urodaiwlosy.pl

FBemaillinkTwitterlink

środa, 9 września 2015

Jak udało mi się zmniejszyć porowatość włosów? Minusy i plusy niższej porowatości

O porowatości słyszała na pewno każda z Was. Choć ja sama jako dziecko miałam włosy o niskiej porowatości, po latach niszczenia ich na różne sposoby dorobiłam się włosów bardzo wysokoporowatych. W tym samym "stanie" zaczęłam pisać również bloga, więc te z Was, które czytają go od dawna na pewno o tym wiedzą, a resztę zapraszam do przejrzenia starszych aktualizacji, które znajdziecie w TEJ zakładce. W między czasie napisałam nawet post o tym, dlaczego chciałabym mieć zamiast swoich falowanych proste włosy, których nigdy (poza czasami przedszkolno-podstawówkowymi, których nie doceniałam :)) nie miałam i które zawsze chciałam mieć. Pisząc tamten post nie spodziewałam się zupełnie, że ponad rok później moje włosy całkowicie przestaną się kręcić same z siebie. Ba, że przestaną być zupełnie podatne na skręt. To, jak i kilka innych objawów, to nic innego niż zasługa tego, że udało mi się po długim czasie dbania o włosy zmniejszyć ich porowatość. Jak zmniejszyć porowatość włosów? O tym właśnie dzisiaj chciałabym Wam napisać. 


CIERPLIWOŚĆ I ŚWIADOMOŚĆ WŁASNYCH MOŻLIWOŚCI

Zmniejszenie porowatości zawsze było moim największym celem, ponieważ utożsamiała z tą jedną cechą włosy gładkie, bezproblemowe i po prostu ładne. Jednak gdyby nie to, że pamiętałam dobrze jak wyglądały one za czasów niskiej porowatości i że w ogóle taką porowatość posiadały, prawdopodobnie nie miałabym tyle zapału do dążenia do porowatości chociażby średniej. Niestety, to, z jaką porowatością się rodzimy jest nie do przeskoczenia i możemy ją ewentualnie zwiększyć tak jak ja, po prostu niszcząc swoje włosy. Nie lubię podcinać skrzydeł, jednak w przypadku, jeśli Wasze włosy od zawsze były wysokoporowate, prawdopodobniej lepiej byłoby skupić się na innych aspektach ich pielęgnacji.

W tej kwestii niesamowicie ważna jest również cierpliwość. Powrót do niższej porowatości nie zajmie na pewno miesiąca. W moim przypadku była to kwestia lat i myślę, że czas potrzebny na zmniejszenie porowatości jest podobny do czasu, przez który skutecznie "walczyłyśmy" o tej porowatości zwiększenie. Im więcej włosy pamiętają zniszczeń, tym więcej pracy i czasu będą potrzebować. Nie ma drogi na skróty. 

OBCINANIE, OBCINANIE I JESZCZE RAZ OBCINANIE

Zniszczone włosy trzeba obciąć i nie ma na to rady. Sama przeżyłam okres, w którym włosy podcinałam przez długo czas dosłownie co miesiąc. Robiłam to w domu, nożyczkami fryzjerskimi z drogerii TEGO typu, co często praktykuję również dziś i co bardzo Wam polecam. Im bardziej zniszczone włosy tym większa porowatość, więc priorytetem w jej zmniejszeniu powinno być przede wszystkim pozbycie się dotychczasowych zniszczeń. Obcinanie włosów 1-2 centymetry co miesiąc uważam za znacznie sensowniejszą praktykę niż zapuszczanie ich na siłę, a później obcinanie 10 cm co i tak u fryzjera kończy się na 20 cm. Mało kto jest w stanie od razu drastycznie poświęcić długość (ja nie byłam) i zacząć zapuszczać od nowa zdrowe włosy. 

DIETA

Oczywiście wszystkie wiemy, że dieta jest podstawą tego, jak wyglądamy, ale mało z nas to praktykuje :) Często zdarza się tak, że dążąca do zmiany porowatości osoba przez długi czas intensywnie pielęgnuje włosy, a efektów nie ma. Włosy wciąż są tak samo porowate zarówno na końcach jak i bliżej cebulek. Jeśli wykluczyłyśmy już genetyczną porowatość, warto zastanowić się nad swoją dietą. Być może włos rośnie od samego początku słaby, delikatny i podatny na zniszczenia, ponieważ dostarczamy organizmowi zbyt mało odpowiednich składników, więc włosy spadają na drugi plan w kwestii odżywiania. Banalne, wszystkim znane, ale jakże istotne. Nie ma lepszej odżywki niż dobra dieta! :) W moim przypadku sprawdziło się to w 100%.


OLEJE LEKIEM NA WYSOKĄ POROWATOŚĆ

Uwielbiam składniki nawilżające, uwielbiam proteiny, ale nic tak nie wpływa na wysokoporowate włosy jak oleje. Działają najszybciej, najlepiej i najefektywniej. Oleje były moim największym odkryciem razem z henną i najmocniej przyczyniły się do zmniejszenia porowatości moich włosów. Te z Was, które jeszcze nie stosują olejów w pielęgnacji lub które stosują je raz na jakiś czas i niesystematycznie, naprawdę polecam zacząć nakładać olej chociaż na godzinę kilka razy w tygodniu. Inwestowanie od razu w olej arganowy nie jest najistotniejsze, a wręcz może okazać się wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Sama zaczynałam od oliwy, którą moje wysokoporowate włosy dosłownie wypijały. Ważne, żeby oliwa była dobrej jakości, tak jak TA (moja ulubiona firma olejowo-włosowa ;)). Jeśli nie chcecie wydawać 20 zł na oliwę, choć oleje są szalenie wydajne, zawsze możecie zacząć od najzwyklejszego oleju rzepakowego za... 5 zł (KLIK). A nóż okaże się Waszym pielęgnacyjnym hitem. Liczy się systematyczność. Mnie motywowały efekty, które gołym okiem widziałam z miesiąca na miesiąc. W ostatnim czasie oleje przestały działać na moje włosy już tak dobrze, dlatego uważam, że to właśnie do wysokoporowatych włosów są stworzone.

HENNA

Choć obecnie nie chciałabym już wrócić do henny ze względu na to, że każdy kolor wychodził u mnie zawsze ciepło i zawsze rudawo, to nie mogę odmówić jej ogromnego wkładu w zmniejszenie porowatości moich włosów. Głównie z dwóch powodów. Po pierwsze dzięki hennie odstawiłam na dłuuugi czas zupełnie farby chemiczne, co wpłynęło na moje włosy bardzo dobrze, a po drugie henna widocznie pogrubia włosy i sprawia, że są mocniejsze i mniej podatne na zniszczenia, czego było im wtedy bardzo potrzeba. Mimo jej plusów pod względem kolorów czy trwałości, wciąż poleciłabym spróbowanie henny każdej z Was, chociażby tej bezbarwnej jako odżywki do włosów. 
PLUSY I MINUSY NIŻSZEJ POROWATOŚCI...

Obecnie moja porowatość jest na poziomie średniej w stronę niskiej. Kiedyś jakakolwiek niższa niż wysoka porowatość wydawała mi się całkowicie idealna, jednak dzisiaj widzę kilka jej wad. Do pierwszej zaliczyłabym mniejszą objętość. Włosy wysokoporowate, choć same w sobie nie są wcale grubsze, to sprawiają takie wrażenie. Mają większą objętość, a warkocz jest grubszy. Dziś chcąc uzyskać większą objętość lub teksturę muszę sięgnąć np. po suchy szampon lub lakier. Drugim minusem jest zdecydowanie zupełny brak podatności na kręcenie. Jeszcze dwa, trzy lata temu moje włosy po nocy w zwykłym koku ślimaku przez calutki dzień były ładnie pofalowane i taką fryzurę nosiłam najczęściej. Dzisiaj po tym samym koku fale trzymają się dosłownie 5 minut. Pamiętam również, że loki zrobione prostownicą wytrzymywały nawet trzy dni, z czego ostatniego z nich były już falami. Na zdjęciach w dzisiejszym poście widzicie włosy pokręcone właśnie w ten sposób, a kiedy piszę to zdanie są już praktycznie proste. Obecnie utrzymują się u mnie dłużej niż 2 godziny jedynie loki zrobione cienką lokówką lub np. papilotami trzymanymi przez całą noc, choć i te szybko tracą piękny skręt na rzecz równie uroczych, aczkolwiek nie takich samych już fal. 

Plusy przeważają jednak nad minusami i to znacznie. Obecnie zupełnie nie przejmuję się panującą pogodą, bo niespecjalnie straszny mi deszcz czy wilgoć za oknem. Kiedyś pięć minut po wyjściu z domu w wilgotny, jesienny dzień, na głowie miałam wielką spuszoną szopę :) Włosy są znacznie gładsze, bardziej błyszczące, a końcówki nie niszczą się już tak szybko jak kiedyś. Nie wymagają również tyle kosmetyków, ponieważ dobrze wyglądają po samym szamponie w awaryjnej sytuacji. Nie mam także problemu z rozczesywaniem ich na mokro, co kiedyś było dla mnie nie do zrobienia. 

Koniecznie dajcie mi znać, jaka jest Wasza obecna porowatość i czy dążycie do innej? Jaką porowatość miałyście jako dziecko? Czy jesteście zadowolone z tej obecnej? Chętnie poczytam! :)

98 komentarzy:

  1. mi udało się zejść ze średnij na średnią w kierunku niskiej i uważam, że teraz jest idealnie

    OdpowiedzUsuń
  2. Od mniej więcej 3 lat zajmuję się włosami trochę bardziej i zaczynałam tak jak Ty z wysoką porowatością, bo przecież w szkole trzeba mieć idealnie wystylizowane włosy lokówką bądź prostownicą :P (kręciłam kręcone włosy haha). Teraz doszłam już do porowatości średniej w kierunku niskiej i nawet deszcz już mnie nie przeraża, co kiedyś było nie do pomyślenia. Ciągle walczę o jeszcze zdrowsze włosy (chociaż moja siostra fryzjerka ostatnio stwierdziła, że są taaakie zdrowe :D) ale faktycznie, objętość już nie ta i nie trzymają skrętu... Plusy i minusy widzę te same co u Ciebie i tylko tych gładkich spiralek, które miałam w wieku 14 lat trochę żal...
    Pozdrawiam, AgaT
    P.S. Czytam od dawna, świetny blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam :) ja znów prostowałam codziennie :)

      Usuń
    2. Tę fazę miałam w pierwszej klasie gimnazjum :) z jednej skrajności w drugą :P
      AgaT

      Usuń
    3. Ja w liceum prostowałam włosy - wpadłam na genialny pomysł posiadania prostej grzywki co przy kręconych włosach było masakrą;)

      Usuń
  3. Ja mam niskoporowate od zawsze, i zmagam sie z takimi samymi minusami jak ty :D dodatkowo dość szybko się przetłuszczają, nie musze ich myć codziennie, ale drugiego dnia zawze związuję je w kucyk/kok/warkocz. Trochę mnie to denerwuje, bo chciałabym te dwa dni mieć możliwość chodzić w rozpuszczonych włosach :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje włosy są przepiękne w każdym wydaniu :) ale zdecydowanie były ładniejsze w jaśniejszym brązie, teraz są takiego....pospolitego koloru, nie wyróżniają sie już tak bardzo. Jakoś wydaje mi się, że Tobie też bardziej pasował do urody ten brąz, podkreślał subtelniej rysy, seksowniej wyglądałaś i naturalniej. Teraz tak bardziej wyzywająco, jeśli można tak powiedzieć :D oczywiście bez urazy, to tylko sugestia, jesteś piękną dziewczyną i niesamowicie co zazdroszczę urody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi


    1. Marta | www.urodaiwlosy.pl9 września 2015 16:31
      Kurcze, widać jak wiele zależy od gustu :) ja znów uważam, że rudawe odcienie mi nie do końca pasują :) jeśli kiedyś wrócę do jaśniejszych to raczej do chłodniejszych tonów typu orzech laskowy :) a co do ciemnych, to co piszesz jest dla mnie właśnie atutem :D mój tata ma czarne włosy i całe życie mu zazdoszcze, bo ja mam "tylko" ciemny brąz :D moim ideałem jest Pocahontas i Jasmina plus włosy meksykanek i hindusek <3 lubię taki odważny look o którym piszesz :) na pewno jednak jeszcze sto razy zmienie odcień :D może pójdę na kompromis czyli ombre :)

      Usuń
    2. Rozumiem, wiadomo że każdemu podoba się co innego :) a ja i tak będę podziwiać twoje włosy, ciemne czy jasne. Wcześniej o tym nie pomyślałam, ale teraz jak napisałaś, to faktycznie wyglądasz jak Pocahontas :D ah, te Disneyowskie włosy i figury!

      Usuń
  5. Nie mogę się na Ciebie napatrzeć co za uroda i uśmiech :) ehh gdybym ja tak wyglądała o.o

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje włosy są idealne! Przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja muszę sie podszkolic w temacie porowatości:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam niskoporowate i proste. I tak dla zasady chciałabym fale :) Ale to zostaje w sferze marzeń (albo trwałej), bo próbowałam już swoje włosy "przyuczyć" do falowania. Ugniatałam żelem lnianym, wiązałam w warkocze i koki, wycieniowałam, ale wszystko to na nic, bo moje niskoporowate włosy się nie ugną! :) Nawet lokówka po pół godzinie wymięka. W skrócie: są nie do ułożenia.
    Z plusów: są śliskie, miękkie i bardzo mocno się błyszczą. Nie muszę z nimi nic robić żeby wyglądały dobrze. Nie kołtunią się, nie plączą, same z siebie tworzą taflę. Brzmi idealnie i byłoby tak, gdyby nie to, że nie mają objętości. I nie jest to kwestia oblepienia, przeciążenia produktami czy złego suszenia. Są cieniutkie, ale ciężkie i same z siebie się kładą. Tapirowanie i lakier schodzi po jakiejś godzinie, maks dwóch. I głównie z tego powodu odpuściłam sobie zapuszczanie włosów :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post, dużo przydatnych informacji ;) Sama jako dzieciak miałam raczej porowatość średnią, potem w czasach gimnazjalnych suszarką i prostowaniem sama załatwiłam sobie wysoką ;) Ścięłam je wtedy też na boba, ale raczej nie z powodu zniszczeń, ot mały kaprys. Potem zaczęłam zapuszczać i, jak teraz przypuszczam, nadal były wys. porowate- podatne na odkształcenia i fale na warkocz, puch na deszcz i szybkie niszczenie. Po kilku latach dbania o włosy, sięgają one już za talię i chyba ich porowatość się nieźle obniżyła, bo tak jak Twoje trzymają loki o wiele krócej, błyszczą, są śliskie, nie potrzeba zbyt wiele by je nawilżyć.
    Zawsze mówię, że mój włosowy ideał to włosy porowate tylko 3-4 cm od nasady, haha, ale wątpię czy takie istnieją :D jednak obiętość byłaby w takim przypadku bardzo fajna *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha tak... Może kiedyś wejdzie moda na jakieś odwrócone ombre i wszyscy będą nosić rozjaśnione włosy przy nasadzie, a wtedy kto wie :D

      Usuń
  10. Moje włosy są niskoporowate, ale i tak mam z nimi sporo problemów ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. Piszesz, że jeśli zawsze się miało wysokoporowate to prawdopodobnie nie da się z tym nic zrobić, ale jeśli były niskoporowate i potem podniszczone, jest możliwe by ten pierwotny stan przywrócić. Trochę nie na temat, ale czy myślisz, że tak samo jest z ilością włosów?
    Jako dzieciak miałam kucyk raczej cienki, dopiero potem włosów mi przybyło i w obwodzie miałam 9-10 cm. Jakoś w kwietniu jednak zaczęły wypadać i trwało to do lipca.. nawet boję się sprawdzać ile cm mam teraz, ale widzę że jest o wiele mniej.
    Czy to możliwe by poprzednią gęstość odzyskać? Jeśli tak- czy masz jakiś pomysł na to, jak to zrobić? Dodam, że geny też stoją po mojej stronie, mama ma baardzo grube włosy, około 13 cm w kucyku.
    Z góry dziękuję z odp ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :) jeśli kiedyś miałaś grubsze włosy to zawsze jest szansa, żeby wrócić do tej samej grubości. Wręcz taki przypadek jest najłatwiejszy, bo przy genetycznie i zawsze cienkich włosach za wiele zrobić nie można. Pisałam o tym cały post o tutaj :) http://www.urodaiwlosy.pl/2014/09/jak-zagescic-wosy.html metod masz do wyboru multum. Postawiłabym na jakąś naturalny wspomagacz od środka typu pokrzywa w herbacie czy siemię lniane plus suplementy plus wcierka połączona z masażem i nie ma opcji, żeby się włosy nie zagęściły :)

      Usuń
  12. Ale masz piękne włosy, opłaca się o nie tak dbać dla takiego efektu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bardzo chciałabym zmniejszyć porowatość, coś tam się zmienia, ale bardzo powoli ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moje włosy są z natury gęste (ok 11cm w kucyku), ale cienkie. Jak wziąć pojedynczy włosek to taki cieniutki i przez to też podatny na zniszczenia. Jako dziecko miałam jasne kręciołki, z wiekiem ciemniały i się prostowały. Co prawda nie robiłam nic drastycznego z włosami poza warstwowym ścięciem w gimnazjum i potem przypinaniem tego spinkami, bo denerwowały mnie latające włosy. Mimo braku eksperymentów moje włosy były raczej wysokiej porowatości. W sumie co się dziwić jak używałam wtedy szamponu Fructis/Timotei i jak mi się chciało odżywkę jaka była akurat w domu;). Jedynym plusem tamtych czasów był fakt, że mogłam myć włosy raz na tydzień, a i tak nie wyglądały na tłuste. Włosy praktycznie zawsze miałam długie, do tyłka, ale co z tego skoro sianko. Porządniej zaczęłam o nie dbać jakieś 3 lata temu (chyba, a może i więcej) i zauważyłam, że przy odpowiedniej pielęgnacji mogą znacznie lepiej wyglądać. Włączyłam oleje, odżywki, delikatniejsze szampony i udało mi się zejść do porowatości średniej. Moja babcia raz mnie zapytała czy farbowałam włosy, bo tak mi ściemniały;). Aktualnie moje włosy mają i lepsze i gorsze dni. Czasami puszą się i fruwają, a czasami są całkiem gładkie i proste z lekko podwiniętymi/wywiniętymi końcówkami. Zawsze chwalę włosy to teraz pochwalę rzęsy!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 11 cm to bardzo dużo :) za rzęsy odpowiada odżywka Realash :)

      Usuń
  15. mi się wydaje, że od zawsze miałam średnią porowatość i suche włosy, a potem, oczywiście przez prostownicę, farby, rozjaśnianie moje włosy to była istna szopa wysokoporów na najwyższym poziomie ;) obecnie moje włosy są raczej średniporowate - wciąż lubią się czasem napuszyć, ale ogólnie są gładkie, straciły objętość, są bardzo śliskie, miękkie, a końcówki pół roku od obcięcia są w idealnym stanie :) tylko z ujarzmieniem ich mam problem, niby się kręcą same z siebie, ale już za chwilę te loki się rozwalają, włosy z tyłu na wierzchniej warstwie są albo niemal proste, albo leciutko pofalowane, a pod spodem i z grzywki robią mi się sprężynki :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja już od 2 lat walczę z wysoką porowatością włosów i nic na to poradzić nie mogę- gdy byłam mała miałam gładkie ale falowane włosy z tendencją do puszenia. Określiłabym je jako średnio porowate. Potem nadeszły czasy prostowania i wiadomo, czym się to skończyło :) Puch i sianko. Hennowałam włosy- było tylko gorzej. Stosuję przeróżne oleje, maski, wcierki, nic nie dają. Nie prostuję włosów, nie suszę, na noc zwiazuję w luźny warkocz (chociaż fryzjerka powiedziała, że powinnam spać w rozpuszczonych włosach!!!). Jedyne, co złego robię moim włosom, to farbowanie (u fryzjera, nie na własną rękę). Niedługo zmieniam kolor włosów z czerwonego na inny, mniej wymagający, żebym nie musiała ich tak często farbować... Nie wiem już kompletnie co robić :/ Jak czytam, że w rok zmniejszyłaś porowatość włosów, to nawet nie wiesz, jak bardzo Ci zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeszłam z bardzo wysokiej porowatości do... średniej/niskiej. Jak? Przez głupotę i brak umiejętności mojej fryzjerki, która wycięła mi wszystkie włosy. Mam teraz włosy do brody z przodu twarzy i do ramion z tyłu. Fryzura jak Jon Bon Jovi - tragedia. No ale mam niską porowatość? Póki co mam, póki ich nie zakatuję suszeniem i prostowaniem. :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj przyznam szczerze że tęsknie za widokiem Twoich włosów z przed farbowania. Oczywiście gusta i guściki są ale tamte wyglądały po prostu nie powtarzalnie i tak trójwymiarowo, niestety farbowane włosy mają do siebie to że kolor jest płaski. Ja dzielnie zapuszczam dalej swój kolor:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy nigdy nie były tutaj pokazane niefarbowane :) wcześniej były również farbowane, z tym, że henną, a ona właśnie daje efekt refleksów :) ja w sumie też zapuszczam, góra mi się już wypłukała prawie :)

      Usuń
    2. wiem ale miałaś już swoje do ramion i zrównane garnierem oila były przepiękne, i ja będe wracać do tych zdjęć jako inspiracji do dalszej pielęgnacji swoich włosów:)

      Usuń
  19. Po farbowaniu na blond moje włosy są wysokoporowate..i raczej takie zostaną, bo zamierzam zostać przy blondzie, ale nie poddaję się i testuję różne oleje :) Czy widziałaś oleje w saszetkach z firmy Naturium? Po 10 ml w saszetce (różne rodzaje), są dostępne w Naturze i Rossmannie :)

    Marto, mam jeszcze jedno pytanie: czy doczepiałaś kiedykolwiek rzęsy? Powiem Ci, że pierwszy raz doczepiłam sobie dokładnie 12 dni temu u pani kosmetolog..Za jedwabne rzęsy zapłaciłam tylko/aż 100 zł, a dziś po rzęsach nie ma żadnego śladu! Byłam zachwycona efektem, rzęsy piękne, jak wachlarze, wiele obcych kobiet zaczepiało mnie na ulicy i pytało o rzęsy..I jaka oszczędność czasu :) Jednak po 3-4 dniach rzęsy zaczęły okropnie wypadać..ale tak wypadać, że byłam zaskoczona! I niestety, wczoraj wyleciały mi już wszystkie..Przed doczepieniem rzęs moje naturalne rzęsy były w dobrym stanie, długie i mocne..Teraz mam tak krótkie i liche, że jestem w szoku :( Dziś pobiegłam do apteki i kupiłam odżywkę do rzęs Regenerum..Używałaś jej może? Muszę jak najszybciej doprowadzić te rzęsy do porządku, bo patrzeć na siebie nie mogę..Czy doradziłabyś mi coś jeszcze, czy zostać tylko przy tej odżywce i czekać na efekty? :)

    PS. Jesteś naprawdę przepiękna, kojarzysz mi się z równie piękną Pauliną Krupińską :) To było moje pierwsze skojarzenie jak Cię zobaczyłam! Buziaki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, ale w sumie drogo wychodzą, chyba że by je gdzieś przelać :) nie doczepiałam, bo boję się o to, co zostanie z moich naturalnych, które bez odżywek nie są zbyt spektakularne :) doczepiam czasem tylko sztuczne lub kępki jednorazowo :) nie mam dużego doświadczenia w tej kwestii, ale nie powinno tak być na pewno. Myślę, że coś zostało wykonane źle, zwłaszcza, że wypadły Twoje naturalne rzęsy. Możesz skusić się na odżywkę Long 4 lashes :)

      Dziękuję :)

      Usuń
  20. Ja ścięłam wszystkie na raz i mam niskoporowate :)
    Jednak u mnie nie ma czegoś takiego jak mała objętość - mam po prostu grube. Jedyną wadą (z racji grubości) to to, że są piekielnie ciężkie. Obecnie mam włosy kilka cm za obojczyk a i tak gdy zrobię koczka, to czuję jego wagę :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja jestem zachwycona henną! aczkolwiek nie jej kolorem :( mój naturalny kolor to mysi brąz, nigdy nie farbowany chemicznie i zdecydowałam sie na farbowanie khadi orzechowy brąz bo obietnica była ze bedzie chłodny odcien (w takich czuje sie najlepiej) i naprawde wyszedł ślicznie i naprawde był chłodny... zachwytów nie było konca, do drugiego farbowania :/ w cieniu ładny brąz. w słońcu- pomarańcz... juz nie wiem co robic bo nie chce rezygnować z henny bo to przełom dla kondycji moich włosów ale rudy to nie mój kolor :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przeskoczysz tego niestety :) z mojego doświadczenia wynika, że henna to NIGDY chłodny odcień, dlatego też z niej zrezygnowałam bo im dłużej farbowałam tym bardziej rude były moje włosy, szczególnie właśnie w słońcu

      Usuń
    2. Polecam Szampon Koloryzujący Palette 24mycia..np.sredni brąz,ciemna czekolada też jest super aczkolwiek włosy wychodzą prawie czarne. Nie jest to farba,a kolor utrzymuje się dłużej niż po farbowaniu farbą!nawet przy sporym odroście kolor jest praktycznie taki sam. Dlatego nie należy się sugerować tym" 24mycia..". No i co najważniejsze nie niszczy włosów!! :) polecam tą forme koloryzacji,którą stosuje już kilka dobrych lat :) Pozdrawiam Ż.

      Usuń
  22. Moje dwa lata temu były wysoko porowate, teraz są średnio. Zauważyłam te same plusy i minusy co ty, dodałabym jeszcze jednak szybsze przetłuszczanie się włosów o niższej porowatości.

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne włosy! Przerabiasz jakos zdjęcia? Albo przepuszczasz przez jakiś filtr?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zdjęcia są jedynie lekko rozjaśnione, bo słońce nam już powoli nie dopisuje i lekko poprawiłam nasycenie kolorów, zazwyczaj tyle właśnie robię :)

      Usuń
  24. Marto, w maju/na początku czerwca napisałam do Ciebie wiadomość- wciąż czekam na odpowiedź. Tymczasem dziś napisałam do Ciebie kolejną, mam nadzieję, że w końcu odpiszesz:) Na jakim miesiącu jesteś z odpowiedziami? :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Marto, mojej mamie po lecie wyskoczyły ma twarzy przebarwienia. Mama niestety nie używa filtrów, jednak dopiero pierwszy raz ma takowy problem. Co możesz polecić dla kobiety dojrzałej, aby pozbyć się tego problemu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę polecić krem pharmaceris z kwasem migdałowym 10%. Mojej mamie genialnie pomógł na przebarwienia, choć nawet ja sama byłam sceptyczna czy tylko 10% sobie poradzi. I oczywiście powinna zacząć używać filtrów, przynajmniej gdy wychodzi na słońce :)

      Usuń
    2. Też jej już milion razy mówiłam o filtrach, ale ona twierdzi, że będzie się błyszczeć, więc jej nie przegadam. Tym bardziej, że mama praktycznie się nie maluje a rano przed pracą nakłada krem i szminkę to filtr to dla niej już zbyt wiele będzie :D

      Usuń
    3. Możesz jeszcze napisać jaka jest różnica w tym kremie z 5% a 10% kwasem? Czy to akurat jest bez żadnej różnicy, który się kupi?

      Usuń
    4. To jest zawartość kwasu w kremie. 10 zadziała lepiej i szybciej, 5 raczej delikatnie.

      Usuń
  26. Moje uzależnienie od produktów do ust znów wzięło górę, bo właśnie poleciałam do Biedronki (czemu ja ciągle o Biedronce?;)) po malinowe masełko do ust Nivea po 6,99. Skład wiadomo nie powala, bo ma parafinę, której się wystrzegam, ale w produktach do ust mi tak nie przeszkadza. To zawsze dodatkowa warstwa ochronna. Przyda się na przebiegi na tramwaj itp. w chłodniejsze dni. W dodatku pachnie jak malinowa mamba z domieszką gumy balonowej;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, że teraz są albo będą takie balsamy w kształcie sówek :D

      Usuń
  27. podarte spodnie ze zdjęcia na instagramie! <3 *.* skąd!?

    OdpowiedzUsuń
  28. Musiałam tutaj odpowiedzieć, bo coś nie działa mi opcja odpowiedzi przy komentarzach. Te sówki już kiedyś były w Biedronce, ale w tej samej cenie 2,5g "sówki" albo prawie 17g Nivea, więc postawiłam na klasyk;).

    OdpowiedzUsuń
  29. Którego Kallosa polecasz do codziennego stosowania?

    OdpowiedzUsuń
  30. jako dziecko miałam niską porowatość, ale nie było gładkiej lejącej tafli - miałam fale, przez jakiś czas też loki, które nie przepadały za moim codziennym czesaniem. teraz mam porowatość średnią, choć wyrasta mi niska - staram się kontrolowanie podnosić porowatość, bo niska to rzecz straszna dla moich niezbyt gęstych włosów. zdecydowanie moje włosy najlepiej prezentują się będąc średnio porowate.

    OdpowiedzUsuń
  31. Oliwa monini jest dość tania, piszesz jednak że jest dobrej jakości, myślisz więc że jest odpowiednia nie tylko do włosów ale i do jedzenia ? :)

    OdpowiedzUsuń
  32. A jak nie do tematu - ale masz rzęsy na tym pierwszym zdjęciu! Jakiego tuszu używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj mam chyba ten :) http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=47703 choć to kwestia odżywki w dużej mierze :)

      Usuń
    2. Dzięki! A odżywka, której używasz to Long4lashes?

      Usuń
  33. Witaj Marto, czy możesz polecić mi jakiś enzymatyczny piling do twarzy oraz krem do twarzy z kwasem salicylowym, ale bez alkoholu ? :) Będę bardzo wdzięczna za każdą radę w tej kwestii, bo nie wiem już gdzie szukać ? Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z enzymatycznych peelingów to Ziaja, białe opakowanie, jest fajna :) a czemu akurat z salicylowym? Salicylowy posiada np. Effaclar Duo. I ten krem bandi: https://www.bandi.pl/sklep/produkt/id/478_Krem_z_kwasem_pirogronowym,_azelainowym_i_salicylowym Od razu mówię, że cetearyl alkohol to nie alkohol, jaki masz na myśli, a emolient. Wystrzegać należy się tylko w składzie po prostu "alcohol" lub "alcohol denat" ewentualnie "isopropyl alcohol" lub "benzyl" ;) piszę o tym z góry, bo wiele osób to myli :)

      Usuń
    2. Z salicylowym, bo swego czasu kosmetyczka mi polecała - mam cerę mieszaną/ skłonną do zatykania porów szczególnie na nosku i podobno takie kosmetyki są potrzebne w mojej codziennej pielęgnacji :) Bardzo mi pomogłaś, serdecznie Ci dziękuję :*

      Usuń
  34. Nadal zapuszczasz naturalki ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. a skąd masz tą śliczna koszulę w kropeczki?

    OdpowiedzUsuń
  36. Znasz jakieś odżywki/maski dla włosów wysokoporowatych (bez oleju kokosowego, masłą shea itp. w składzie) o bardzo treściwych składach? Większość z twojego postu o odżywkach/maskach emolientowych się u mnie nie sprawdza ;/ I dodam, że moje włosy trudno jest przeciążyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O którym poście mówisz? O tym z kosmetykami do włosów wysokoporowatych?

      Usuń
    2. A czemu nie dodasz po prostu swojego ulubionego oleju do porcji innej maski? :)

      Usuń
  37. co możesz polecić Marto na wypadające włosy i strasznie swędzącą, łuszczącą się skórę głowy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za krótki opis, łuszcząca się skóra głowy to może być łojotokowe zapalenie skóry, poczytaj o tym, bo ja na odległość Ci nie powiem co to :) wpis o wcierkach jest na blogu :)

      Usuń
    2. krótkomówiąc mam okropny łupież co nigdy nie było moim problemem, głowa mnie strasznie swędzi, a włosy bardzo mocno wypadają, jakiś szampon możesz polecić lub odżywkę?

      Usuń
    3. Ale tak jak Ci mówię, to może być łupież tłusty, łojotokowe zapalenie, jakaś alergia, nie jestem w stanie Ci polecić kosmetyku jak nie wiem na co :) Odżywka nie działa na skórę głowy, szampon raczej też nie sam w sobie, z takimi objawami powinnaś wybrać się do lekarza, żaden szampon tu nie pomoże. Nie zwlekałabym bo to nie są normalne objawy :) może to być "tylko" podrażnienie jakimś produktem a może też być coś zupełnie gorszego. Na wypadające włosy same w sobie polecam wcierkę Seboradin Niger.

      Usuń
  38. Hej Martusia! Ja całkowicie z innej beczki, ale potrzebuję Twojej pomocy :) Jestem małą sknerką jeśli chodzi o kosmetyki tzn. nie kręcą mnie drogie marki :) Pracuję w Rossmannie i na wyprzedażach -49% robię zapasy żółtych tuszów do rzęs z Lovely, Fiberlast z Eveline i podkładów Lirene City Matt. Na urodziny (parę miesięcy temu) dostałam kartę podarunkową do Douglasa na 60zł i totalnie nie wiem co kupić.. wiem, że na bank będzie to paletka do brwi z Essence, myślałam żeby dopłacić i kupić sobie jakieś perfumy chociaż zawsze robię to przez iperfumy i tak chyba pozostanie. Stąd moja prośba jesteś w stanie polecić mi jakąś perełkę z Douglasa za te "parę groszy" jak na ten sklep?:p Myślałam, żeby dokupić po prostu jeszcze kilka tuszy do rzęs z Essence, ale opinie na wizażu są średnie.. Liczę na Twoją pomoc :) Patrzyłam na jakiś krem pod oczy i wtedy zobaczyłam Estee Lauder za 260zł i powiedziałam, że nie jednak wolę męską Isanę w promocji za 6zł, tak wiem, jestem okropna, ale naprawdę nie wymagam od tych kosmetyków cudów! :D Z góry dziękuję za pomoc :))))))))

    OdpowiedzUsuń
  39. Napisałam taki długi komentarz i mi sobie usunęłam no nie.. Martusia mam prośbę mam kartę podarunkową do Douglasa na 60zł. Jestem raczej sknerką jeśli chodzi o kosmetyki po prostu wybieram żółty tusz do rzęs z Lovely, Fibertlast Eveline, podkład Lirene Citty Matt no i najdroższą rzeczą w mojej kosmetyczce jest róż od Bourjois :) Może powiesz mi co mogę kupić za tąką kwotę, osoba od której dostałam kartę ciągle pyta co kupiłam, a ja do Douglasa przestałam chodzić od kiedy wszystkie perfumy zaczęłam kupować na iperfumy.. :) Bankowo będzie to paletka cieni do brwi z Essence, myślałam też właśnie o jakiś tuszach tej firmy są jakieś godne polecenia? :) z góry dziękuję za odpowiedź :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam Twój komentarz wyżej :D Gdybym miała ja kupić coś za 60 zł w Douglasie to wybrałabym między tymi kosmetykami:

      https://www.douglas.pl/douglas/Makija%25C5%25BC-Twarz-Korektory-NYX-Korektory-Concealer-Wand-Glow_productbrand_3000043992.html - świetny korektor zarówno pod oczy jak i na niedoskonałości, wysycha na mat

      https://www.douglas.pl/douglas/Makija%C5%BC/Usta/Makija%C5%BC-Usta-B%C5%82yszczyki-NYX-B%C5%82yszczyki-Mega-Shine-Lipgloss_productbrand_3000044001.html?sourceRef=eqmcU_Oct genialny błyszczyk, napigmentowany jak szminka, pięknie pachnący, cudowne kolory :) Mam Tea Rose, pisałam nawet o nim :)

      https://www.douglas.pl/douglas/Makija%C5%BC/Usta/Makija%C5%BC-Usta-Pomadki-Revlon-Pomadki-Colorburst-Lip-Butter_productbrand_3000068025.html?sourceRef=eqmcU_Oct moje ulubione kolorowe balsamy do ust, też pisałam :) Mają świetne kolory, niektóre mocniej napigmentowane, niektóre mniej, nawilżające :)

      https://www.douglas.pl/douglas/Zapachy/Zapachy-Zapachy%20damskie-Dezodoranty-Grace-Cole-Boutique-Vanilla-Blush-Peony_productbrand_3000075615.html?sourceRef=fnwP1SbB3 zerknij na mgiełki do ciała, do torebki w sam raz :) jeśli lubisz mgiełki. Jest kilka zapachów.

      https://www.douglas.pl/douglas/Zapachy/Zapachy-Zapachy%20damskie-Zapachy-I-Coloniali-Seductive-Elixir-Perfumowana-Woda-Do-Cia%C5%82a-I-W%C5%82os%C3%B3w-%E2%80%9EAll-Over%E2%80%9D-Zmys%C5%82owy-Jedwab_productbrand_3000068476.html?sourceRef=fnwP1SbB3 są też takie wody do ciała w dobrej cenie, osobiście jeszcze nie testowałam ale ciekawią mnie :)

      https://www.douglas.pl/douglas/Zapachy-Zapachy%20damskie-Zestawy-Collistar-Zapachy-damskie-Benessere-Della-Felicita_productbrand_3000073639.html?sourceRef=Qd4BTd2HF tutaj w zestawie woda toaletowa, którą opłaca się kupić w douglasie mając kartę, bo w internecie kosztuje i tak około 100-120 zł i ciężko ją dostać. Polecam żółtą wersję :) jest jeszcze fioletowa i nowa niebieska. Można kupić osobno, ale w zestawie bardziej się opłaca.

      Usuń
    2. Jesteś niesamowita :) właśnie szukałam jakiegoś dobrego korektora, bo niestety wszystkie z mojej kolorówki w Rossmannie nie są jakieś zbyt specjalne i kompletnie zapomniałam o tych pomadkach z Revlonu, którą kiedyś z resztą dostałam ze Stanów. Bardzo dziękuję za szybką i wyczerpującą odpowiedź :D
      P.S. Mój wcześniejszy komentarz wcale nie jest taki długi jak myślałam w porównaniu do następnego :D chyba nie umiem pisać krótko, zwięźle :p DZIĘKUJĘ JESZCZE RAZ :) dam znać co wybrałam

      Usuń
  40. Marto. :) Co sadzisz o tym zestawie do hybryd?
    allegro.pl/zestaw-do-hybryd-semilac-top-baza-kolor-lampa-i5199000966.html
    Warto go kupic? Chcialabym zaczac robic hybrydy w domu, bo poki co chodze do kosmetyczki. ;)
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto cos jeszcze dokupic do tego zestawu? :)

      Usuń
    2. raczej wszystko jest, zmywacz z acetonem :D no i folia aluminiowa do ściągania

      Usuń
    3. To chyba zdecyduje sie na kupno tego zestawu. :) Dzieki za odpowiedz. :*

      Usuń
  41. Wynikiem czego moze myc nadmierne platanie wlosow? A raczej takie male supelki wlosow, ktorych nie da sie rozczesac. Dzisiaj wyrwalam sobie w ten sposob chyba ze 40 wlosow... wlosy mylam jak zwykle - rozcienczony woda szampon, odzywka aplikowana przez wczesywanie, serum na konce. Musze czesac wlosy na momro szerokim grzebieniem, bo tylko wtedy po suszeniu zimnym nawiewem sa proste. Dodam, ze wlosy przed myciem rowniez rozczesuje a po myciu nie tre ich recznikiem, tylko delikatnie odsaczam z nich wode.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki efekt powodują głównie zniszczone końce, które są mocno porowate. Odstające łuski włosów haczą o siebie na wzajem i tworzą często właśnie supełki. To w większości przypadków znak, że wymagają solidnego podcięcia. Plus silikonów w pielęgnacji, ale o serum piszesz :)

      Usuń
    2. Zatem kierunek - fryzjer, nie ma co zwlekać. Możesz mi jeszcze powiedzieć, czy szampony (rozcieńczane wodą) mają duży wpływ na platanie się włosów? Aktualnie używam tych dwóch na zmianę: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=54063 oraz http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=17961. Po tym szamponie dla dzieci mam mega puszyste włosy, i właśnie końcówki są bardziej splątane. Odstawić go?

      Usuń
    3. Ten dla dzieci nie ma silikonów ani żadnych kondycjonerów (dzieciom niepotrzebne :)), a zniszczone włosy myte szamponami dla dzieci tak reagują. Moja mama ma wysokoporowate włosy i do tego rozjaśniane, więc dla jej włosów takie szampony to zabójstwo pod tym względem, że nie da się ich w ogóle rozczesać. Myślę, że lepszą opcją dla Ciebie będą szampony ze zmywalnymi silikonami jak ten Timotei przykładowo :)

      Usuń
    4. Mam też takie coś, że po dłuższym czasie stosowania takiego szamponu w stylu Timotei - dajmy na to coś około dwóch tygodni dzień w dzień, moja skóra głowy zaczyna się delikatnie łuszczyć? Nie wiem jak to konkretnie nazwać.I dlatego używam tych dla dzieci, co drugie mycie.

      Usuń
    5. Poszukaj czegoś bez sles ale z silikonami, np. szampony Biovax. A sles stosuj raz na tydzień, dwa, w celu oszczyszczenia :)

      Usuń
  42. Dzięki, jesteś niezastąpiona! :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Marto mam pytanie bardziej "osobiste" ale chce poznć Twoje zdanie na ten temat...chodzi o mężczyznę, mam pisać tutaj czy może na maila?

    OdpowiedzUsuń
  44. Czy włosy niszczą się od papilotów zakręcanych na noc ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. papiloty troszkę włosy czasem wyrywają :) ale o ile zakręcasz je delikatnie tak, żeby nie łamać końców to nie :)

      Usuń
  45. Ja mam włosy niskoporowate i nigdy nie miałam wysokoporowatych, dlatego należę do osób narzekających na brak objętości i niepodatność na loki xd no ale zgodzę się z Tobą - ogromnym plusem takich włosów jest to, że nie reagują zbytnio na zmianę pogody :) dodatkowo nie mam większych problemów z ułożeniem ich rano :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. :) Staram się odpowiadać na wszystkie pytania. Jeśli Twoje pominęłam, zadaj je raz jeszcze, bo czasem część mi umyka.