urodaiwlosy.pl

FBemaillinkTwitterlink

środa, 31 października 2012

Włosy w październiku, czyli podsumowanie akcji ratunkowej :)

   Pamiętacie aktualizację włosów z września, a także mój pełen marudzenia post? Szczerze mówiąc, trochę się wtedy załamałam, bo stan moich włosów nagle, z nieznanej mi (wtedy) przyczyny pogorszył się i to bardzo! Jeszcze w sierpniu nic nie zapowiadało tego, że na mojej głowie pojawi się wielki przesusz, a fale smętnie i bez życia opadać będą na plecy...

   Jak wiadomo, wszystko ma swoje dobre strony, więc jak możecie się domyślać, zaistniała włosowa sytuacja zaowocowała zmianą pielęgnacji. Co prawda chciałam dzisiaj napisać post o lakierach, ale nie mogłam już się doczekać, aż wrzucę Wam aktualizację, a że mamy ostatni dzień miesiąca, to oto w ten sposób prezentują się na dzień dzisiejszy moje włosy:

aktualizacja włosów urodaiwlosy

Trochę ciężko było zrobić porządne zdjęcie ze względu na światło padające z boku, ale myślę, że ogólny zamysł został uchwycony :)

Do produktów, które poprawiły stan moich włosów zaliczyć mogę na pewno:

- siemię lniane, czyli wspaniały nawilżacz i poprawiacz skrętu, raz w tygodniu na godzinę
- oleje; z nasion truskawki i konopny, przed każdym myciem, czyli mniej więcej co trzy dni oraz od czasu do czasu w ciągu dnia na końcówki
- serum l'biotici, o którym pisałam Wam ostatnio, z tym, że używałam go codziennie na końcówki, a nie tylko po myciu, w połączeniu z tangle teezerem
- maski: jajko i miód, drogeryjne nawilżające, tuningowane kwasem hialuronowym, olejami i kilkoma kroplami keratyny

A na czym polegała zmiana pielęgnacji?

   Głównie na odstawieniu szamponu Babydream na rzecz Alterry, pokornym powrocie do silikonowych odżywek nakładanych na włosy od połowy, np. Mrs. Potter's a także w ograniczenie w większości protein! Maska jajeczna i kilka kropel keratyny raz na jakiś czas zdecydowanie wystarcza moim włosom. Podwoiłam natomiast ilość nawilżaczy, co jak mi się wydaje, wyszło mi na dobre. Myślę, że sporo szkody wyrządziła mi także maska pszeniczna Isany, ale to tylko moje przypuszczenia, które wysnułam na podstawie mocno przesuszonych końcówek, jakie występowały zawsze po jej użyciu :)


Teraz pytanie do Was: widzicie różnicę? Mam nadzieję, że tak! Zastanawiam się też, czy nie wystopniować ich lekko, albo może ściąć końcówki w trójkąt, hm? Jakieś pomysły? :)

19 komentarzy:

  1. Jkie długie włoski masz!Też zauważyłam, że totalny brak silikonów moim włosom nie służy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne masz włosy! :)
    Ojj tam, od razu by nie wyszły, trzeba próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ojj dużą poprawę widac od wrzesnia na plus oczywiście :)
    powodzenia dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna długość! Siemię lniane muszę kupić w końcu, ale na razie nie znalazłam go w żadnym sklepie w okolicy :(

    OdpowiedzUsuń
  5. śliczne masz te włosy! ja bym ich nie stopniowała, tylko ewentualnie podcięła nieznacznie końcówki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie długie, niesamowite są! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Great post! I'm your new Follower! I hope you visit my blog sometimes.. Thank's! :)
    Kisses from VV!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne!:) Różnica jest przeogromna:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczne! Co do stopniowa- to albo efekt pokochasz, albo znienawidzisz:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczne są! Widać różnicę w kondycji włosów na pierwszy rzut oka. Nie stopniuj ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej, super włosy, cudowne, piękne. Wpadłam na twój blog przypadkiem, ale zostanę na dłużej, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Widać ogromną różnicę! Włosy odżyły i wyglądają na bardzo zdrowe teraz!

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej mogłabyś napisać z czym i jak używasz siemia lnianego?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie łyżki siemienia gotuję ok 5 minut 3/4 szklanki wody, później całą "miksturę" odsączam przez sitko z nasion i powstały "glutek" bez nasion nakładam na całe, wilgotne włosy już po myciu i nałożeniu odżywki. Zawijam włosy w folię i ręcznik na ok. godzinę, siemię spłukuję dokładnie samą wodą. Poza tym, mieszam glutek z siemienia z wodą w proporcjach 2:1 (można też dodać kilka kropel gliceryny albo kwasu hialuronowego), przelewam do butelki z atomizerem i spryskuję codziennie włosy :) Przy tej drugiej metodzie polecam zrobić małą ilość, bo szybko się psuje bez konserwantu :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. :) Staram się odpowiadać na wszystkie pytania. Jeśli Twoje pominęłam, zadaj je raz jeszcze, bo czasem część mi umyka.