urodaiwlosy.pl

FBemaillinkTwitterlink

piątek, 16 października 2015

Maybelline Affinitone - podkład najlepszy na początek i nie tylko

Moja pierwsza styczność z Maybelline Affinitone miała miejsce dobre kilka lat temu, jeszcze w gimnazjum. Odkrywałam wtedy dopiero pierwsze podkłady, a właśnie Affinitone używała moja koleżanka, u której dawał wtedy bardzo dobry efekt. Zapadł mi wówczas w pamięć jako podkład idealny dla początkujących, młodych dziewczyn ze względu na jego lekką i płynną konsystencję, jednak z jakiegoś powodu w natłoku nowości na rynku po czasie o nim zapomniałam. W międzyczasie formuła Affinitone została ulepszona, a ja sama niedawno zostałam poproszona przez markę o przetestowanie podkładu w nowej wersji. Jeśli jesteście ciekawe, jak podkład Maybelline Affinitone sprawdził się u mnie teraz, zapraszam do czytania!


Jednym z moich błędów w pierwszych krokach w makijażu było wybieranie zbyt kryjących i ciężkich podkładów. Borykałam się wówczas z typowymi dla nastolatek pojedynczymi problemami ze skórą, więc nakładanie na całą cerę mocno kryjących produktów wydawało mi się najlepszym wyjściem. Gdybym dzisiaj mogła dać radę samej sobie, na pewno poradziłabym sobie sięgnięcie po lekki podkład, którego na twarzy nie widać i z którym trudno przesadzić. Szczególnie biorąc pod uwagę znikome wówczas umiejętności jego nakładania :) Teraz zakrywanie niespodzianek zostawiłabym korektorowi, a do twarzy wybrałabym na pewno coś lekkiego i dającego naturalny efekt, co mogłabym nakładać cienką warstwą jedynie na środek nieprzyzwyczajonej do makijażu twarzy. I taki własnie jest Affinitone


Affinitone nie jest w żadnym wypadku podkładem mocno kryjącym i swoje prawdziwe oblicze pokazuje jedynie wtedy, gdy używamy go oszczędnie. Nałożony w małej ilości i cienką warstwą wygląda pięknie. Na skórze zupełnie go nie widać, ładnie zakrywa zaczerwienienia i wyrównuje koloryt. Ma półmatowe wykończenie i nie wymaga specjalnego przypudrowywania. Bez niego utrzymuje się na mojej skórze bez świecenia 4-5 godzin, przypudrowany spokojnie cały dzień. 


Jeśli spróbujecie jednak nałożyć go więcej, wszelkie te właściwości znikają. Kluczem w jego stosowaniu jest umiar - mniej znaczy więcej. Z tego powodu jest to właśnie moim zdaniem idealny podkład dla młodszych dziewczyn, które chcą zakryć delikatnie niedoskonałości i wyrównać koloryt skóry, jednocześnie zachowując jej naturalny wygląd bez efektu maski. W moim przypadku jest to również bardzo dobry podkład na co dzień, gdy nie chcę obciążać mojej skóry cięższym makijażem. Jego plusem jest niepodkreślanie skórek (Affinitone ma nawilżać naszą skórę) co udało mi się sprawdzić osobiście. Jestem obecnie chora i na zdjęciu niżej widzicie podkład w akcji na przesuszonej chorobą skórze. Nawet na zmasakrowanym od kataru nosie wygląda całkiem ok :) Z resztą oceńcie same:


Podkład ma bardzo płynną konsystencję i trzeba uważać podczas wylewania go z opakowania. Szkoda, że nie zawiera pompki :) Na dłoni wyżej chciałam Wam pokazać jak to wygląda, jednak do pokrycia całej twarzy użyłam mniej niż 1/3 tej ilości i tyle w zupełności wystarcza, jeśli chcemy zachować naturalny wygląd. Jeśli chodzi o kolorystykę, to odcień pierwszy (light sandbeige 03) oraz trzeci z kolei czyli mój (creamy beige 14) mają neutralny, beżowy odcień lekko wpadający w żółty, natomiast np. 09 czy 16 są bardziej chłodne. Kolorów jest osiem. Cena Maybelline Affinitone to nie więcej niż 30 zł, w zależności od drogerii. TU na przykład kosztuje obecnie 18 zł.

Znacie Affinitone? Jeśli tak, koniecznie podzielcie się opinią w komentarzu. Jaki podkład jest Waszym zdaniem idealny dla młodych dziewczyn? Podzielacie moje zdanie? :)

54 komentarze:

  1. O oo właśnie takiego delikatnego podkładu szukałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. studiujesz angielski prawda? znasz jakieś sposoby jak uczyć się tego języka? wiesz co jest najbardziej potrzebne w praktyce? znasz jakieś strony internetowe ze słówkami? bo ja kocham ten język, uwielbiam uczyć się słówek i chicałabym umieć więcej, ponieważ zdaję maturę rozszerzoną, więc proszę o pomoc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że najwięcej daje czytanie książek w danym języku i oglądanie filmików na youtube, seriali czy to filmów bez napisów bądź z napisami angielskimi. Nic lepiej nie uczy, oczywiście poza rozmową z anglikiem :D

      Usuń
    2. Do słówek - memrise :) Do matury - testy w jak największej ilości. A do nauki generalnie - to, co napisała Marta. Chyba najwygodniej zacząć od książek bo każde słówko widzimy, jest czas żeby je na spokojnie sprawdzić. Poza słuchaniem i czytaniem czyli powiedzmy odbieraniem języka, staraj się też go czynnie używać. Pisz po angielsku, myśl :) Trudno jest znaleźć kogoś z kim można sobie np. jeden dzień w tygodniu mówić w obcym języku, ale jeśli to by Ci się udało to super :)

      Usuń
    3. Ja swojego czasu korzystałam jeszcze z platform typu interpals czy chatroulette (pierwsza do pisania, druga do rozmawiania) :)

      Usuń
  3. Affinitone na zimę i jesień jest moim ulubionym!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na YT fala filmików o tym podkładzie, myślałam, że chociaż w blogosferze będzie trochę więcej spokoju. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uchylając rąbka tajemnicy w tej kwestii - gdy jakaś firma zaprasza blogerkę/vlogerkę do współpracy, nigdy nie wiesz czy w akcję będzie zaangażowane tysiąc innych osób czy tylko Ty :) firma sama podejmuje tego typu decyzje marketingowe, więc same nie mamy wpływu na takie "fale" :)

      Usuń
    2. ale tym samym szkodzą sobie i wam. Wszędzie teraz jest ten podkład. Oglądając o nim czy czytając ma się wrażenie, że jest to na siłe. Po prostu wielki szum o przeciętny produkt. Mogli chociaż zrobić to dyskretniej tym bardziej, że w oczach tracicie WY

      Usuń
    3. Z perspektywy czytelnika też nie przepadam, gdy produkt jest nagle wszędzie i wydaje mi się, że lepszy efekt marketingowy miałyby działania rozłożone w czasie, aczkolwiek nie jestem marketingowcem więc nie chcę się mądrzyć ;) Na pewno agencje wezmą Twoją opinię pod uwagę :) W końcu o odbiorców chodzi.

      Usuń
    4. Marta przynajmniej szczerze napisała, że do współpracy zaprosiła ją marka Maybelline, bo ma szacunek do czytelników i nie uważa ich za głupich, a niektóre duuuże vlogerki ukrywają ten fakt. :( współprace od czasu do czasu to złego :)

      Usuń
    5. Aktualnie marketing stoi na strasznym poziomie w naszym kraju. Nikt ze specjalistów sobie nie da przegadać, że zbyt wiele dobrego jest tragiczne w skutkach dla poszczególnych firm. To tak jak z Rimmelem jakiś czas temu - wspaniały produkt, niepowtarzalny. Efekt? Odbiór u potencjalnych klientów na "nie" - bo w rzeczywistości produkt należy do gamy tych przeciętnych, a nakręcanie akcji z jego udziałem potęguje tylko w odbiorcach uczucie przesytu, a w konsekwencji ma miejsce niechęć do danej marki. Przykre to, bo wystarczy odrobinę pomyśleć i dopiero potem zabrać się za tego rodzaju akcje. Tym bardziej, że w polskiej blogosferze i vlogosferze jest mnóstwo dobrych osób, które nie tylko sprzedają produkt, ale również podniosą swoje notowania.

      Co do tego rąbka tajemnicy - wychodzi na to, że data wpisu/filmiku sponsorowanego jest narzucona odgórnie? Firmy same sobie strzelają w kolano.

      Usuń
    6. Czasem jest :) Co do podkładu, wszystko co napisałam w poście jest prawdą. Żadna firma nie wymagała nigdy ode mnie pisania nieprawdy. Z resztą na pewno bym się na to nie zgodziła :)

      Usuń
    7. Anonimowy16 października 2015 19:57 -> szacunek jest wspaniałą cechą! Dla mnie fajnie temat zaprezentowała też Marta z MsDoncellita - Marty chyba mają dobre podejście dla czytelników i widzów, to się chwali (y)

      Usuń
  5. Też mam ten podkład. Jest niezły, chociaż mój ideał to rimmel lasting finish (fajnie kryjący) i bell CC hiperalergiczny (lekki).

    OdpowiedzUsuń
  6. Czym nakladasz podkład? Jestem nastolatka i palcami nigdy nie udałoby mi się zakryć całej twarzy 1/3 ilości tego, co na masz na dłoni. Nie ma takiej opcji, nie umiem... Mam też pędzle hakuro, ale jakoś średnio lubię efekt uzyskany nimi. Mam wrażenie, że jestem wytapetowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pędzlem :) Ilość zależy od formuły. Affinitone jest bardzo płynny i wystarcza mniej, niż w przypadku gęstych podkładów. Ogólnie staram się nakładać mało, zaczynam od nałożenia na dłoń a potem z dłoni palcami kilku kropek na twarzy. Potem całość wpracowuję pędzlem. Może źle nakładasz bo w moim przypadku pędzel daje delikatniejszy efekt niż palce :)

      Usuń
    2. ja już widziałam filmiki na youtube jak ten podkład nakładają.. u nieesia25, szusz, loveandgreatshoes... dziwnym trafem wszystkie to wstawiły wczoraj lub dziś...

      Usuń
    3. To bardzo prawdopodobne :) Wydaje mi się, że źle rozcieram. Może kiedyś do tego dojdę. Używam podkładu bourjois HM, a on raczej gęsty nie jest :)

      Usuń
  7. Dziś oglądałam filmik jednej polskiej Youtuberki, która go bardzo zachwalała:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wyglądasz na chorą kochana! Wręcz przeciwnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super sweterek!!! Skąd to?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, kupiłam go w tamtym roku w C&A razem z bladoróżowym :)

      Usuń
  10. Nazwa wydaje się znajoma bo... mam puder affinitone! Niestety przez przypadek wzięłam z półki różowy odcień, więc używam go głównie jako zamiennik różu - w innym wypadku wyglądam jak świnka Piggy :D

    Masz nowego obserwatora, bo założyłam nowe konto. Ciesz się bejb :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam na insta (chyba? :D). Różowe odcienie - koszmar :P Ale dobrze, że znalazłaś przynajmniej zastosowanie, zaradna dziewczyna!

      Thank u honey :*

      Usuń
  11. Ja również pamiętam ten produkt sprzed paru dobrych lat a jesteśmy chyba w podobnym wieku :) Również wspominam pozytywnie. Ciekawa jestem jak sprawdziłby się u mnie teraz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zalew reklamy tego podkladu jest niesmaczny. Jak mam wierzyc takim recenzjom? Smutek :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja go bardzo lubię i używam w sumie praktycznie od kiedy pamiętam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam go, ale u Ciebie wygląda pięknie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś chciałam kupić, ale zniechęciło mnie to, że po otwarciu tubki podkład po prostu się wylewał. Może jednak się skuszę. Używałaś może True Match L´Oreal i Helthy Mix Bourjois? Jeśli tak to polecasz czy odradzasz? Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obu używałam :) HM to jeden z moich ulubionych podkładów! Daje bardzo naturalne ale niematowe wykończenie, TM bardziej matuje :)

      Usuń
    2. Dziękuję :) W takim razie wypróbuję oba. O TM myślałam, bo mam korektor, który bardzo mi się spodobał, a o HM słyszałam dużo dobrego

      Usuń
  16. Poprzednia formuła była chyba jednak dużo bardziej ciężka i kryjąca (?)...

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie ostatnio się zastanawiałam nad zakupem tego podkładu :) muszę koniecznie wypróbować :3

    OdpowiedzUsuń
  18. Obecnie stosuję Rimmel Lasting Finish i sprawdza się swietnie :)
    Jednak ten z Meybelline od dawna mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  19. aaaj nie mogę się napatrzeć na ten sweterek:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Patrzałam dzisiaj na nie, bo w Rossmannie właśnie jest promocja, ale nie chciałam brać koloru w ciemno a wszystkie testery były tak brudne, że brzydziłam się ich dotykać ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie zupełnie się nie sprawdził. Nie dawał półmatowego wykończenia, tylko rozświetlające. Cera wydawała się mokra. Do tego ścierał się szybko, był bardzo płynny i trudno było wyczuć, ile nałożyć, żeby nie dawał efektu maski, a jednocześnie choć trochę krył. Dla mnie straszny bubel ;p

    OdpowiedzUsuń
  22. miałam kilka podejść do tego podkładu, aż w końcu go polubiłam ;) aktualnie mi się kończy, ale podejrzewam, że jeszcze do niego kiedyś wrócę ;) na razie mam duuże zapasy innych :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej! Marto, może to banalne pytanie, ale..jaki poleciłabyś zmywacz do paznokci? Ostatnio zezłościłam się na zmywacze, wszystkie, które kupuję, są okropne! Wypróbowałam te najpopularniejsze z Isany (wersja z acetonem i bez), typowe "zwyklaki" do 2 zł z kiosku i kilka innych, które przypadkowo kupiłam w Naturze/Rossmannie, a nazw nie pamiętam. Maluję paznokcie bardzo często, a zauważyłam, że zmywacz zmywaczowi nierówny..stąd moje pytanie :) Od dawna poluję na zmywacz z Bielendy i nie mogę go nigdzie kupić. Nie chciałabym też żadnego "śmierdziucha", po którym aż się kręci w głowie..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie najbardziej lubię Isanę migdałową i zielony zmywacz z pompeczką z Delii :)

      Usuń
  24. Marto, mam jeszcze jedno pytanie! Od ponad 3 lat wręcz maniakalnie dbam o włosy, jednak efekty nie są powalające..Czy mogłabym wysłać Ci e-mail z moją dawną/obecną pielęgnacją włosów + 1 zdjęcie, jak teraz wyglądają? Podejrzewam, że pewnie masz pełną skrzynkę, ale bardzo potrzebuję porady. Sama już nie wiem, co robię źle, a co dobrze, czy nie przesadzam..Jeśli wyrazisz zgodę, to chętnie do Ciebie napiszę i będę czekać na cenne rady. Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zakładce kontakt jest informacja, że nie odpowiadam na maile dotyczące rad w pielęgnacji włosów z dwóch powodów - po pierwsze jest ich multum a po drugie 99% to droga na skóry autorek, bo odpowiedź na problemy prawie zawsze znajduje się na moim blogu a ja nie lubię sto razy pisać tego samego. :) Możesz wysłać, jeśli faktycznie odpowiedzi na Twoje pytanie tutaj nie ma to postaram się odpisać :) Tylko najpierw przejrzyj posty z zakładki "włosy" u góry bo może akurat pomogą Ci szybciej :)

      Usuń
  25. Przyznam, że u Ciebie wygląda przepięknie. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jakie szczotki do włosów polecasz? Od jakiegoś czasu mam problem z odstającymi włosami (łuskami?), niezmiennie od ponad roku używam TT, zawsze miałam proste, sypkie włosy. Czy to możliwe, że szczotka po prostu się już zużyła i czas na nową? A może wystarczy jakiś spray dyscyplinujący włosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TT się zużywa :) Myślę, że w Twoim wypadku sprawdziłby się drewniany grzebień.

      Usuń
    2. Podobno ten grzebień z The Body Shop jest najlepszy, nie wiem czy inwestować czy nie. A może w Hebe czy w Rossmannie znajdę jakiś podobny grzebień, jak myślisz?

      Usuń
    3. Znaleźć drewniany będzie ciężko :) ale gdzieś pewnie jest :)

      Usuń
    4. A jest jakaś diametralna różnica w drewnianych grzebieniach z różnym ułożeniem ząbków?

      Usuń
    5. nie ma :) byle by zęby nie były cienkie i ustawione blisko siebie

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. :) Staram się odpowiadać na wszystkie pytania. Jeśli Twoje pominęłam, zadaj je raz jeszcze, bo czasem część mi umyka.