urodaiwlosy.pl

FBemaillinkTwitterlink

wtorek, 11 września 2018

Tylko niskoporowate włosy mogą być ładne!

Gdy kilka lat temu zaczęłam intensywnie pielęgnować moje włosy, były one w bardzo złym stanie. Zniszczone, wysuszone, przerzedzone i przede wszystkim wysokoporowate. Był to również czas, kiedy polski Internet zalała fala informacji o porowatości, a ta wysoka utożsamiana była z największym złem. Również moim największym włosowym celem było pozbycie się wysokiej porowatości i zejście chociażby do wysokiej w kierunku średniej. Włosy wysokoporowate kojarzyły mi się dosłownie z sianem na głowie i spalonymi wręcz końcami. Nie wiedziałam jednak, że ten typ włosa może być również zdrowy i ładny, a ma nawet swoje plusy. I to wiele! Tytuł dzisiejszego tekstu to trochę click bait (wybaczcie! :)), a trochę niestety wciąż popularny pogląd, szczególnie pośród włosomaniaczek...


Zdrowe i ładne włosy wysokoporowate? 


Jeżeli wysoka porowatość włosów wynika z ogromnych zaniedbań lub zniszczeń, to faktycznie na 99% nie będą one wyglądać ani zdrowo, ani ładnie. Wiele dziewczyn nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że wysokoporowate włosy to nie tylko te wieloletnio katowane prostownicą, bo wiele osób ma je po prostu z natury i choćby poświęciły na ich pielęgnację lata, nie zejdą one do niczego więcej niż być może porowatość średnia. Nie znaczy to jednak, że nie mogą być one zdrowe i zadbane. Ba! Wiele wysokoporowatych czupryn może wyglądać lepiej, niż niezadbane niskopory. Bardzo krzywdzący dla dziewczyn o włosach z wysoką porowatością jest wszechobecny pogląd, że tylko niskoporowate włosy to włosy prawdziwej włosomaniaczki, a wszystkie inne na pewno nie mogą wyglądać oszałamiająco pięknie, bo jak to tak? Bez godzin poświęconych na olejowanie? Naturalna porowatość średnia i ZDROWE włosy? Otóż tak. Jest to jak najbardziej możliwe! Być może nawet teraz wiele z Was obsesyjnie dąży do niskiej porowatości mając maksymalnie zdrowe i piękne średnioporowate włosy, z których właściwie nie da się już więcej wyciągnąć.

Wyidealizowane włosy niskoporowate, ale czy na pewno?


Niskoporowate włosy były moim celem przez wiele, wiele miesięcy. Kiedy jednak udało mi się w końcu dojść do upragnionej porowatości (wówczas coś pomiędzy niską, a średnią porowatością, co jest maksem w przypadku moich włosów) zauważyłam, że nie ma ona wcale tak wiele plusów, jak mi się wydawało. Brak objętości, łatwo przeciążające się olejowymi kosmetykami włosy, strączkowanie… Te wszystkie problemy pojawiły się wraz z tą właśnie zmianą. Zaczęłam tęsknić nawet za moim naturalnym, lekkim skrętem oraz tym, że czasem trochę się spuszą. Za większą objętością wokół twarzy czy grubszym warkoczem i ogólnie większą ilością możliwości, jeśli chodzi o fryzury. Kłos na nieco wyższej porowatości wygląda moim zdaniem lepiej i dłużej się trzyma! Zaczęłam wówczas kombinować ze świadomą i kontrolowaną, lekką zmianą porowatości na wyższą i… postanowiłam trochę odpuścić oraz zmienić taktykę.


Porowatość w ryzach, zamiast jej zmiana


W tym samym czasie pozwoliłam sobie na dość mocne rozjaśnienie moich włosów, co naturalnie podwyższyło ich porowatość. Nie był to jednak dobry pomysł, bo w tym przypadku zamiast dążyć do maksymalnie zdrowych włosów w naturalnej porowatości, podwyższyłam je poprzez rozjaśnienie, czyli lekkie przesuszenie i nadwyrężenie ich struktury. Wtedy postanowiłam, że podejmę eksperyment i na jakiś czas zmienię swoją pielęgnację na nieco mniej obsesyjną i… to okazało się strzałem w dziesiątkę. O tym napiszę Wam jednak osobny tekst, aby ten nie miał dziesięciu stron. Zamiast usilnego dążenia do zmniejszenia porowatości wszelkim kosztem, postanowiłam dopasować pielęgnację do tej, którą mam naturalnie. Bez mocnego dociążania włosów, godzinnego olejowania i wygładzania na tysiąc sposobów, co oczywiście jest świetnym sposobem na uzyskanie efektu niższej porowatości. Włosy zdrowe i zadbane, ale w naturalnym stanie, okazały się znacznie lepszą opcją! Zachęcam Was zatem, zamiast obsesyjnie dążyć tylko i wyłącznie do obniżenia porowatości, do czerpania radości z pielęgnacji dostosowanej do Waszego typu włosów i doprowadzenia ich po prostu do świetnego stanu. A jeśli ten stan będzie jednocześnie włosami wysokoporowatymi, to co z tego? :)

A właścicielkom włosów wysokoporowatych i nie tylko polecam te wpisy:


***
Co sądzicie na ten temat? Jaką macie obecnie porowatość? Czy próbujecie zmienić ją za wszelką cenę?

23 komentarze:

  1. Mam włosy niskoporowate, uważam że są bardzo zadbane. Jednak cały czas mam z nimi problem, mianowicie po kilku godzinach są oklapnięte, a myć muszę je codziennie. Tutaj myślę, że wolałabym mieć te średniopory. Nie jest to mój żaden kompleks i wiem, że mogę pokombinować sama nad moim problemem, ale też czasem brak mi po prostu cierpliwości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, niskopory da się ogarnąć! Sama jestem tego przykładem :) Też niestety musiałam myć codziennie, ale odpowiednio dobrane wcierki (maść końska) i szampon (mąka żytnia) sprawiają, że mam rewelacyjnie odbite włosy od nasady. Dodatkowo są fajnie usztywnione i błyszczące ;)

      Usuń
    2. Powiedz więcej o tej mące !

      Usuń
  2. Ja mam falowane włosy i są to typowe wysokoporowate włosy. Są dodatkowo bardzo zadbane. Ogólnie każdy chwali moje włosy, ale wiem że bez olejowania, maski i silikonowego serum po umyciu nie byłyby takie ładne:D Ale nie staram się zmienić porowatości bo to niemożliwe:D

    Plusami są: ładny skręt, objętość, podatność na układanie oraz ładny błysk (o ile są zadbane)
    Minusy: nie są takie milusie w dotyku, no i nie wyglądają ciekawie kiedy jest wilgotno:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam w tym momencie włosy wysokoporowate (może w kierunku średnio-) i jedyny minus jaki widzę, to to że że lubią się poplątać. Ogromnym plusem jest objętość (szczególnie że są naturalnie kręcone, ale nawet wyprostowane wyglądają fajnie). U mnie było już zarówno dążenie do super gładkich włosów jak i takich, które mają jak największy skręt i patrząc teraz na to, myślę, że włosy to nie cały świat i nie ma co przeginać za bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  4. według mnie najlepsza porowatość to średnia :D nie jest taka problematyczna, no i fryzury lepiej się trzymają :D Jednak chodzi o stan włosów i ich zdrowie, a nie to jakiej są porowatości :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoje włosy są przepiękne po prostu!
    Moje są od zawsze wysokoporowate i niekoniecznie zawsze to lubię, ale odpuściłam sobie dążenie do zmiany... po lekturze książki o włosach, przeznaczonej dla przyszłych policjantów (Kryminologia Włosów Ludzkich, czy jakoś tak) ;) Było tam sporo zdjęć struktury włosa pod mikroskopem i dopiero one przekonały mnie, że porowatość to nie tylko zniszczenie, ale też unikalny, zapisany w genach kształt łuski. Nie da się zaprzeczyć, że moje włosy da się zniszczyć mocniejszym chuchnięciem, ale z drugiej strony, mają swoje plusy. Loki bez lakieru trzymają się na nich cały dzień, mniej widać na nich przetłuszczanie (co bywa niezłym ułatwieniem w podróży), no i objętość. Nawet nie chcę myśleć, jaką objętość mają włosy niskoporowate z obwodem kucyka 5,5cm ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie właśnie problem z lokami :( kilka godzin to maks jak sie mocno postaram

      Usuń
  6. Ja mam włosy srednio porowate w kierunku niskoporowatych. Kiedy chcę to są puszyste (nie uzyje wtedy zadnej odzywki lub uzyje proteinowej), ale kiedy chcę miec super gladkie to takie mam. Jedynym minusem takich wlosow jest to ze wyslizguja sie czasem z warkocza i za nic nie trzymaja sie na nich loki

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że ktoś w końcu spojrzał na porowatość pod innym kątem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć! Marta, a co myślisz o celowym zwiększeniu porowatości? Mam bardzo cienkie, śliskie i ekstremalnie proste włosy, do tego męczy mnie brak objętości, wieczny oklap i szybkie przetłuszczanie. Myślałam czy ich celowo trochę nie podsuszyć :P Boję się tylko, że zamiast dodać im trochę charakteru tylko niepotrzebnie je zniszczę.

    Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lekko to jasne. Z resztą jeśli są niskoporowate to szybko możesz powrócić do takiego stanu. Spróbuj dodać więcej protein, zrobić bezbarwną hennę a bardziej ekstremalnie - refleksy

      Usuń
    2. Hennę mam już od dłuższego czasu, kolorową, rzeczywiście sporo pomaga :) Co do protein to niestety powodują u mnie efekt fruwających piór. Całkowicie odstawiłam też silikony. A może jakieś ziołowe, mocniejsze szampony? Boję się tylko, żeby nie wzmocnić tym przetłuszczania.

      Klaudia

      Usuń
    3. No niestety tak się może zdarzyć. Zamiast mocnego szamponu wymieszałabym lżejszy szampon z glinką, np. zieloną albo czerwoną. Stworzyć taką papkę, ona da efekt większej objętości i oczyszczenia, ale bez dowalania skórze głowy :) Możesz też dodawać ją do maski dla mocniejszego efektu. Zależy też jakie proteiny, bo proteiny proteinom nie równe. Najlepiej używać tych hydrolizowanych :)

      Usuń
    4. Wypróbuję ten sposób z glinką, dziękuję Ci bardzo :)

      Klaudia

      Usuń
  9. Hej Piękna! Chwilę mi zajęło, zanim zdecydowałam napisać ten komentarz. Oczywiście bloga śledzę na bieżąco, ale potrzebuję Twojej rady odnośnie pielęgnacji twarzy. Kupuję bardzo dużo kosmetyków, bardzo różnych, jednak ze średniej półki cenowej. Mój najdroższy krem kosztował chyba 60 zł. Kupuję głównie kremy z firmy Bielenda, Lirene, Eveline, Tołpa czy Sylveco. Wiem, że cena nie zawsze idzie w parze z jakością, ale myślę, że nadszedł czas, żeby spróbować czegoś z tzw. "wyższej półki cenowej". Zawsze było mi zwyczajnie szkoda wydać na krem więcej niż 20 czy 30 zł. Zmieniłam zdanie kiedy dostałam dużo różnych próbek z droższych firm i zauważyłam, że moja skóra się z nimi polubiła. Moja pielęgnacja na dziś: obficie spryskuję twarz niebieskim tonikiem z Evree (chociaż jestem fanką tego różanego, dzięki Tobie!), twarz smaruję obficie żelem aloesowym z firmy Gorvita, później nawilżam skórę Hada Labo Tokyo - super hydrator, krem pod oczy przeciwzmarszczkowy z Yves Rocher, a jako krem nieśmiertelna Bielenda glicol+vit. C. Na noc te kroki powtarzam, ale używam kremu "na noc" z Bielendy z zieloną herbatą. Dodatkowo czasami używam suchego olejku z Nuxe, bardzo często wykonuję peeling Lirene różowy, mam maseczki z różnych firm. Mam skórę bardzo wrażliwą, suchą, delikatną, ale też z niedoskonałościami, popękanymi naczynkami. Czy byłabyś w stanie doradzić mi jakieś kosmetyki? Chodzi mi głównie o porządny krem na noc, na dzień, pod oczy, serum, mgiełkę..Proszę o radę dlatego, że NIGDY w Douglasie/Sephorze nie ma próbek kremów. Od miesięcy szukam próbki kremu pod oczy z Bobbi Brown i chyba nigdy go nie dostanę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież to się tak nie da komuś doradzić, sama musisz przetestować, które składniki lubi Twoja skóra, na coś może być uczulona, coś ją może zapchać, jakie masz oczekiwania..

      Usuń
    2. Wiesz, z drogimi kremami to jest tak, że o ile są to typowe marki z wyższej półki ze składem napakowanym właściwie tylko silikonami, to efekt jest na początku super. W końcu masz warstwę silikonów na twarzy :) A po czasie okazuje się, że raz że wysypują, dwa że nie działają. Mówię jednak o typowych markach na zasadzie "nędzny skład ale wysoka cena więc ludzie będą kupować" :) Zgadzam się też z powyższym komentarzem, że ciężko doradzić na odległość. Mogę Ci wypisać moje rekomendacje, co ja uważam, za warte zakupu w wyższej cenie:

      L'Occitane krem z masłem shea 25% - cudo, cudo na noc dla suchej skóry, nie ma drugiego takiego. Drogi, ale na długo wystarcza, uwielbiam :)
      Pod oczy Clinique All about eyes oraz Yves Rocher Riche creme (YR lepszy składowo)
      Serum... tutaj zależy jakie masz oczekiwania, bo jest ich taaaak dużo, z retinolem na zmarszczki, nawilżające? Ja np. jako serum stosuję lotion Secret Key Starting Treatment Essence, czyli płynną esencję, która działa dla mnie znacznie lepiej niż serum. Podbija działanie wszystkiego co potem i bardzo mocno odżywia.
      Co do mgiełki to bym nie szła w drogie produkty aż tak chętnie, moim zdaniem to nie do końca ma sens. Ale zerknij na Caudalie Agua de belleza

      Usuń
    3. Z tymi drogimi kremami to rzeczywiście tak jest. Kiedyś kupilam krem na noc z vichy (kosztowal 100 zl - dla mnie drogi) i mocno sie zdziwilam gdy otworzylam sloiczek i poczulam zapach alkoholu. Sprwadzilam sklad i pkazalo sie, ze alkohol denat byl na drugim miejscu! Przezylam szok i po jakims czasie sloiczek drogiego kremu wyladowal w koszu na śmieci. Naprawde czasem lepiej kupic krem za 30 zl naszych polskich marek niz tak wyrzucic pieniadze w bloto

      Usuń
  10. Wlosy niskoporowate zwykle wygladaja lepiej ale posiadaczki wysokoporowatych jesli o nie dobrze dbają nie mają się o co martwić :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. :) Staram się odpowiadać na wszystkie pytania. Jeśli Twoje pominęłam, zadaj je raz jeszcze, bo czasem część mi umyka.

Komentarze zawierające spam, lokowanie produktów i linki reklamowe do innych stron nie będą publikowane.