urodaiwlosy.pl

FBemaillinkTwitterlink

wtorek, 10 lipca 2018

Związek z obcokrajowcem, czyli jak to jest być z Latynosem - Q&A

Zazwyczaj nie podejmuję na łamach bloga tematyki dotyczącej mojego prywatnego życia, jednak fakt, że mój chłopak nie jest Polakiem oraz to, czy przeprowadziłam się do Hiszpanii i czemu w ogóle jestem tyle czasu bardzo Was interesuje, a ja staram się odpowiadać na najczęściej pojawiające się pytania. Tygodniowo dostaję od Was pełno komentarzy w tej kwestii, więc ostatnio zapytałam Was na insta story o Wasze pytania w tym temacie, także dzisiaj obiecany tekst o nieco bardziej prywatnej tematyce. Odpowiem w nim na część tych najczęściej zadawanych!


Z jakiego kraju pochodzi mój chłopak? 


Dużo z Was myśli, że jest Hiszpanem, ze względu na miejsce zamieszkania, którym jest Barcelona. :) Jest on jednak Argentyńczykiem, czyli Latynosem, jednak z podwójnym obywatelstwem – włoskim (ze względu na pochodzenie pradziadków) i argentyńskim, czyli właściwie zgodnie z prawem jest również obywatelem Unii Europejskiej, co pozwala mu na swobodne mieszkanie w Europie bez konieczności uzyskiwania pozwoleń czy wiz. Obecnie mieszka więc w Barcelonie. 

Czy przeprowadziłam się do Hiszpanii? 


O to pytacie bardzo często, bo jak możecie zauważyć chociażby po zdjęciach na instagramie, w Hiszpanii jestem ostatnio częściej niż w Polsce. Szczerze mówiąc nie dopuściłam jeszcze do siebie myśli, że oficjalnie zmieniłam kraj, więc pozostaję przy opcji, że mieszkam w dwóch :D Oboje pracujemy zdalnie, więc nie mamy problemu z podróżowaniem między Hiszpanią a Polską. Barcelona to więc obecnie mój drugi dom. 



W jakim języku rozmawiamy? 


Jak wiecie, ja po angielsku mówię płynnie, podobnie jak na szczęście mój chłopak. Angielski jest więc naszym głównym, wspólnym językiem, w którym się porozumiewamy. Od kiedy połowę mojego czasu spędzam w Barcelonie, oczywistym jest, że uczę się również języka hiszpańskiego i czasem przestawiamy się na chwilę na ten język lub wprowadzamy pewne wstawki, łatwiejsze do przetłumaczenia czy zrozumienia w danej sytuacji. Z tego powodu pojawiają się w naszych konwersacjach kwiatki typu „baby, could you buy el cebollino?” (kochanie, mógłbyś kupić szczypiorek?) czy „vamos a la playa?” czyli idziemy na plażę, bo jakoś tak dziwnie mówić o plaży po angielsku :). Przyznam, że zdarza mi się również przeklinać po hiszpańsku! Gdy mnie lekko wkurzy, zdarza mi się mówić do niego po polsku, choć oczywiście rozumie bardzo mało i jest w stanie powiedzieć tylko kilka podstawowych słów czy zwrotów. Po polsku zdarza mi się też mówić wtedy, gdy nagle mnie obudzi i mój mózg nie zdążył przypomnieć sobie jeszcze, że to nie ten język, w którym rozmawiamy. No cóż! Tego typu sytuacji mogłabym przytoczyć Wam bardzo dużo, wszak posiadanie niepolskojęzycznego partnera bywa bardzo zabawne. Naszym głównym językiem jest jednak angielski. 

Czy pojawiają się między nami bariery językowe? 


Szczerze mówiąc bardzo rzadko, ponieważ oboje mówimy po angielsku płynnie. Oczywiście zdarzają się takie sytuacje, że trzeba coś powiedzieć opisowo lub sprawdzić w słowniku, jak np. ostatnio podczas rozmowy o zepsutej klimatyzacji w mieszkaniu. Uświadomiłam sobie wówczas, że nie tylko nie mam zielonego pojęcia czym jest czynnik chłodzący, ale również nie wiem jak powiedzieć „czynnik chłodzący” po angielsku. To jednak zupełnie nam nie przeszkadza, bo w końcu oboje jesteśmy native speakerami, a i tym przecież zdarza się jakiegoś słowa nie znać. 

Wiem, że wiele z Was zastanawia się nad tym, czy można stworzyć język bez zaawansowanych umiejętności językowych. Zależy. Myślę, że dużym problemem byłoby, gdyby obie osoby nie mówiły w żadnym wspólnym języku przynajmniej na dobrym poziomie, bo pojawia się wówczas problem z tym jak właściwie przekazać danej osobie siebie i własne poglądy, kiedy nie można zrobić tego słownie. Co z dyskusjami o polityce, czy ekonomii? W takim wypadku myślę, że trzeba nastawić się na dość szybką naukę danego języka lub po prostu zrezygnowanie z tego typu związku. Jeśli jednak jedna z osób jest od urodzenia anglojęzyczna lub mówi w tym języku płynnie, a druga mówi tak sobie, to uwierzcie mi – już po miesiącu zauważycie wielkie postępy, bo nic nie uczy lepiej, niż praktyka.


A co z barierami kulturowymi? 


Zależy. Od obu osób i od obu kultur, a w szczególności od tego jak są od siebie odległe. Nie tylko kultury, ale i charaktery. Na pewno nie można powiedzieć, że Latynosi są tacy a tacy, tak samo jak nie można powiedzieć, że każdy Polak jest identyczny. Są jednak pewne ogólne cechy, które można przypisać do ogółu, oczywiście z wyjątkami. W przypadku Latynosów będzie to na pewno ogromna otwartość i pozytywne nastawienie do życia, czasem aż zbyt pozytywne, czyli przesadny optymizm :) Ja należę do osób ekstrawertycznych, więc w otoczeniu głośnych i śmiejących się Latynosów czy Hiszpanów, lubiących przekraczać polskie granice na każdym kroku (np. z dotykiem, przytulaniem i całowaniem) czuję się bardzo dobrze. Nie jestem przekonana jednak jak w takim otoczeniu czułaby się osoba bardzo introwertyczna. Albo jak w związku z Latynosem odnalazłaby się dziewczyna, która ma tendencje do przesadnej zazdrości, bo tutaj często my Polacy odbieramy rzeczy inaczej. Albo jak w związku z Polką, która oczekuje typowo patriarchalnego związku, odnalazłby się Latynos, w którego kraju matka i babcia sprawują całą władzę :) W przypadku kultury polskiej w starciu z kulturą argentyńską nie nazwałabym tego barierami, ale raczej wyzwaniami. Dla mnie są to wszak plusy, a nie minusy i właściwie dostrzegam znacznie więcej zalet w tej kulturze i wychowaniu mężczyzn, niż wad. Na rzeczy takie jak spóźnialstwo, wieczne „jakoś to będzie, po co się martwić” czy czasem aż zbytnią otwartość przymykam więc oko i nie mam z tym problemu. Ważne jednak, aby dobrać się nie tyle kulturowo, co charakterologicznie, aby nasze charaktery odnalazły się dobrze w danej kulturze.

Jakie są plusy i minusy związku z obcokrajowcem? 


Nie rozróżniając na narodowości myślę, że największym plusem jest różnorodność w związku. Dla obu stron wszystko jest nowe i ciekawe, a do tego można sobie wzajemnie trochę podebrać z własnych kultur to, co najbardziej nam się podoba. Tak też śniadania jemy po polsku, czyli na słono, a do obiadu (o 20!) pijemy wino. W sobotę tańczymy salsę z mojito w ręce, a w niedziele jemy rosół z pietruszką. Ja widziałam argentyńskie filmy i seriale, o których normalnie nigdy bym nie słyszała, a mój chłopak wszystkie części Pit Bulla, Killera, Dzień Świra i wiele innych. Oczywiście ogromnym plusem jest możliwość rozwoju pod względem języka! Dla mnie możliwość nauczenia się hiszpańskiego od hiszpańskojęzycznej osoby jest bezcenna, a do tego na co dzień posługuję się angielskim, więc na bieżąco ćwiczę płynność. Mogę mieszkać na co dzień w Barcelonie, a mój chłopak odwiedzić większość miast w Polsce i dać się upić moim polskim znajomym wódką za każdym razem, gdy odwiedza mój kraj. 

Jeśli chodzi o minusy, to bardziej wskazałabym barierę językową, jeśli chodzi o rodzinę – nie wszystkie ciocie i babcie będą mówić po angielsku. Trzeba nastawić się na rolę wiecznego tłumacza i zapomnieć o widoku wujka prowadzącego zażartą dyskusję na temat PiS czy PO z Waszym facetem. Z drugiej strony możecie patrzeć, jak Wasz facet ogląda mecz razem z Waszym ojcem i uczy się wymówić łamanym polskim „żółta kartka”. Minusem może być również niezrozumienie pewnych typowo polskich spraw, jak chociażby wyżej wspomniane kwestie polityczne, religijne, czy chociażby żarty – nie możecie wysyłać sobie polskich memów, a nawet przetłumaczone nie będą śmieszne bez znajomości tła. Minusem może być również problem z wyborem kraju, w którym będziecie wspólnie mieszkać, ale tutaj wszystko zależy od sytuacji. 

Jak to jest być w związku z Latynosem? 


Myślę, że musiałabym być z przynajmniej dziesięcioma, żeby móc jednoznacznie to stwierdzić. I to z różnych krajów! Wszak Kolumbijczyk nie będzie taki sam jak Argentyńczyk czy Brazylijczyk. Obserwując jednak moich wszystkich latynoskich znajomych oraz oczywiście mój związek, mogę wysnuć pewne ogólne tendencje. Na pewno jest bardzo romantycznie. Latynosi nie mają problemu z mówieniu o uczuciach i okazywaniu ich. To coś, czego czasem może brakować w polsko-polskim związku. Wbrew stereotypom, w związkach te słowa są naprawdę szczere – czują tak samo jak Polacy, jednak łatwiej im o tym mówić. W takim związku jest też bardzo dużo czułości. Buziaków, tulenia, potrzeby ciągłego kontaktu ze strony mężczyzny, chociażby w postaci trzymania ręki podczas jedzenia czy nawet prowadzenia samochodu! Mój chłopak potrafi usilnie trzymać mnie za rękę nawet wtedy, gdy prowadzę i co chwilę zmieniam biegi. Jest też bardzo wesoło, bo to bardzo pozytywni i śmiejący się ciągle ludzie, jest emocjonalnie bo kłótnie wyglądają czasem jak opera mydlana. Szczerze mówiąc ciężko mi się kłócić w takiej atmosferze, bo gdy widzę mojego dramatyzującego faceta z miną godną aktora w brazylijskiej telenoweli po prostu wybucham śmiechem i ogólnie mało się kłócimy, bo Latynosi to również osoby bardzo ugodowe. Szczególnie, jeśli chodzi o Argentyńczyków, bo zazwyczaj idą na wiele ustępstw i na większość rzeczy są po prostu na tak bez robienia zbędnych problemów. Wybuchają na krótko, mają potrzebę od razu wszystko wyjaśnić (zapomnijcie o kilkugodzinnym fochu) i po kilku minutach jest po problemie. Jest też zaskakująco, chociażby wtedy gdy Twój chłopak po godzinie w polskim barze ma dziesięciu nowych kolegów, szczególnie gdy nie mówią oni za dobrze po angielsku i dogadują się z nim mieszanką łamanego angielskiego i niemieckiego.

***
Odpowiedziałam dziś na najczęściej pojawiające się pytania, jednak jeśli macie inne - piszcie w komentarzach. Tam też postaram się na nie odpowiedzieć! :)

35 komentarzy:

  1. Ja mowie po hiszpansku codziennie od 3 lat i nie wyobrazam sobie juz zwiazku z europejczykiem, za kazdym razem cos nie wypala, chyba juz nie jestem ta sama osoba po 3 latach kontaktu z samymi latynosami :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, potwierdzam :D A gdzie mieszkasz?

      Usuń
  2. Marta super post! Więcej takich. Pozdrawiam Ciebie i Twojego chłopaka. Powiedz czy latynosi bywają zazdrosni i są wierni swoim kobietom? No i jak poznałaś się z chłopakiem :) PS. Musisz o wiele częściej mówić po angielsku na instalację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Argentyńczycy nie mają raczej łatki niewiernych. Bywają zazdrośni, ale uważają za ujmę pokazywanie tego, więc nigdy nie wiadomo hahah :) Mój chłopak jest aż przesadnie niezazdrosny czasami :D Za to z moich obserwacji wynika, że np. Kubańczycy są najbardziej zazdrośni i faktycznie znam sytuacje, w których dochodzi do absurdów w stylu kontrola ubioru, podobnie wśród Włochów z południa. A co do wierności, to bardziej podpadają mi w tej kwestii południowi Włosi i Hiszpanie niż Latynosi. Z tym, że to musi być związek przez duże Z i facet musi być zaangażowany, bo w oczach Latynosa randkowanie z kimś od czasu do czasu na kawie czy piwie nie zobowiązuje do wierności. Za to jak już się zaangażuje i zakocha, to na maksa ;) Poznaliśmy się właściwie w barze podczas mojej którejś wizyty w Barcelonie. Od razu mnie sobie upatrzył i celowo zaczął rozmawiać na temat Polski i języka polskiego za moimi plecami, bo wcześniej wypytał o mnie wspólnych znajomych. A ja się dałam na to złapać i włączyłam się w dyskusję korygując fakty :D i tak już zostaliśmy rozmawiając. To inteligentny facet i tym mnie ujął na starcie :)

      Usuń
    2. Też mam inteligentnego faceta z którym uwielbiam taką naszą grę słów jak ja to nazywam :D życzę Wam szczęścia i mnóstwo miłości!

      Usuń
  3. Super, że podzieliłaś się swoimi prywatnymi spostrzeżeniami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy myślicie przyszłościowo o swoim związku? A może cieszycie się chwilą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Latynosem nie da się nie cieszyć chwilą :) Ale myślimy przyszłościowo, w szczególności próbujemy zdecydować się finalnie na jeden kraj. W nowym roku chcielibyśmy zmienić mieszkanie na większe, wybieram się też w końcu do Argentyny <3

      Usuń
  5. A co Twój chłopak sądzi o Polakach? Jako naród w jego oczach jacy jesteśmy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Charakterni (mówimy co myślimy i nie pozwalamy sobie wejść na głowę, walczymy o swoje - tak stwierdził), przywiązani do tradycji, gościnni i pracowici. Ogólnie bawi go też ilość mężczyzn typu "Seba" na ulicach, co faktycznie jest zjawiskiem bardzo polskim, ale to jako humorystyczny akcent :D

      Usuń
  6. Tęsknisz za rodziną pozostając w Barcelonie na dłużej? Jak radzisz sobie z tęsknotą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że tęsknię :) Ale staram się przynajmniej co miesiąc przyjechać do Polski, na szczęście są telefony itd. Szczerze mówiąc z czasem można się przyzwyczaić, nie jest tak źle potem :)

      Usuń
  7. Ja jestem z chłopakiem Hiszpanem (Katalończykiem) od prawie 5 lat, nie wyobrażam sobie już związku z Polakiem... Bo przede wszystkim to prawda co mówisz - mimo, że polscy chłopcy też kochają to nie okazują tego w tak czuły sposób... Buziaki i buziaki, przytulanie, właśnie to trzymanie za rękę w samochodzie, ta radość życia... ❤️❤️❤️

    Największy problem to też to co mówisz - raczej nie zobaczysz go w rozmowie z Tatą czy z Dziadkiem na temat polskiej polityki czy piłki nożnej, ALE...czy to takie ważne? :))))) 💕💕💕

    Pozdrawiam Kochana z Catalunii !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na szczęście wcale nie takie ważne w porównaniu z innymi rzeczami :)

      Usuń
  8. Jak długo jesteście parą? I czym zajmuje się Twój chłopak? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rok. Mój chłopak jest grafikiem, głównie projektantem fontów. Pracuje na swój rachunek z domu :)

      Usuń
  9. Super post, wyglądacie pięknie razem i widac u Was szczęście! Marto, czym się zajmujesz lub zajmujecie razem zawodowo (jesli można zapytać:))? Jestem po prostu ciekawa, jak to godzicie z wyjazdami za granicę. Twojemu chłopakowi podobało się w Polsce? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mu się bardzo, najbardziej w Krakowie! No i ma obsesję na punkcie lasów. Chociaż jeszcze mamy do zaliczenia polskie morze i Bieszczady. Ja zarabiam na blogu i pracuję jako fotograf w Barcelonie. Obecnie jestem na etapie rekrutacji do jeszcze innej pracy, również zdalnej, ale to się podzielę, jak się uda ;) Mój chłopak jest grafikiem, głównie projektantem fontów.

      Usuń
    2. Ooo, to zajmujecie się dość podobnymi rzeczami (artystycznymi), fajnie :) Trzymam kciuki za tą nową pracę w takim razie! Kraków jest bardzo klimatyczny, ale wg mnie nie ma porównania do hiszpańskich miast ;) Ciekawe, jakie wrażenia będziesz mieć po zobaczeniu Argentyny <3

      Usuń
  10. Jesteś osobą wierzącą? Czy wg Ciebie religia może poróżnić ludzi w związku? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespecjalnie, ale nie jestem ateistką. Nie jestem osobą bardzo wierzącą ani praktykującą. Może i to bardzo, poznałam ten problem na własnej skórze. Zarówno jeśli obie osoby są bardzo wierzące, ale w dwóch różnych religiach jak i wtedy, kiedy jednak osoba jest bardzo wierząca i dodatkowo innej religii, a druga niespecjalnie. Zależy czy jedna osoba jest w stanie zaakceptować brak chęci do wyznawania jej religii przez drugą.

      Usuń
  11. Szczerze podziwiam iż zdecydowałaś się na związek z mężczyzną innej narodowości. W takim związku pojawia się dużo "przeszkód" do pokonania ale super że ty już sobie z nimi poradziłaś. Wszystkiego dobrego dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z własnego doświadczenia wiem że dużo "przeszkód" może pojawić się i w związku z Polakiem. To raczej kwestia charakterów i wartości w życiu niż narodowości. :)

      Usuń
  12. A ja jestem ciekawa, jak na Twojego chłopaka zareagowała rodzina? Przyjęli go ciepło czy byli raczej sceptycznie nastawieni? I na wieść, że wyjeżdżasz i właściwie więcej jesteś w Barcelonie niż w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciepło :) I z zaciekawieniem, ogólnie moja rodzina jest dość otwarta. Moja mama mnie wręcz wypycha do nie mieszkania w Polsce, choć wiadomo że chciałaby żebym była bliżej :) Mój tata tka pół na pół :D

      Usuń
  13. A jak wyglądała Twoja pierwsza wizyta w Barcelonie? Co Cię skłoniło do kolejnych wizyt, miałaś tam kogoś znajomego? Jakie były początki, jeszcze zanim poznałaś chłopaka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja przyjaciółka była tam na stażu pół roku więc ją odwiedzałam :)

      Usuń
  14. A ja mam jeszcze jedno pytanie do tych powyżej: jak się poznaliście? :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No nie wierze!
    Marta! :) Czytywalam Twojego bloga lata temu, nawet podzielilas sie z czytelniczkami moja przemiana (Agnieszka,trzymiesieczna przemiana) :)
    Dostalam maila czy nadal chce otrzymywac powiadomienia o komentarzach (dosc dziwne bo i tak zadnych powiadomien nie dostawalam).
    Ale zajrzalam na bloga z nutka melancholii! Tobie zawdzieczam rozpoczecie sciezki dbania o siebie i samorozwoju... Moje zycie zupelnie zmienilo kierunek dzieku Twojej tworczosci ♥♥♥
    Przegladam z zaciekawieniem co u Cie ie slychac, jak Ci sie teraz zyje... Wchodze w ten artykul bo doslownie tego lata pewien obcokrajowiec zawladnal moim sercem!
    Serce mi stanelo deba jak zobaczylam flage Argentyny! Moj latynos rowniez pochodzi z Argentyny, coz za zbieg okolicznosci. Wiec z checia przeczytalam artykul i zgadzam sie z calego serca z tym co piszesz.
    Zycze Ci wszystkiego co najlepsze kochana! ♥ Wiem ze w takim towarzystwie usmiech Cie nie opuszcza i niech tak zostanie ;)
    Sciskam mocno! ♥ Stara fanka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pamiętam! :) Super! Miło mi to czytać i przybijam wirtualną piątkę jako dziewczyna latynosa :D

      Usuń
  16. Hej! Trafiłam tu z przypadku, bo zaciekawił mnie temat - sama jestem bowiem w związku z pół Amerykaninem, pół Meksykaninem (w rzeczywistości więcej tu jednak tego pierwszego składnika ;)). Jak najbardziej potwierdzę, że ogromnym plusem takiego związku jest różnorodność w związku. Również podejście do życia, które sprawia że powoli mam mniej stereotypowej 'polskiej marudy' w sobie. Mam nadzieję! :D Minusem natomiast bariera językowa, tym bardziej, że mój język w czasach szkolnych i studenckich nigdy nie przekroczył B2. Odkąd używam go na codzień jest znacznie lepiej, ale wciąż są błędy tu i tam oraz wieczne braki w słownictwie. Człowiek jednak uczy się przez całe życie, prawda? :)
    Zaciekawiło mnie jednak, i o to chciałabym więcej dopytać, wspólne oglądanie Killera i Dnia Świra :D Jak dużo musiałaś tłumaczyć (jeśli chodzi o humor, nie sam tekst) i jaki był odbiór filmów przez partnera? To jest bowiem coś, co chcę zrobić od dłuższego czasu. Mój problem tkwi w tym, że chciałabym polskie napisy, bowiem bo rozmawiamy też po polsku :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój chłopak nie mówi w ogóle po polsku, więc napisy były po angielsku. Często nietrafione, więc musiałam robić pauzy i tłumaczyć żart albo dopowiadać, bo bez znajomości kulury jednak ciężko. Niestety nie jest wielkim fanem ani tego ani tego, za daleka przepaść kulturowa :) Mówił, że fajne ale bez szału. Znacznie bardziej za to podobały mu się wszystkie części... Pit Bulla :D

      Usuń
  17. Przepraszam moją ciekawość... ale czy Latynosi naprawdę są bardziej namiętni niż Polacy? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha są :) widać to na pierwszy rzut oka, nawet w tym jak całują :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. :) Staram się odpowiadać na wszystkie pytania. Jeśli Twoje pominęłam, zadaj je raz jeszcze, bo czasem część mi umyka.

Komentarze zawierające spam, lokowanie produktów i linki reklamowe do innych stron nie będą publikowane.