sobie na środku brwi, więc muszę sama nadawać mu odpowiedni kształt "przesuwając" go w miejsce mniej więcej 2/3 brwi. Nie wierzcie w żadne mity na temat tego, jakoby wyrywanie włosków nad brwią miało prowadzić do porażenia nerwów wzrokowych, proszę :) Często stosuję również wosk (pogrzewany w rolce lub w plastrach do twarzy), kiedy chcę nadać brwiom wyraźną krawędź. Wtedy właśnie po regulacji pęsetą nakładam dodatkowo odrobinę wosku na równi z brzegiem brwi, dzięki czemu po szybkiej depilacji brew naturalnie jest bardziej wyraźna.

 jak wypełniam moje brwi, jak maluję moje brwi, jak podkreślam moje brwi
1. Moja naturalna brew, a przynajmniej po części naturalna, bo z henną. Brwi hennuję raz na dwa tygodnie lub rzadziej. Moją ulubioną henną jest Refectocil, aczkolwiek dzisiaj na zdjęciach widzicie efekt henny Delii, która również jest ok. Naprawdę polecam Wam zaprzyjaźnić się z henną, gdyż za jej pomocą twarz bez makijażu nabiera lepszego wyrazu a wypełnianie brwi zajmuje o wiele mniej czasu. Makijaż brwi rozpoczynam od przeczesania ich szczoteczką i nadania im wstępnego kształtu.


 jak wypełniam moje brwi, jak maluję moje brwi, jak podkreślam moje brwi
2. Do wypełniana brwi używam mieszanki dwóch cieni: Inglota 63 i 357. 63 to po prosu czerń, która sprawia, że mieszanka jest odpowiednio ciemna i chłodna a 357 to naturalny brąz. Ten zestaw sprawdza się u mnie najlepiej, gdyż same brązy często są zbyt ciepłe lub zbyt ciemne same w sobie. Podkreślanie brwi zaczynam od poprowadzenia linii skośnym pędzlem (Inglot na zdjęciu wyżej, ale często również np. Hakuro czy noname) u dołu brwi, w stronę, którą pokazują strzałki. Nie nabieram ani za dużo cieni ani nie naciskam mocno pędzlem, gdyż zależy mi na miękkiej linii.

 jak wypełniam moje brwi, jak maluję moje brwi, jak podkreślam moje brwi
3. Następnie wypełniam brwi w ich przedniej części, rysując delikatnie linie wraz z kierunkiem wzrostu włosków z przodu. Włoski te dodatkowo podczas regulacji przycinam, aby nie "kładły się" wzdłuż brwi, a miały ładny, prosty kształt. Jeśli wypełniłabym po prostu brew w tym miejscu poziomymi liniami, uzyskałabym sztuczny i nienaturalny efekt. Przykładanie pędzelka wraz ze wzrostem włosków jest moim zdaniem kluczowe, jeśli chcemy osiągnąć w miarę naturalny i nieprzerysowany efekt.


 jak wypełniam moje brwi, jak maluję moje brwi, jak podkreślam moje brwi
4. Na koniec wypełniam zewnętrzną część brwi ruchami w kształcie, jaki pokazują kropki i w kierunku, jaki wyznacza strzałka. Później przeczesuję jeszcze włoski żelem do brwi, w przypadku dzisiejszych zdjęć żelem Eveline w kolorze czarnym, choć polecam jeszcze np. Delię. Żel jest niezbędnym elementem w moim makijażu brwi, gdyż utrzymuje włoski w ryzach i niweluje pudrowy efekt cieni. Jeśli mam wrażenie, że czegokolwiek nałożyłam za dużo, przeczesuję brwi czystą szczoteczką aż do uzyskania odpowiedniego efektu.

 jak wypełniam moje brwi, jak maluję moje brwi, jak podkreślam moje brwi

To już tak naprawdę wszystko. Makijaż brwi zajmuje mi może 1,5 minuty, a dzisiejsza wersja, którą możecie zobaczyć, jest wersją pełną, którą wykonuję w przypadku pełnego makijażu. Jeśli wykonuję coś lekkiego, zdarza mi się przeczesać włoski jedynie żelem lub wypełnić je lekko cieniami, prowadząc linie mniej precyzyjnie. Porównanie brwi przed i po prezentuje się następująco:

 jak wypełniam moje brwi, jak maluję moje brwi, jak podkreślam moje brwi

Koniecznie dajcie mi znać, czego Wy używacie do podkreślania swoich brwi :) W wolnym czasie zerknijcie TUTAJ, bo trwa obecnie promocja aż -40% na odżywki do włosów, więc niektóre można kupić za grosze. :) KLIK KLIK 
Czytaj dalej

czwartek, 25 czerwca 2015

Trzy najlepsze podkłady drogeryjne na lato

Choć mam suchą skórę, która kocha nawilżenie, jednocześnie bardzo nie lubię uczucia posiadania czegokolwiek na twarzy. Nałożenie w moim przypadku ciężkiego i widocznego podkładu wiąże się z automatyczną chęcią jego zmycia, choć już jakiś czas temu pozbyłam się wszelkich killerów w kwestii krycia. Szczególnie latem jestem bardzo wrażliwa na zbytnie przeciążanie cery różnego rodzaju kosmetykami, więc jeśli już sięgam po podkład, to jest to albo podkład mineralny albo dosłownie odrobina lekkiego podkładu drogeryjnego, często wymieszanego z szybko wchłaniającym się kremem czy serum. Osobiście hołduję zasadzie, że lepiej przykryć punktowo dobrym korektorem pojedyncze niedoskonałości niż niepotrzebnie nakładać ciężki podkład na całą twarz. Dzisiaj mam dla Was trzy najlepsze podkłady drogeryjne na lato, które spełniają wszystkie moje wymogi i które zawsze mam w mojej kosmetyczce.

 najlepsze podkłady na lato

 Cechy idealnego podkładu na lato, czyli czego od niego oczekuję...

Mój idealny podkład na ciepłe dni musi przede wszystkim być odpowiednio lekki i niewidoczny na twarzy przy użyciu odpowiedniej ilości. Jednocześnie musi być trwały na tyle, aby przy przypudrowaniu go pudrem transparentnym nie wymagał poprawek w ciągu dnia. Nie może być ani zbyt tłusty ani zasychający na mat nie do zdarcia. Kompletnie odpada podkreślanie suchych skórek, zbieranie się w zagłębieniach skóry czy tworzenie nieestetycznych plam. W skrócie, mój idealny podkład musi wyglądać jak "lepsza skóra". :) Trójka z dzisiejszego posta spełnia wszystkie te wymagania na mojej skórze.

 najlepsze podkłady na lato

Nr 1 - Bourjois Healthy Mix

Bourjois to jeden z moich ulubionych podkładów nie tylko na lato. Jest świetny dla osób takich jak ja, czyli posiadaczek suchych cer wymagających nawilżenia, ale jednocześnie dla osób, które nie lubią uczucia tłustości na twarzy i odbijania się podkładów np. na ubraniach. HM nawilża skórę i ma faktycznie bardzo przyjemną konsystencję, ale w towarzystwie pudru transparentnego zupełnie nie czuję go na twarzy. Nie jest również na niej widoczny, choć krycie można stopniować, jednak przy większej ilości zaczyna być go widać. Jest dość trwały i bardzo wydajny. Dodatkowym plusem jest fakt, że nadaje cerze bardzo ładny i zdrowy blask, choć zupełnie nie posiada drobinek. Kryje moim zdaniem w stopniu średnim, dla mnie zupełnie wystarczającym. Raczej nie będą z niego zadowolone posiadaczki cer tłustych. Obecnie używam koloru 52 i właśnie on pasuje mi najlepiej do tego, w jakim stopniu jest teraz opalona moja skóra. Na mojej cerze prezentuje się następująco:

 najlepsze podkłady na lato

Nr 2 - Bell Illumi

Jeśli szukacie podkładów w żółtym odcieniu a Healthy Mix w kolorze 51 jest dla Was za ciemny, zerknijcie do Bell. Najjaśniejsze kolory są faktycznie dość jasne i żółte. Bell Illumi to bardzo wierna i zdecydowanie tańsza wersja Healthy Mix z jedną różnicą. Illumi, choć to również podkład rozświetlający, jest nieco mniej nawilżający niż HM. Jeśli więc lubicie Bourjois ale jest on dla Was minimalnie zbyt nawilżający, koniecznie zerknijcie na Bell. Podkład również bardzo ładnie rozświetla cerę i nadaje jej zdrowy wygląd, będąc jednocześnie nieco lżejszym w formule niż Healthy Mix. Moim zdaniem to taki HM dla posiadaczek innych cer niż te suche.

 najlepsze podkłady na lato

Nr 3 - Lirene City Matt
Lirene to mój ulubieniec od wielu, wielu już lat :) Zimą o nim zapominam, a latem zawsze do niego wracam. Jak nazwa wskazuje, jest to podkład matujący, jednak jedyny matujący jaki znam, który jednocześnie nie powoduje ściągnięcia mojej suchej skóry i który nie robi na twarzy skorupki ani maki. Jest bardzo lekki, zazwyczaj nawet nie wymaga przypudrowania. Jego krycie jest lekkie w stronę średniego. Dodatkowo jest trwały i nie zbiera się nieestetycznie w zagłębieniach, co potrafią robić inne podkłady matujące. Jedynym minusem może być gama kolorystyczna, gdyż nawet najjaśniejszy kolor nie nada się dla bardzo bladych dziewczyn. Z drugiej strony ciemniejsze kolory są bardzo zbliżone do siebie i nawet nie zbyt ciemne dla tych z Was o bardziej oliwkowych karnacjach. Nawet po kolorze na zdjęciu widać, że używam go tylko latem :) Obecnie dodaję go często do za jasnego już lekko Illumi w kolorze 01.

 najlepsze podkłady na lato

A jakie są Wasze ulubione podkłady na lato? :)
Czytaj dalej

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Włosy jak kaszmirowy sweter

W natłoku dziesiątek metod olejowania, setek polecanych odżywek czy masek i wielu, wielu różnych głosów z wielu stron łatwo się w tej kwestii pogubić. Jeśli dołożyć do tego nieznajomość swoich włosów i nieporadne próby sięgania po wszystkie możliwe sposoby, efekt może być daleki od wymarzonego. Dziś chciałabym Wam przedstawić zasadę, która w jednym zdaniu ujmuje moją całą pielęgnację i jest idealną analogią do włosów. Zasada ta to dosłownie:

"Traktuj włosy jak drogi, kaszmirowy sweter"


Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia zauważacie na wystawie przepiękny, wymarzony kaszmirowy sweter ulubionego projektanta w idealnym dla Was kolorze. Kaszmir to jedna z najbardziej miękkich i puszystych tkanin, która dodatkowo jest wyjątkowo delikatna, podobnie jak włosy. Z rozczarowaniem odkrywacie, że cena swetra zupełnie przewyższa Wasze możliwości, jednak oczarował on Was na tyle, że postanawiacie mieć go bez względu na wszystko, podobnie jak wiele z Was marzy o pięknej tafli gładkich i zdrowych włosów. Po czasie udało Wam się uzbierać odpowiednią, choć ogromną kwotę i sweter znajduje się w Waszym posiadaniu. Prawdopodobnie będziecie traktować go najlepiej, jak możecie, prawda? Mając na uwadze fakt, że w razie szybkich zniszczeń nie będziecie mogły pozwolić sobie na szybki zakup drugiego, prawdopodobnie będziecie traktować swój drogi i kaszmirowy sweter jak jajko, ubierając go tylko na wyjątkowe okazje. Właśnie takie podejście do włosów gwarantuje sukces w ich pielęgnacji.


Czy wrzuciłybyście kaszmirowy sweter do pralki ustawionej na najwyższą temperaturę i największe obroty?

Pewnie prałybyście go ręcznie lub oddawały do najlepszej pralni. Kaszmir wymaga odpowiedniego traktowania, ale potrafi wyglądać przepięknie nawet po wielu latach noszenia. Wymaga ręcznego prania w temperaturze do 20 stopni, podobnie jak włosy! Mimo tego wiele z nas po macoszemu traktuje włosy, szarpiąc je podczas mycia, używając do tego celu bardzo ciepłej wody, zamiast chłodnej. Później wycieramy je ochoczo w ręcznik, zamiast delikatnie odcisnąć nadmiar wody i pozwolić im wyschnąć naturalnie.

Czy użyłybyście byle jakiego proszku kiepskiej firmy, który pierwszy wpadłby Wam w ręce w sklepie?

Myślę, że sięgnęłybyście raczej po coś delikatnego i sprawdzonego, może nieco droższego, a dodatkowo użyłybyście również płynu do płukania o odpowiednim składzie.

Czy włożyłybyście pomięty i złożony byle jak sweter do szafy wraz ze stertą innych ubrań?

Prawdopodobnie wymarzony, kaszmirowy sweter miałby swoje miejsce w szafie na specjalnym wieszaku, prawda? Dlaczego więc nierozczesane włosy miałyby być związywane w byle jakie koki gumkami z rwącymi, metalowymi elementami czy wystawiane na ocieranie i plątanie podczas snu? :)

Czy prasowałybyście kaszmir starym żelazkiem ustawionym na najwyższą temperaturę?

Szybciej użyłybyście dobrego, parowego żelazka ustawionego na możliwie najniższą temperaturę, trzymając je w odpowiedniej od kaszmiru odległości. Tak samo w przypadku włosów, często używamy gorącego powietrza suszarki susząc włosy w pośpiechu, zamiast wybrać suszarkę z opcją chłodnego nawiewu KLIK KLIK. Używamy starej prostownicy, która nie ma opcji regulacji temperatury i wymaga przejechania po każdym paśmie kilkanaście razy dla względnie dobrego efektu.


Podobnych przykładów można podać dziesiątki, jednak najważniejsza jest właśnie analogia porównująca włosy do kaszmirowego swetra. Włosy mamy jedne, a pozbycie się zniszczeń i zapuszczenie zdrowych pasm może być trudniejsze niż uzbieranie na wymarzony sweter :) Warto więc, zamiast kupować setną odżywkę i kolejny olej zastanowić się, czy nasza pielęgnacja wygląda w odpowiedni sposób od podstaw właśnie.

Dajcie mi koniecznie znać, co sądzicie o tego typu podejściu i czy traktujecie swoje włosy w podobny sposób. W wolnej chwili zerknijcie również na dostępne od dzisiaj torby plażowe w świetnej cenie, bo jedna z nich wygląda bardzo podobnie do modnych ostatnio Obag! Są też kapelusze :) KLIK KLIK
Czytaj dalej

piątek, 19 czerwca 2015

O tym dlaczego czasem nudzą mnie moje włosy

Długie włosy mogą być największym atutem. Mogą być także piękne, efektowne i zwracające uwagę, ale jednocześnie mogą być również nudne, jak uważa część z Was i czemu wcale nigdy nie zaprzeczałam, a o czym pisałam między innymi w tekście czy warto zapuszczać włosy na siłę. Moje włosy od kilku już lat są po prostu długie i choć uwielbiam długie włosy i kocham poświęcać im czas, czasami po prostu mnie nudzą. Kilkuletnia walka o ich obecny stan i fakt, że są dziś faktycznie zdrowe i bezproblemowe sprawiły, że nieco boję się z nimi eksperymentować, co nie do końca musi wychodzić im na dobre, jeśli chodzi o sam efekt wizualny. Od jakiegoś czasu zastanawiam się więc nad paroma zmianami i o tym chciałabym z Wami dzisiaj podyskutować :)


Myślę, że ciężko byłoby znaleźć mi osobę, której nie spodobałyby się włosy ze zdjęcia powyżej. Sama chętnie zafundowałabym sobie podobną koloryzację, jednak z drugiej strony oczami wyobraźni od razu widzę efekt po rozjaśniaczu. Czasem myślę, że te kilka lat pielęgnacji włosów sprawiły, że obecnie troszeczkę to ja jestem uzależniona od włosów a nie one ode mnie. :) 


Pamiętacie tekst o różnicach między polskim a zachodnim podejściem do dbania o włosy? Pisałam w nim Wam o zawsze perfekcyjnie ułożonych włosach amerykańskich vlogerek, które jednocześnie stylizują je na co dzień gorącą temperaturą i maskują prawdopodobne zniszczenia silikonowymi kosmetykami. Szczerze mówiąc do tej pory nie jestem do końca przekonana, czy tego typu podejście faktycznie jest aż tak gorsze od naszego, czyli opartego na dbałości nie tyle o efekt wizualny, co o maksymalnie dobry stan włosów. W końcu większość osób, które spotykamy na co dzień widzi po prostu to, jak prezentują się nasze włosy a nie fakt, że nie puszą się w czasie deszczu, są niskoporowate, że mamy pełno nowych babyhair czy że końcówki nie wymagają podcięcia przez kilka dobrych miesięcy. :)

Moje włosy, choć zdrowe i gładkie, są po prostu długie. Nie mają ani specjalnie efektownego cięcia ani koloru i w związku z tym zastanawiam się poważnie nad zafundowaniem im lekkiego sombre lub pasemek, coś w stylu koloryzacji, które widzicie na powyższych zdjęciach. Z drugiej strony moje zaufanie do fryzjerów jest niestety dość małe i nie do końca wierzę w to, że ktoś mógłby mi coś takiego na moich włosach wyczarować. Jednocześnie nie chciałabym ruszać na pewno moich naturalnych włosów, które sięgają ramion. Poza koloryzacją u fryzjera zastanawiam się również nad sprayem stopniowo rozjaśniającym, który jest znacznie lepszym wyjściem niż tradycyjny, coś jak nowość Schwarzkopf, który dodatkowo jest teraz dostępny o połowę taniej, więc podwójnie kusi: KLIK :) Swoja drogą tego typu produkty są idealne dla blondynek, które chcą rozjaśnić np. ciemniejszy po zimie odrost czy do wykonania ombre/sombre.

Jeśli znacie więc jakikolwiek salon, który potrafi wykonać taką koloryzację i ma to udokumentowane zdjęciami ;) lub najlepiej, jeśli Wy same poddałyście się takim zabiegom z sukcesem, koniecznie napiszcie mi adres w komentarzu lub podeślijcie maila na urodaiwlosblog@gmail.com. Miasto dowolne :)


Jestem świadoma ewentualnych zniszczeń na końcach ale myślę, że mogłabym poświęcić troszkę centymetrów dla takiego efektu. Po kilku latach noszenia wciąż takich samych włosów mam ich czasem po prostu trochę dość i uważam, że potrzebują małej, ale nie drastycznej zmiany. Nie wyobrażam sobie również nosić po prostu obecnych długich, ciemnych i prostych włosów w tym samym typie do końca życia. :) Posiadanie długich włosów znudziło mi się już nawet na tyle, że czasami przez głowę przelatuje mi myśl o ich obcięciu, jednak wiem, że żałowałabym swojej długości i pewnie nie czułabym się lepiej w krótszych. Delikatna koloryzacja typu sombre wydaje się więc idealnym pomysłem w moim przypadku, dzięki któremu mogłabym zachować zarówno mniej więcej swoją długość oraz naturalne włosy do ramion przy jednocześnie nadaniu im nowego, świeższego wyglądu.


Koniecznie dajcie mi znać, jaka jest Wasza definicja nudnych włosów, czy Wasze również czasem Was nudzą i co sądzicie o przedstawionych przeze mnie koloryzacjach i cięciach. Czy należycie do tych osób, które wolą mieć włosy z klasycznym cięciem i naturalnym kolorem ale w świetnym stanie, czy może wolicie nieco zaszaleć ze stylizacją i koloryzacją dla spektakularnego efektu wizualnego ale kosztem zdrowia włosów?
Czytaj dalej

wtorek, 16 czerwca 2015

Jaką suszarkę do włosów kupić? Rodzaje suszarek, cechy idealnej suszarki oraz kilka polecanych modeli

Gdybym miała do końca życia korzystać tylko z jednego sprzętu do włosów, bez wahania wybrałabym suszarkę. Spokojnie poradziłabym sobie z jej pomocą z prostowaniem, a do kręcenia mogłabym używać metod bez użycia ciepła, jednak nic nie jest w stanie zastąpić mi efektu, jaki daje dobra i prawidłowo dobrana suszarka. Choć bardzo rzadko używam jej z włączoną wysoką temperaturą, kilka razy w tygodniu sięgam po suszarkę z chłodnym, lub ciepłym nawiewem, co pozwala mi uzyskać rozprostowane włosy i widocznie gładsze włosy. W przypadku użycia zimnego nawiewu, suszarka wpływa bezpośrednio na stan włosów i ich skłonność np. do strączkowania. 

Pytania w stylu jaką suszarkę kupić, jaką suszarkę wybrać, jaka suszarka jest najlepsza i tym podobne przewijają się w komentarzach i mailach od Was niesamowicie często, więc dzisiaj mam dla Was krótki opis dostępnych na rynku rodzajów suszarek, cechy idealnych suszarki oraz po trzy suszarki, które sama bym kupiła z kategorii cenowych do 50 zł, do 100 zł oraz powyżej 100 zł.

Jaką suszarkę do włosów kupić?

CECHY IDEALNEJ SUSZARKI

Sama korzystam z dwóch suszarek. Zwykłej, tradycyjnej z trzema stopniami temperatury (w tym z zimnym nawiewem) oraz dwoma mocami nawiewu oraz z suszarki z wymiennymi końcówkami i nakładkami do kręcenia Remington Big Style. Tę drugą widzicie dzisiaj na zdjęciach i ona również posiada zimny nawiew. To właśnie zimny nawiew jest moim zdaniem kluczową i konieczną kwestią w przypadku wyboru suszarki, dlatego szczerze odradzam Wam kupowanie jakichkolwiek bez niego. Za pomocą zimnego nawiewu bez problemu można wysuszyć włosy bez obaw o ich niszczenie. Pozwala on również wygładzić łuski po myciu, dzięki czemu włosy nie zahaczają o siebie nawzajem i mniej się strączkują oraz są zdecydowanie gładsze i bardziej miękkie w dotyku. Bardzo dobrze, jeśli suszarka poza zimnym i gorącym nawiewem posiada jeszcze ten średni, po prostu ciepły. Z jego pomocą można bardzo ładnie wystylizować włosy, rozprostować je na szczotce lub lekko podkręcić końcówki czy wywinąć grzywkę bez konieczności sięgania po prostownicę z o wiele większą temperaturą. Przydatny będzie również kabel obrotowy.

Dodatkowym plusem mogą być wymienne końcówki, jak w przypadku mojej suszarki Remington, czy przykładowo różnego rodzaju nakładki, takie jak nakładka koncentrująca powietrze dla szybszego suszenia czy dyfuzor dla posiadaczek loków i fal. Całkiem ciekawą opcją są suszarki z wbudowaną na stałe szczotką (suszarka ze zdjęcia ma nałożoną wymienną końcówkę), szczególnie dla dziewczyn chcących modelować swoje włosy lub rozprostowywać je. Takie suszarki z reguły jednak dłużej suszą włosy i nie zawsze łatwo znaleźć na to czas, więc warto mieć w pogotowiu zwykłą, tak jak ja :) Część producentów oferuje również opcję jonizacji. Choć nie jestem do końca przekonana co do cudownego działania jonizacji, muszę przyznać, że w przypadku niektórych włosów, szczególnie tych skłonnych do elektryzowania się, suszarki z jonizacją dają nieco lepszy efekt i mocniejsze wygładzenie włosów.

suszarki do 50 zł, suszarki do 100 zł, tanie suszarki do włosów


W związku z tym, że często pytacie mnie o polecane przeze mnie modele, zrobiłam mały przegląd kilku najpopularniejszych sklepów ze sprzętem AGD i RTV. Gdy wygooglujecie nazwę, bez problemu znajdziecie je w kilku sklepach w różnych, zbliżonych cenach. Wzięłam również pod uwagę dostępne obecnie promocje. Wybrałam po trzy najciekawsze suszarki po które sama bym sięgnęła z każdego przedziału cenowego. Oczywiście są to tylko propozycje.

1. Suszarka z jonizacją SilverCrest - dostępna będzie od 25.06 w ofercie Lidla w zadziwiająco niskiej jak na takie parametry cenie (KLIK). Spełnia wszystkie wymogi idealnej suszarki, ponieważ posiada zarówno zimny nawiew, opcję jonizacji i dołączony dyfuzor. 

2. Zelmer HD1400 - suszarka w ładnych kolorach czerni i różowego złota :) Posiada trzy stopnie siły nawiewu, zimny nawiew, opcję jonizacji, dołączony dyfuzor oraz koncetrator powietrza, także pełen pakiet. Jej cena to 49,99.

3. Clatronic HTD3363 - dostępna w wersji czarnej i brązowej. Tym razem stopnie prędkości nawiewu są dwa, ale Clatrionic również posiada zimny a także średni nawiew oraz dyfuzor. Cena - 46,99. 

4. Babyliss D341E - bardzo lubię tę firmę, więc nie mogło zabraknąć jej w zestawieniu. Suszarka Babyliss to poza podstawowym działaniem zimny i średni nawiew, dyfuzor, koncentrator i jonizacja. Cena - 79,99.

5. Philips SalonDry Active Ion HP4935/22 - kolejna suszarka to Philips, który posiada aż sześć poziomów mocy nawiewu i temperatury. Do tego oczywiście zimny nawiew, koncentrator powietrza i jonizacja. Cena - 79,99.

6. Rowenta Respectissim Studio Dry CV5351 - Rowenta posiada magiczne funkcje "respect" oraz "ochrona włosów", które prawdopodobnie są po prostu marketingową nazwą dla standardowego i dostępnego w tej suszarce zimnego nawiewu i możliwości dostosowania temperatury. Posiada również jonizację i koncentrator. Cena - 89,99.

7. Babyliss D171E - już nieco droższa suszarka, która tak naprawdę nie różni się wiele od swoich poprzedników. Posiada to co najważniejsze, czyli zimny nawiew. Babyliss dodatkowo oferuje jonizację i dyfuzor. 119,99.

8. Philips HP8232/00 - jedna z najładniejszych suszarek, bo biała z elementami złota. Posiada regulację temperatury oraz zabezpieczenie przed przegrzaniem włosów. Posiada aż sześć stopni nawiewu i temperatury, a także jonizację, koncentrator i dyfuzor. Dodatkowym plusem jest zdejmowana nakładka, dzięki czemu łatwo ją wyczyścić. 119,99.

9. Philips Dryer HP8280/00 - ostatnie i najdroższe cacuszko, które chętnie przygarnęłabym z powodu zwyczajnego gadżeciarstwa :) Suszarka Philips automatycznie dobiera temperaturę do stopnia nawilżenia włosów i sama zatrzymuje nagrzewanie w momencie, gdy włosy są suche. Posiada sześć stopni nawiewu oraz oczywiście zimny nawiew i jonizację.

Jaką suszarkę do włosów kupić?

Podsumowując, nie bójcie się suszarek :) Ich zła sława spowodowana jest tym, że dopiero od kilku lat mamy na rynku tak wiele wspaniałych produktów, które faktycznie nie spalą włosów po kilku użyciach, nie mówiąc już o ich pielęgnacyjnych właściwościach w przypadku zimnego nawiewu. Odrobina stylizacji nawet ciepłym (nie gorącym!) nawiewem na pewno nie zaszkodzi dobrze pielęgnowanym włosom, a może jedynie przyczynić się do faktu, ze będą one prezentować się jeszcze ładniej :)
Czytaj dalej